czwartek, 27 grudnia 2012

Rozdział 45


~Ashley~


Muszę odbić Nialla! Za wszelką cenę! Po zupach do celu! Czy jakoś tak. Jest 8 rano, a ja siedzę w parku na ławce i zastanawiam się co ma ta cała Alex, a ja nie. Nagle mnie olśniło.
-Pies! Ona ma psa!- zapiszczałam i popędziłam do najbliższego sklepu ze zwierzakami. Jednak kiedy biegłam w moich czarnych szpilkach moją uwagę przykuła wystawa w pewnym sklepie. Różowe czółenka! Zawsze takie chciałam! Pewnym krokiem weszłam do środka i kupiłam te cudeńka. Kiedy miałam już to co chciałam ponownie udałam się do sklepu ze zwierzaczkami. Kiedy weszłam do środka poczułam nie przyjemny zapach. Te zwierzaczki muszą mieć strasznie brzydkie perfumy. No nic. Podeszłam do kasy gdzie stał mega przystojny chłopak. Wyczuwam ciasteczko! -Dzień dobry. Chciałam kupić pieska!- uśmiechnęłam się do niego najlepiej jak tylko mogłam.
-Interesuje panią jakaś konkretna rasa?- zapytał. Zachowywał się jakby nie widział moich uśmiechów i spojrzeń. Też coś. Ale o czym on mówił?
-Proszę?- uniosłam brew. Chłopak westchnął.
-Proszę za mną- poszedł gdzieś. Nie wiem gdzie, ale tam śmierdziało jeszcze gorzej. –Proszę wybierać- wskazał ręką na liczne klatki ze szczeniaczkami. Podchodziłam do każdej z osobna.
-Ten śmierdzi, ten jest brzydki, ten się ślini, ten dziwnie patrzy, ten jest za chudy, ten za gruby!- wskazywałam na każdego po kolei.
-Zdecyduje się pani w końcu?- zapytał chłopak stojący z tyłu.
-O ten jest słodziutki!- wskazałam na malutkiego pieska. Zapłaciłam za niego, kupiłam wszystkie potrzebne rzeczy, które od razu zaniosłam do domu. Strasznie się nudziłam więc postanowiłam iść z Cece (bo tak ją nazwałam) na spacer. Kiedy przechodziłam obok jakiegoś sklepu zobaczyłam znajomego mi psa. Wyglądał zupełnie jak kundel tej całej Alex. Moją uwagę jednak przykuło moje odbicie w szklanych drzwiach sklepu.

~Alex~


Obudziłam się równo o 9. Kurde, znowu. Dzisiaj czwartek, a jutro piątek czyli początek 6 miesięcznej trasy chłopaków. Skrzywiłam się i wstałam z łóżka nie budząc Nialla. Spojrzałam za okno. Strasznie lało, a do tego wiało. Zajebiście. Wyciągnęłam z szafy ciemne jeasny, białą koszulkę na krótki rękaw z jakimś nadrukiem i czarny sweterek w serca. Po szybkim prysznicu założyłam wcześniej uszykowane ciuchy i ubrałam czarne trampki. Poczłapałam na dół by zjeść śniadanie. Otwarłam lodówkę, a to co tam zobaczyłam wcale mnie nie zdziwiło. Pusto. Zostało tylko kilka jajek. Westchnęłam, wzięłam telefon, portfel, ubrałam czarną kurkę ze skóry, wzięłam Demona i wyszłam. Do najbliższego sklepu było kilka minut spacerkiem, więc nie musiałam się spieszyć zważając również na fakt, że wszyscy jeszcze śpią. Przywiązałam smycz Demona do słupka i weszłam do sklepu. Po zrobieniu szybkich zakupów wyszłam przed sklep z kilkoma reklamówkami w rękach. Przed sklepem stała Ashley poprawiając fryzurę. Nie zdziwiło mnie to, że przeglądała się w szklanych drzwiach sklepu. Dziwniejsze było to, że w rękach trzymała jakiegoś szczura. Miał wielkie, wyłupiaste czy i trząsł się jakby było mu zimno. Był tak szpetny, że wykrzywiłam się na jego widok. Drzwi się otwarły, a Ashley nadal poprawiała swoją fryzurkę. Odchrząknęłam znacząco, a ona dopiero teraz zorientowała się, że stoję przed nią ze zniecierpliwiona miną.
-O cześć Alex!- powiedziała mocno przesłodzonym głosem. –Co tu robisz?- zapytała głupkowato.
-Zakupy- mruknęłam. Swoje spojrzenie ponownie skierowałam na monstrum w rękach blondyny.
-Ooo zapomniałabym- machnęła ręka i zachichotała. Kątem oka zobaczyłam zbliżającego się do nas Nialla. Kiedy zobaczył z kim gadam spojrzał na mnie pytająco. Wywróciłam oczami i ponownie spojrzałam na Ashley. –Poznaj Cece. Prawda, zie slicznia z niej dziewcińka?- zapytała. Spojrzałam na szczura w jej rękach, potem na nią, później znowu na psa i na nią.
-To jest pies- powiedziałam patrząc na nią kpiąco.
-No przecież wiem- wywróciła oczami. –Czy ona wygląda na szczura?- zapytała. Yyy taaak.
-Nie o to chodzi. Cece jest facetem- wywróciłam oczami widząc zdziwienie na twarzy Asley, które za wszelką cenę próbowała ukryć.
-No przecież wiem. Nie jestem idiotką- prychnęła. Właśnie, że nią jesteś. Miałam coś powiedzieć, ale Horanek podszedł do mnie i pocałował w kącik ust.
-Cześć piękna, nie mogłaś mnie obudzić?- zapytał szczerząc się.
-Nie, nie mogłam śpiąca królewno- zaśmiałam się. –Właśnie rozmawiałam z Ashley kiedy nam przeszkodziłeś- wskazałam na blondynkę uśmiechając się sztucznie.
-O, hej Ashley- powiedział z mniejszym entuzjazmem blondynek.
-Hej Niall!- zapiszczała.
-Co to?- Horanek wskazał na szczura Ashley.
-To Cece. Kupiłam ją niedawno- zaśmiała się.
-Cece jest facetem- mruknęłam. –Bardzo oryginalne imię dla faceta- dodałam po chwili, a blondynek się zaśmiał.
-Kocham słodkie psiaczki!- zaświergoliła i pocałowała w pysk Cece, a on polizał ją po twarzy. Fu! Jak można całować szczura?!
-T o jest słodkie- wskazałam na Demona siedzącego obok mojej nogi, patrzącego na mnie pytająco i przechylającego pysk w bok. –T o jest szczur- wskazałam na Cece.
-No wiesz!- prychnęła Ashley. –Nie mam zamiaru dłużej z tobą rozmawiać- zmrużyła oczy. –Zadzwoń!- rzuciła jeszcze do Nialla i odeszła.
-Jaki szczur- wykrzywiłam się.
-Kto? Ashley czy Cece?- zapytał Horan na co ja się zaśmiałam. Razem wróciliśmy do domu i zjedliśmy śniadanie. Po zjedzonym śniadaniu usiadłam w salonie na kanapie z blondaskiem, a chłopacy biegali po domu szykując się do wizyty mamy w szpitalu. Po chwili drzwi otwarły się i wmaszerowały przez nie przebrane i ogarnięte dziewczyny. Po kolejnych pięciu minutach czekania na bandę jełopów, w końcu wszyscy byli gotowi i mogliśmy jechać. Wzięłam ze sobą Demona. Nie chciałam go znowu zostawiać samego w domu. Przez całą drogę byłam podenerwowana. Niall chyba to zauważył i złapał mnie za rękę uśmiechając się uspokajająco. Kiedy tylko samochód zatrzymał się pod szpitalem wyskoczyliśmy z niego i popędziliśmy do sali, w której znajdowałam się mama.
-Dzień dobry panie doktorze- przywitał się grzecznie Liam. Tak jak ja denerwował się. –Co z mamą?- zapytał lekko drżącym głosem. Tak jak zawsze próbował zachować spokój, ale ja go znam na tyle dobrze, by stwierdzić, że również strasznie boi się o mamę i to wszystko przeżywa.
-Już znacznie lepiej- mężczyzna uśmiechnął się do Li lekko. Odetchnęłam z ulgą.
-Możemy odwiedzić mamę?- Li zapytał z iskierką nadziej i oku.
-Oczywiście- lekarz uśmiechnął się do nas. –Tylko proszę wchodzić dwójkami- powiedział jeszcze po czym odszedł.
-Dobra, kto idzie pierwszy?- zapytał Jason.
-Liam i Alex- powiedział zdecydowanie Louis. Reszta go poparła. Uśmiechnęłam się blado do Horanka, wstałam i spojrzałam za szybę oddzielającą nas od sali mamy. Mama spała spokojnie, wyraźnie wyglądała już lepiej.
-Kaczorku, jesteś gotowa?- zapytał Li. Spojrzałam na niego i pokiwałam głową. Czułam, że jak spróbuję coś powiedzieć głos mi się załamie, a ja zaleje się łzami. Braciszek uśmiechnął się do mnie tak jak kiedyś gdy bałam się burzy i złapał mnie za rękę. Razem weszliśmy do sali z psem idącym za nami. Od razu poczułam zapach leków i tym podobnych. Usiadłam przy łóżku na niewygodnym krześle stojącym obok, a Li stanął przy mnie. Patrzyłam na nią ze łzami w oczach. Twarz miała poobdzieraną, szwy na policzku i nogę w gipsie. Mimo to na jej twarzy gościł spokój i przypominała mi dawną mamę jeszcze przed wypadkiem. Po chwili wahania złapałam ją za rękę. Była ciepła i gładka, ale inna niż przedtem. Nigdy nie lubiłam szpitali. A zwłaszcza teraz. Ostatni raz byłam w szpitalu kiedy spadłam z drzewa i złamałam sobie rękę. Pamiętam, że Liam wystraszył się wtedy bardziej niż ja. Mimowolnie uśmiechnęłam się pod nosem. –Pamiętam kiedy złamałaś sobie rękę i musieliśmy jechać do szpitala- w cichej jak dotąd sali rozbrzmiał spokojny głos Li. –Spadłaś z drzewa, a ja panikowałem bardziej niż ty, kaczorku- powiedział po czym się zaśmiał. Po chwili dołączyłam do niego. On chyba nie wie o czym ja myślę prawda? Prawda?!
-Tsaaa- wywróciłam oczami i spojrzałam na niego. –Pamiętam też kiedy miałam bliskie spotkanie z drzwiami- zachichotałam na samo wspomnienie.
-Tak, to było dobre. Twoja koordynacja ruchowa już wtedy nie była za dobra- zaśmiał się Li.
-No wiesz! Nie moja wina, że drzwi wyrosły tuż przede mną- prychnęłam.
-Wybacz kaczorku, ale kiedy tylko sobie o tym przypomnę nie mogę przestać się śmiać- powiedział przepraszającym tonem.
-Skończyło się na rozciętym łuku brwiowym, czterech szwach i urazie do końca życia- westchnęłam. Li ponownie zaśmiał się cicho. –Nie zapominajmy o tym, że wtedy również panikowałeś bardziej niż ja!- wywaliłam na jego jęzor.
-Krwawiłaś!- powiedział szybko. Ja tylko zachichotałam i wywróciłam oczami.
-Ale za to nie piszczałam w kółko: „Kaczorek krwawi! Krew! Pomooocy!”- zacytowałam Liama sprzed kilkunastu lat.
-Ja przynajmniej się tym przejąłem- wywalił na mnie jęzor. –Twoja reakcja ograniczała się do: „Li przymknij się bo głowa zaczyna mnie boleć od twoich pisków!”- teraz Li zacytował mnie. Ponownie zaśmialiśmy się tylko tym razem głośniej. Kiedy nasze śmiechy ucichły usłyszałam trzeci śmiech. Nie należał on do mnie, ani do Li. Wytrzeszczyłam gały i spojrzałam na mamę. Śmiała się!
-Mamo!- rzuciłam się jej na szyję. –Strasznie się o ciebie bałam!- wygdukałam. Po chwili Li dołączył się do uścisku. Demon wskoczył na łóżko i polizał nas wszystkich po twarzy.
-Ja też się o ciebie bałem. Nawet nie wiesz jak bardzo!- dodał braciszek.
-Nie macie się o co bać. Czuję się o wiele lepiej- powiedziała mama kiedy tylko ją puściliśmy.
-Dlaczego nie powiedziałaś nic kiedy się obudziłaś?- zapytał z pretensjami Liam.
-Chciałam wysłuchać do końca waszych komicznych opowieści- zachichotała.
-Mamooo!- powiedziałam równocześnie z Li i pokręciliśmy głowami. Już się o nią nie bałam. Byłam pewna, że z tego wyjdzie. Wszystko się ułoży. Potrzeba tylko czasu. Po chwili do sali wlazła reszta.
-Jakim cudem tu weszliście?- zapytałam lustrując ich wzrokiem.
-Lekarz powiedział, że mamy wchodzić dwójkami- dodał Li.
-No bo…- zaczął Zayn.
-My weszliśmy tu tak jakby…- Danielle szukała odpowiedniego słowa.
-Nielegalnie- dokończył za nią Niall.
-Nielegalni imigranci- poważna rzecz- przyznała mama.
-Widzę, że pani już się lepiej czuje- Elka uśmiechnęła się promiennie.
-Tak, masz racje złotko- mama odpowiedziała jej tym samym.
-Jak ciocię tutaj traktują? Dobrze?- zapytał Jason.
-Ależ oczywiście! Skłamałabym gdybym powiedziała, że nie- przyznała. –Ale i tak dziękuję, że pytasz Jasonku- jak zwykle mama zdrobniła jego imię. Zachichotałam na dźwięk zdrobnienia.
-Jasonek. Podoba mi się- Laura zrobiła zamyśloną minę.
-Ooo stary- Lou poklepał pocieszająco Jasona po ramieniu. –Ona ci tego nie odpuści!- powiedział.
-Masz rację braciszku!- Laura wyszczerzyła się złowieszczo.
-Nie chciałabym przeszkadzać wam w tej jakże ciekawej wymianie zdań, ale Niall jest głodny, Zayn musi siusiu, Harry dziwnie patrzy na Em, a Emily wcina żelki Hazzy- przerwała im Sophie. Wszyscy w pomieszczeniu zanieśli się śmiechem. Kiedy się uspokoiliśmy wszyscy umilkli i spojrzeli wymownie na mnie i Li.
-Wydaje mi się, że musimy im pomóc kaczorku. Znowu- szepnął do mnie Li. Zachichotałam i przytaknęłam mu skinieniem głowy.
-Sophie znajdź pielęgniarkę i zapytaj gdzie jest łazienka- zarządził Li.
-Potem idź z Zaynem. Znając jego możliwości zgubi się po chwili- dodałam. Soph przytaknęła nam i pociągnęła Zayna za rękę na korytarz.
-Emily oddaj żelki Harremu- powiedział Li patrząc na blondynkę znacząco.
-A ty Harry przestań się tak na nią gapić- wywróciłam oczami. Wilson zrzędząc pod nosem oddała żelki Stylesowi, a on cmoknął ją w policzek i zaczął się nimi zajadać. Widząc błagalne spojrzenie blondyny podzielił się z nią nimi. W jego wykonaniu to było mega poświęcenie. Dla panny Wilson natomiast, to było mega słodkie.
-Niall, chodź. Idziemy poszukać jakiegoś automatu z jedzeniem- wyszczerzyłam się, złapałam blondi za rękę i wyciągnęłam go na korytarz rozglądając się za jakimś automatem.
-Wiedziałam, że ty i twoja siostra macie władczy charakter, ale nie wiedziałam, że aż taki!- słyszałam jeszcze moją mamę po czym zniknęliśmy za zakrętem.

No, nie powiem. Tym razem w miarę szybko poradziliście sobie ze zgromadzeniem komentarzy. 
Ale nie to teraz jest najważniejsze. Jak pewnie już wiecie, wielkimi krokami zbliżamy się do końca tego bloga. Tak więc postanowiłam stworzyć nowego. Oczywiście rozdziały zaczęłam pisać już wcześniej, ale dopiero teraz go utworzyłam. A tutaj macie linka: http://this-is-narnia.blogspot.com/
I żeby było jasne, blog nie opowiada o Narnii tak ja jest w linku. Po prostu chciałam wymyślić jakiś krótki, łatwy do zapamiętania adres, a że niedawno oglądałam ten film to jakoś tak samo wyszło.
Jak na razie nie ma tam żadnych postów, ale niebawem coś doda (tylko muszę najpierw skończyć się męczyć z pewną sprawą), ale możecie już dodawać do obserwujących. No i macie już bohaterów w zakładce "Bohaterowie".
Jak po świętach? Zadowoleni?
Już pojawił się pierwszy rozdział na Crazy world of Charlie. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu :3
To chyba wszystko.
Łejtajcie na nexta! :3

piątek, 21 grudnia 2012

Rozdział 44


~Alex~


Usiadłam obok mojej blond piękności i w ciszy wpatrywałam się w jeden, nie znany mi bliżej punkt. Czułam na sobie wzrok Nialla i Nicka. Ten punkt na ścianie zaczął się ruszać. Wytężyłam wzrok. Wzięłam w rękę zwiniętą gazetę i podeszłam do ruchomego punkciku. Nick i Niall stali tuż za mną.
-Aha!- wskazałam na robala.
-Aaaa pająk!- pisnął Nick i schował się za śmiejącym się blondynkiem.
-Piszczysz jak baba- wywróciłam oczami. –Poza tym to tylko malutki pająk- zgarnęłam go na gazetę. Nagle pająk zaczął się dziwnie ruszać. –Przerażający i krwiożerczy pająk- dodałam po chwili. –Niall weź to ode mnie!- pisnęłam. Horan zaśmiał się i wyrzucił pająka przez okno. W tym czasie ja i Nick staliśmy skuleni i przytuleni do siebie.
-Piszczysz jak baba- prychnął Jeferson.
-Bo ja JESTEM babą!- wywróciłam oczami.
-Seeerio? Nie zauważyłem- Nick wyszczerzył się perfidnie. Zmroziłam go spojrzeniem.
-Bo zaraz karze Niallowi przynieść to monstrum z powrotem- warknęłam. Chłopak przełknął głośno ślinę i już się nie odzywał. Wyszczerzyłam się zwycięsko. Po chwili Horan wrócił do nas.
-Już?- zapytał Nick. Horan pokiwał głową śmiejąc się. Razem z Jefersonkiem odetchnęliśmy głęboko i opadliśmy na kanapę.
-A moja nagroda?- naburmuszyła się blondi.
-Co masz na myśli?- uniosłam brew.
-Buzi- wyszczerzył się. Zanim zdążyłam zareagować, Nick rzucił się na mojego chłopaka i pocałował go w policzek. –Pojebało cię?!- warknął Horan wycierając z obrzydzeniem swój ośliniony policzek. Nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem. –Bardzo śmieszne- fuknął Niall i walnął focha. Wywróciłam oczami i cmoknęłam go w usta.
-Przepraszam, już nie będę- przytuliłam go, a on wyszczerzył się jak debil. Po chwili zorientowałam się, że tylko nasza trójka jest na dole. Wszystkich gdzieś wywiało. –Gdzie reszta? Jakoś tak dziwnie tu cicho- spojrzałam w niebieskie oczka blondaska.
-Nie mam pojęcia- rzucił wpatrując się w moje paczadła. Nagle Nick dostał wiadomość.
-Wybaczcie, ale muszę już iść. Mamuśka wzywa- wyszczerzył się i wyszedł.
-Wolałabym nie wiedzieć co on będzie robił z tą mamuśką- wykrzywiłam się, a Niall się zaśmiał. Nagle z góry dobiegł niewyobrażalnie głośny huk. Oboje spojrzeliśmy w kierunku schodów.
-Trzeba by to sprawdzić- powiedział Horan.
-Mhm- mruknęłam bez przekonania. Po chwili ze schodów zbiegł szczekając Demon, a za nim biegł Zayn. Pies biegał wokół kanapy, a mulacik próbował go złapać. Zauważyłam, że czworonóg jest cały mokry, na pysku i karku miał pianę. Podobnie Malik. –Zayn- próbowałam go zatrzymać. Nawet na mnie nie spojrzał. –MALIK!- wrzasnęłam. Jak na zawołanie pies i chłopak zatrzymali się przed kanapą dysząc.
-T- tak?- wybąkał drżącym głosem chłopak.
-Co się dzieje do góry?- zapytałam lustrując go wzrokiem.
-Niiiiiic- przeciągnął. Zmarszczyłam brwi. Po chwili słychać było jakby dźwięki wylewanej wody.
-MALIK!- warknęłam ponownie.
-To nie moja wina!- krzyknął od razu. –To Harry!- powiedział szybko. Wstałam z kanapy i podeszłam do niego. Chłopak przełknął głośno ślinę.
-Dobry chłopczyk!- poklepałam go po głowie i pociągnęłam śmiejącego się Horana w stronę schodów, które były… mokre?! Taa, mokre. Zayn podążał tuż za nami ciągnąć Demona. Na piętrze panowało istne piekło. Liam i Danielle wycierali mokrą podłogę, Sophie i Emily wynosiły wszystkie ręczniki, wiadra i mopy z łazienki, Jason i Laura zamykali szczelnie drzwi od wszystkich pokoi i szczeliny zapychali ręcznikami, Eleanor i Louis wyskoczyli z łazienki cali w pianie wycierając się ręcznikami, a kiedy mnie zobaczyli automatycznie wskazali na osobę znajdującą się w pralni. Wkurzona szłam przez zalany korytarz omijając każdą przeszkodę. Horan kroczył dzielnie za mną. Kiedy przekroczyłam próg pralni ujrzałam białą pianę wielkości góry lodowej i Harrego szarpiącego się z pralką. Był calutki mokry, dosłownie, woda kapała z niego i jego loczków. Styles kiedy mnie zobaczył jęknął, przeklnął i zaczął wycofywać się do tyłu. –HARRY! Coś ty narobił?!- warknęłam.
-Chciałem zrobić pranie i niechcący wsypałem całe opakowanie proszku do prania…- powiedział cichutko.
-Niechcący?- uniosłam brew.
-No, opakowanie postawiłem na chwilę na pralce i zacząłem wrzucać do niej rzeczy. Kiedy skończyłem opakowania już nie było, a z pralki zaczęła wychodzić piana- wyjaśnił. Uniosłam brew. –Niechcący musiałem strącić opakowanie i wrzucić do pralki razem z ciuchami- wzdrygnął ramionami. Widząc moją minę zbladł. –Tylko nie w twarz!- zakrył się rękoma.
-Idiota!- podsumowałam i podeszłam do niego. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić, ten idiota Styles dał nura w pianę. –Styles debilu wyłaź- warknęłam. Piany ciągle przybywało co zaczęło mnie mocno irytować. Jakoś podeszłam do pralki i odłączyłam ją od prądu. Produkcja piany zatrzymała się. Nawet nie zauważyłam, że wszyscy stoją w progu i przyglądają się moim poczynaniom. –Nie stójcie tak. Do roboty ! Trzeba pozbyć się tej piany i doprowadzić do porządku korytarz- zarządziłam. Po chwili wszyscy zajmowali się ścieraniem piany z podłogi. Myślenie jak pozbyć się piany z pralni zajęło mi trochę  czasu, ale w końcu mnie olśniło. Doczłapałam do okna i otwarłam je. Część piany wyleciała od razu. Reszty pozbyłam się za pomocą wiadra. Kiedy wysprzątałam pralnie z białej zarazy zobaczyłam Hazze siedzącego na pralce z zamkniętymi oczami. Podeszłam do niego i puknęłam go w ramię. Ten otworzył oczy i spojrzał na mnie zdezorientowany. Rozejrzał się po pralni i otwarł japę ze zdziwienia.
-Jak ty to…- zaczął.
-Ma się swoje sposoby- wyszczerzyłam się, a lokaty do mnie dołączył. –Kara cię nie ominie- dodałam, a on jęknął.
-Co mam zrobić?- zapytał wzdychając.
-Doprowadzić pralnię do użytku i pozbyć się piany z podwórka- wskazałam na okno. Styles spojrzał na mnie pytająco i wyjrzał przez okno.
-Jak mam się jej niby pozbyć?!- zapytał.
-To już twój problem- wzdrygnęłam ramionami. –Lepiej bierz się do pracy, jest 17, a my jutro z samego rana jedziemy do szpitala odwiedzić moją mamę. Do tego czasu masz to sprzątnąć- powiedziałam, a chłopak ponownie jęknął. Zaśmiałam się pod nosem i opuściłam pralnie. Kiedy wyszłam na korytarz zauważyłam, że jest już suchy. Kiedy zeszłam do salonu, zauważyłam, że wszyscy siedzieli na kanapie i oglądali Toy Story 2. Oho, czyżby Liam miał pilota? Kiedy podeszłam bliżej zauważyłam, że Liam jest wpatrzony w ekran, a reszta je popcorn i zajmując się sobą. W końcu Lou zauważył moją obecność.
-Eee Alex?- wybąkał niepewnie.
-Co?- spojrzałam na niego.
-Jesteś cała mokra- wskazał na mnie. Spojrzałam na swoje ciuchy. Kapało z nich.
-Fuck- rzuciłam pod nosem i spojrzałam błagalnie na Nialla.
-No dobra- mruknął. –Chodź- złapał mnie za rękę i pociągnął do swojego pokoju. –Nie żebym miał coś przeciwko pożyczaniu ci swoich ciuchów, ale…- zaczął szperając w szafie. Spojrzałam na niego pytająco. –Mieszkasz obok. Dlaczego nie pójdziesz po własne ciuchy?- zapytał.
-Bo mi się nie chce- wzdrygnęłam ramionami, a on pokręcił głową ze śmiechem i rzucił mi swoją koszulkę i krótkie spodnie. Wyszczerzyłam się, cmoknęłam go w policzek i poszłam do łazienki. Kiedy się przebrałam ponownie zeszłam na dół. Dopiero teraz zauważyłam, że dziewczyny ubrane są w ciuchy chłopaków. Najwyraźniej one też musiały zmoknąć i nie chciało im się przejść kilku metrów do domu.
-Wiecie, przez to całe sprzątanie zrobiłem się głody, więc…- zaczął Niall.
-Więc trzeba zrobić kolację- dokończyłam za niego.
-Ja nie mam siły- jęknął Zay, a reszta mu przytaknęła długim jęknięciem.
-W takim razie zamawiamy pizze!- wyszczerzył się Jason. Nikt nie zaprzeczył więc po chwili Louis łaził w kółko po salonie zamawiając pizze.
-Ale jak to nie ma pizzy z marchewkami?! Pan sobie ze mnie żartuje?!- nawijał oburzony. Spojrzałam na niego pytająco, a on zaczął gestykulować. Chyba chciał mi powiedzieć, że mam poczekać chwilę. Wzdrygnęłam ramionami i wróciłam do gapienia się na gadające zabawki, czyli Liam ma pilota 2. Po chwili Tommo rozłączył się i usiadł na kanapie z wkurzoną miną. Uniosłam brew. –Wyobraźcie sobie, że nie mają pizzy z marchewką!- powiedział w końcu.
-Co?! Co to w ogóle jest za pizzeria?!- fuknął Zayn.
-No właśnie. Pewnie jakaś badziewna- dodała Eleanor.
-Idę po marchewkę- rzucił wkurzony Lou i poczłapał do kuchni.
-Mam pytanie- podniosłam rękę. –Czy w jakiejkolwiek pizzeri robią pizze z marchewką?- zapytałam lustrując wszystkich wzrokiem.
-Nie- powiedział krótko Liam. Hmm, okaay? Po jakiejś godzinie nasza pizza została dostarczona. Oczywiście nie obyło się bez kazania na temat ważności marchwi i sensu dodawania jej do pizzy. Biedny dostawca, musiał wysłuchiwać tego kazania.
-Dlatego należy dodawać marchwi do pizzy- zakończył Louis.
-Eee, dobrze. Porozmawiam na ten temat z szefem. Smacznego i dobranoc!    - dostawca pożegnał się i odjechał nim Louis zdążył otworzyć buzię. Usatysfakcjonowany Tomlinson dosiadł się do nas i zaczął konsumować zwoją pizze z marchewkami. Zapewne zastanawiacie się skąd wzięła się marchewka w pizzy Lou? Już wyjaśniam. Kiedy tylko ją przywieźli, wyjęliśmy parę marchewek z lodówki i dodaliśmy je do pizzy Tomma. Po chwili z góry zszedł wyczerpany Haroldzik.
-Piana, dużo piany- mruknął wchodząc do kuchni. –O popatrz, jednorożec!- wskazał gdzieś i opadł na ziemię z wielkim hukiem. Podeszliśmy do niego i posadziliśmy na krześle. Po chwili otworzył swoje zielone ślepia i patrzył na nas pytająco. –Co się… pizza!- krzyknął i zaczął jeść. Wywróciłam oczami i wróciłam do jedzenia mojej porcji. Kiedy zjedliśmy wróciliśmy do salonu. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 19: 35.
-Ja już będę się zbierać- powoli zwlekłam swoje zwłoki z kanapy.
-Nie idź!- zatrzymał mnie Horanek.
-No skoro nalegasz- wyszczerzyłam się i wróciłam na dawne miejsce.
-I tak byś nie poszła do domu, prawda?- zapytał blondasek.
-Nie- wzruszyłam ramionami. Niall zaśmiał się i cmoknął mnie w usta. Po obejrzeniu kilku, a mianowicie dwóch, tandetnych filmów wszyscy poszli do swoich pokoi. Kiedy zakończyłam swoją wieczorną toaletę rzuciłam się na łóżko blondaska. Na jego nieszczęście on już tam leżał.
-Ałaaa- jęknął.
-Wybacz- mruknęłam i położyłam się w normalnej pozycji. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że jutro jedziemy do szpitala. Do mojej mamy. Bo miała wypadek. Westchnęłam.
-Kotek- szepnął Niall. –Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz- przytulił mnie mocno.
-Wiem- szepnęłam. Trwając w uścisku zasnęłam.

No dobra. Może na początek pytania od Amy:
1. Czym się kierujesz w życiu?
Hm, trudno powiedzieć. I jakby też trochę nie rozumiem pytania, ale może to dlatego, że od rana ubierałam choinkę, tsaaa. Wracając, eee może tym, że trzeba być szczerym nawet jeśli to może zaboleć. Ale przeważnie to mnie bardziej boli kiedy już wyznam tę prawdę -.-
2. Optymizm, realizm, pesymizm i dlaczego?
Czasem, to czasem to, a kiedy indziej to. Zależy od powagi sytuacji i tak dalej, ale z reguły jestem optymistką,  która stąpa mocno po ziemi. Trochę dziwne połączenia, ale cóż. Ja cała jestem dziwna.
3. Wykonawca, którego możesz polecić?
Green Day, 1D, Jason Mraz i pewnie napisałabym kogoś jeszcze, ale wypadło mi to z głowy.
4. Masz do dyspozycji trzy dowolne życzenia. O co prosisz?
Chciałabym mieszkać w Londynie, pokój na świecie (wiadomości byłyby nudne, ale cóż) i super moc taka jak czytanie w myślach, albo coś. Zawsze chciałam mieć jakąś super moc. Byłabym super bohaterką, czy jakoś tak.
5. Masz słabość do...?
Czekolady, dobrych książek, słuchania muzyki, czekolady, owoców, wkurzania ludzi, czekolady... wspominałam już o czekoladzie?
6. Ulubiony cytat?
Hm, obecnie nie posiadam, ale jest wiele cytatów, które są ciekawe. Jednak ja nie posiadam ulubionego i nie używam go w życiu.
7. Kogo cenisz sobie najbardziej i dlaczego?
Cenie sobie szczerych i miłych ludzi, którzy nie boją się tego co pomyślą o nich inni. Zawsze chciałam taka być, ale nie jestem do końca pewna czy mi to wychodzi. 
8. Jakie uczucie w tobie dominuje?
Hm, aktualnie zmęczenie, ale na co dzień to radość, czasem smutek i nutka powagi.
9. Bez czego nie możesz żyć?
Bez dobrej książki, muzyki i pisania. To wszystko czego mi potrzeba żebym była szczęśliwa.
10. Co uważasz za swoją najgorszą wadę?
Chyba to, że tłumie w sobie uczucia. No cóż, jakbym powiedziała NA SERIO to co myślę, to wszyscy odwróciliby się ode mnie. Mhm -.-
11. Co uważasz za swoją najlepszą zaletę?
Nic.

Następny rozdział pojawi się kiedy zbierzecie 15 komentarzy. I nawet jeśli zbierzecie to 15 komentarzy, to nie wiem czy wyrobie się z dodaniem. No wiecie, święta, sprzątanie, rodzina i tak dalej.

Dobra. Teraz czas na ochrzan. Ostatni rozdział dodałam jakieś 3 tygodnie temu. Obserwujących jest 60 i przez 3 tygodnie, TRZY TYGODNIE, nie mogliście zebrać marnych 15 komentarzy. I tak te pod ostatnim rozdziałem nie były zebrane fair, bo jedna osoba dawała. kilka komentarzy zamiast jednego.
Rozumiem, że ta historia mogła się wam znudzić i tak dalej, ale wytrwajcie jeszcze trochę. Wszystkich rozdziałów jest 51, więc do końca nie zostało dużo.
Moje zdolności pisarskie znacznie się poprawiły od czasu tego bloga, i na prawdę następne opowiadania wychodzą mi o wiele lepiej. 
Więc proszę was, wytrzymajcie jeszcze trochę.
To wszystko o czym chciałam was poinformować.
Jezu, i ta moja pamięć. Nawet o życzeniach zapomniałam! Gosh...
No, wracając do życzeń...
Wszystkiego najlepszego, bogatego gwiazdora, smacznego jajka, nie czekajcie, to chyba nie te święta...
Mniejsza. W każdym bądź razie jakoś nie mam teraz ochoty ani weny na pisanie życzeń, więc zastosuje stary i sprawdzony sposób.
NAWZAJEM! xx
No, to tyle. Ale teraz na serio to wszystko.
Tak więc... JEDNOKIERUNKOWYCH ŚWIĄT!
I jak zawsze:
Łejtajcie na nexta ! 

wtorek, 27 listopada 2012

Rozdział 43


~Alex~


Nie mogłam się ruszać. Po prostu dałam się im prowadzić. Czas dłużył się niemiłosiernie, ale w końcu dojechaliśmy pod szpital. Wybiegłam z samochodu i wbiegłam do budynku.
-Gdzie jest Karen Payne?- zapytałam pielęgniarki chodzącej po korytarzu.
-Leży w sali 206- odparła patrząc na mnie dziwnie. -Jesteś kimś z rodziny?
-Jestem jej córką- odparłam. -Mogę ją zobaczyć?
-Na razie nie. Jej stan jest ciężki i nie można jej odwiedzać- powiedziała. Po chwili dobiegła do mnie reszta.
-I co z nią?- zapytał Li.
-Leży w 206. Jej stan jest ciężki i nie możemy jej zobaczyć- wybąkałam patrząc na niego przerażona.
-W takim razie będziemy czekać pod jej salą na jakieś nowe wiadomości- stwierdził Lou. Pokiwałam smętnie głową i udałam się za resztą. Poczułam, że ktoś łapie mnie za rękę. To był Niall. Patrzył na mnie z troską. Uśmiechnęłam się do niego słabo. Usiedliśmy pod salą cali w nerwach. Wbiłam nieobecna spojrzenie w jeden niewiadomy punkt. Wiedziałam, że coś się stanie. Czułam to. Tylko dlaczego akurat ona? Przecież nie zrobiła nic złego. Chora logika. Dziewczyny płakały, a chłopcy je pocieszali. Tylko ja siedziałam patrząc w jeden punkt z nieokreśloną miną. Horan przytulił mnie mocno.
-A nie mówiłam?- szepnęłam łamiącym się głosem.
-Nie martw się, wyjdzie z tego- pocieszał mnie.
-Tego nie wiem. Ty też nie wiesz. Nikt tego nie wie. Tylko ona- spojrzałam za szybę. Leżała tam sama podłączona do milionów pikających urządzeń. Była cała blada. Na jej twarzy malował się spokój. Nie mogłam już dłużej patrzeć na nią w takim stanie, więc odwróciłam wzrok.
-Musimy mieć nadzieję- Niall pocałował mnie w czoło. Spuściłam wzrok. Łzy spływały po moich policzkach. Chciałabym się teraz móc do niej przytulić. Poczuć bijące od niej ciepło i miłość. Chcę tego, ale to niemożliwe. Przynajmniej przez jakiś czas. Nie będę teraz Myślec o tym wszystkim. Muszę mieć nadzieję. Ona z tego wyjdzie. Wieżę w to. Zawsze trzeba mieć nadzieję. Nawet w tych najgorszych sytuacjach. Niektórzy ludzie byli w gorszym stanie, a wyszli z tego i żyją teraz pełnią życia. Wtuliłam się mocno w blondyna. Nie wiem ile tak siedzieliśmy. Trwaliśmy w uścisku dopóki nie podszedł do nas lekarz.
-Państwo są rodziną pani Payne?- zapytał.
-Tak- powiedział Li podnosząc na niego wzrok.
-Radziłbym jechać do domu i odpocząć. Damy państwu znać jeżeli coś się stanie- lekarz uśmiechnął się lekko.
-Dobrze- mruknął braciszek.
-Dziękujemy- dodałam jeszcze. Ponownie zapakowaliśmy się do samochodu. Przez całą drogę nikt się nie odzywał. W aucie panowała grobowa cisza. U nas to rzadko spotykane. Można by rzec, że nierealne. Ale jednak. Zaczęłam się bać tej głuchoty. -Powiedziecie cos w końcu!- warknęłam. Reszta spojrzała tylko na mnie smutno. -Przestańcie milczeć. To jest chore!- krzyknęłam. Z oczu, ponownie dzisiaj, zaczęły płynąć mi łzy. Horanek przytulił mnie do siebie mocno.
-Ciii. Uspokój się- mruczał gładząc mnie po plecach. Kiedy oderwałam się od blondynka podjechaliśmy akurat pod dom.
-Idę do siebie. Chcę pobyć sama- mruknęłam.
-Alex zaczekaj. Siedzenie samemu to teraz najgorsze co możesz zrobić- Zayn złapał mnie za rękę.
-Co za różnica czy będę płakać sama czy z kimś?- mruknęłam.
-Duża. Uwierz mi- Harold spojrzał na mnie uśmiechając się lekko.
-No dobrze, ale obiecajcie mi jedno- spojrzałam na nich uważnie.
-Co tylko chcesz- wtrącił Lou.
-Będziemy zachowywać się normalnie. Tak jak zawsze. Nie mam ochoty znowu płakać i użalać się nad sobą- westchnęłam. Reszta pokiwała zgodnie głowami.
-Oglądamy jakiś film?- zapytał Zayn.
-Horror!- wyszczerzył się Hazzuś. Wywróciłam oczami i usiadłam między blondi, a Lou czekając na dalszy rozwój akcji. Podczas filmu El i Laura co chwilę piszczały ze strachu. Nagle poczułam, że coś miażdży mi stopy.
-Demon złaź!- warknęłam. Pies leniwie zwlekł swoje ciężkie cielsko z moich stóp i warcząc pod nosem wskoczył na Zayna i położył się na nim. Mulat jęknął cicho, a reszta się zaśmiała.
-Alex powiedz mu coś!- poprosił.
-No nie wiem- westchnęłam.
-Proooszę. Zrobię wszystko co chcesz tylko weź go ze mnie ściągnij bo zaczyna mi brakować powietrza!- pisnął.
-Okeeej, ale sprzątasz za mnie przez tydzień- podniosłam brew.
-Noo doobra. Powiedz mu coś wreszcie!- warknął.
-Demon złaź z Zayna!- krzyknęłam. Pies spojrzał na mnie morderczym wzrokiem. -Bo nie dostaniesz kolacji!- warknęłam. Czworonóg zaskomlał i w szybkim tempie zeskoczył z kanapy i z podkulonym ogonem położył się na ziemi. Uśmiechnęłam się pod nosem i ponownie spojrzałam na ekran telewizora. W chwili kiedy twarz psychicznego gościa z maską na twarzy i siekierą w ręce pojawiła się na nim, w domu zgasły światła, a drzwi otworzyły się gwałtownie. Dziewczyny pisnęły przerażone. No, dziewczyny Harold i Zayn. Lou natomiast, wskoczył mi na kolana.
-Sieeeemaneczko luuudzie!- zawył ktoś wchodząc do domu. -Co tu tak ciemno?- zapytał po chwili.
-Odejdź nieczysta istoto!- pisnął Lou robiął krzyż z palców.
-A temu co?- zapytała postać podchodząc do nas bliżej.
-Nie zbliżaj się!- pisnęła Sophie wtulając się mocniej w Zayna.
-Alex nie bój się, ja cię obronie!- krzyknęła blondi wypinając dumnie pierś i osłaniając mnie przed ktosiem.
-O co wam znowu chodzi?- zapytał zdezorientowany „psychopata”.
-Jeszcze pytasz?!- warknęła Emily. Wywróciłam oczami i wstałam z kanapy szukając po omacku latarki. Kiedy ją znalazłam oświetliłam twarz naszego gościa.
-Siema Nick- wyszczerzyłam się.
-Nick?! Ale jak to?!- zapytała Danielle.
-Skąd wiedziałaś?!- pisnął zszokowany Li.
-To on nie jest psychopatą?!- pisnęła Laura.
-Za dużo horrorów- wywróciłam oczami.
-Co masz na myśli?- zapytał Louis marszcząc brwi.
-Wy na serio myśleliście, że to psychopata z tego horroru?- zapytałam z niedowierzaniem.
-Eeee, tak?- mruknął niepewnie Hazza.
-A to coś złego?- zapytał Jay.
-Nie no jasne, że nie. No wiecie, każdy może pomylić swojego kumpla z psychopatą z jakiegoś tandetnego horroru. Zwłaszcza, że na wejściu mówi „Siemaneczko ludzie”. Każdy psychopata wita tak swoje nowe ofiary- odparłam z sarkazmem.
-Masz rację. To było głupie- stwierdził Zayn.
-No co ty. Na serio?- zapytałam wywracając oczami.
-No dobra, to było mega głupie- powiedział śmiejąc się Li.
-Czasami zachowujecie się jak totalne bezmózgi- stwierdziłam.
-Dzięki, ale to prawda- wzdrygnął ramionami Tommo.
-Ale jesteście moje bezmózgi- wyszczerzyłam się.
-Awww, robimy miśka!- odparła Danielle.
-A ja to co, pies?- zapytał Nick. Demon słysząc ostatnie słowo podniósł gwałtownie głowę patrząc na nas. Zaśmiałam się pod nosem i dałam znak Jefersonowi, że może do nas dołączyć. Ten wyszczerzył się jak debil i rzucił się nam na szyję. Po zbiorowym uścisku ponownie usiedliśmy na kanapie.
-Wiecie co? Zjadłbym coś- stwierdził Niall gładząc się po brzuchu.
-Normalne- stwierdził Zayn śmiejąc się.
-Ja też jestem głodna- pokazałam język śmiejącemu się Malikowi.
-To co obiad?- zaoponował Li.
-Jeszcze pytasz?- uniosłam brew.
-No dobra, dobra. Kto robi papu?- zapytał Tommo rozglądając się dookoła. Żadnej reakcji.
-Spokojnie. Nie wszyscy naraz- mruknęła Emily wywrócając oczami.
-Może ja coś ugotuję?- zaproponował Nick unosząc rękę.
-No coś ty. Jesteś gościem, niech ktoś inny się ruszy- odparłam patrząc znacząco na resztę. Cisza.
-Nie ma problemu. Poza tym tylko ja się zgłosiłem- wzruszył ramionami patrząc na mnie.
-No dobra, ale ja ci pomagam- wyszczerzyłam się i wstałam z kanapy. Zrobiłam krok, ale ktoś zatrzymał mnie łapiąc za rękę. Spojrzałam pytająco na blondi.
-Bo będę zazdrosny- mruknął nie puszczając mojej dłoni.
-To rusz swoje leniwe dupsko i nam pomóż- pokazałam mu język. Chłopak westchnął cicho i również wstał z kanapy. W trójkę weszliśmy do kuchni. Zastanawialiśmy się chwilę co upichcić. Stanęło na zapiekance z sera, makaronu i ziemniaków. -Ale ty tak na serio z tą zazdrością?- zapytałam podnosząc brew jednocześnie krojąc ziemniaki.
-No jasne. Coś w tym dziwnego, że jestem zazdrosny o swoją piękną dziewczynę?- Niall spojrzał na mnie trąc ser.
-Yyy… nie potrafię odpowiedzieć ci na to jakże dziwne pytanie- wróciłam wzrokiem do ziemniaka.
-W takim razie ja odpowiem za ciebie. Tak, to jak najbardziej normalne- powiedział Niall uśmiechając się.
-Seeerio?- ponownie podniosłam na niego wzrok.
-Seeerio- wyszczerzył się.
-Ja myślę trochę inaczej, ale niech ci będzie- wzdrygnęłam ramionami.
-Seeerio?- blondi spojrzała na mnie mrużąc oczy.
-Seeerio- przeciągnęłam z poważną miną. Mierzyliśmy się chwilę wzrokiem.
-Truuudne spraaawy- zawył Nick znad garnka z gotującym się makaronem. Zaśmiałam się pod nosem tak jak blondasek.
-Nie udzielaj się Jeferson- mruknęłam rzucając w niego ziemniakiem. Ten w ostatniej chwili go złapał.
-Grozisz mi?- zapytał mrużąc oczy.
-O taaak- pokiwałam głową śmiejąc się.
-A co chcesz mi zrobić?- zapytał nadal patrzą się na mnie jak wcześniej.
-Zdradzę tylko tyle, że wykorzystam do tego ziemniaka- zrobiłam diaboliczną minę łapiąc kolejne warzywo. Chłopak przełknął głośno ślinę, a Nialler wybuchnął śmiechem. Po chwili dołączyliśmy do niego. Kiedy zapiekanka była gotowa wszyscy zjawili się w kuchni, zwabieni cudnym zapachem, zanim zdążyłam ich zawołać.
-Nick, jesteś genialny- stwierdziła Laura jedząc zapiekankę.
-Więcej niż genialny. On jest boski!- pisnął Louis.
-Na serio, to jest najpyszniejsza zapiekanka jaką kiedykolwiek jadłam, gdzie nauczyłeś się taką robić?- zapytała Sophie.
-Moja mama mnie nauczyła i dzięki, cieszę się, że wam smakuję- Jefersonek uśmiechnął się szeroko.
-Często gotujesz?- zapytał Jason.
-Od czasu do czasu- odparł wymijająco Nick.
-Jasne. Masz takie zdolności kulinarne i chcesz mi wmówić, że gotujesz tylko czasami?- zapytał Hazza.
-No dobra. Trochę częściej niż czasami- przyznał śmiejąc się Jeferson.
-Ona na serio jest genialna- powiedział Li patrząc na niego z podziwem. Nick uśmiechnął się promiennie.
-Mistrzu!- krzyknął Boo Bear składając mu pokłony. Wszyscy zaśmialiśmy się na ten widok.
-My robiliśmy papu, to teraz wy sprzątacie- powiedziałam wstając od stołu. Podobnie zrobił Niall i Nick. Reszta jęcząc zaczęła sprzątać.
-Tooo cooo rooobimy?- zapytał Nick z głupkowatą miną.
-Róbcie co chcecie, ja już znalazłam sobie zajęcie- wzruszyłam ramionami i poszłam do kuchni. Harry toczył bitwę na ręczniki z Lou. Śmiejąc się pod nosem zrobiłam sobie kakałcio. Nie zważając na pytające spojrzenia bandy świrów i zboków poczłapałam do pokoju blond piękności. Usiadłam po turecku na łóżku i chwyciłam za książkę, którą zostawiłam tu ostatnio.
„Wtedy go zobaczyłam. Faceta nie z tego świata. Dokładniej mówiąc „nie z tego świata” dla mnie znaczy, że on nie należy do świata żywych ludzi, jest raczej kimś odrodzonym, przywróconym życiu. Coś w tym rodzaju. Uczeni co innego mówią, ludzie co innego, a w końcu chodzi o to samo. Nie miałam wątpliwości, kim jest, a nawet gdybym nie czuła bijącej od niego potęgi i mroku, nie mogłam nie dostrzec jego Znaku- wyrytego na czole cienkiego jak rogalik półksiężyca w szafirowym kolorze, a do tego punkcikowego tatuażu wokół niebieskich oczu. To był…”
- Oddaj mi moją szuszarkeeee!- krzyczał z dołu Zayn.
-Oddam ci ją jak ty odłożysz tą prostownicę!- wrzasnął lokaty.
-Możecie się zamknąć?!- warknęła Emily.
-Nie!- krzyknęli oboje.
-Lou odłóż tą łyżkę! Proszeee!- darł japę Payne.
-Nigdyyyyyyyyyyyyy!- Tommo zaśmiał się złowieszczo.
-Niech ktoś opanuję tę dzicz!- jęknął Nick.
-Witaj w moim świecie!- krzyknął Niall.
-Świecie totalnych popaprańców!- dokończyła za niego Sophie. Wywróciłam oczami i wróciłam do czytania.
„To był wampir. Gorzej: to był Tracker. Cholera, stał przy mojej szafce.
-Zoey! Ty mnie w ogóle nie słuchasz!
Wtedy Tracker wypowiedział sakramentalną formułę, a jego słowa miały uwodzicielską moc, obiecując niebiańskie rozkosze, wabiąc smakiem owocu zakazanego, jak czekolada zmieszana z krwią.
-Zoey Montgomery! Królestwo Nocy cię wzywa, śmierć będzie twoimi narodzinami. Noc zwraca się ku tobie. Usłysz jej wołanie. W Domu Nocy odnajdziesz swoje przeznaczenie!
Podniósł rękę i wyciągnął w moją stronę długi palec. Ból przeszył mi czaszkę…”
-Pomocy!- usłyszałam z dołu.
-Niech ktoś im coś powie!- błagał chyba Jason. Westchnęłam, odłożyłam książkę na bok, wzięłam pusty już kubek po kakao i poczłapałam na dół. Zastałam tam istną dzicz. Nawet słowo „dzicz” nie może w pełni określić tego co tam się działo. Lou gonił Liama z łyżeczką w ręce. Po chwili braciszek przechwycił w rękę marchew i zaczął gonić Tomma grożąc mu, że ją połamię. Hazza i Zayn darli na siebie japy. Malik miał w ręku prostownicę, a Harold suszarkę mulata. Nick przyglądał się całej szopce z niedowierzaniem, a Horanek klepał go pocieszająco po plecach. Dziewczyny i Jason znaleźli jakieś zatyczki do uszu i oglądali telewizję. Demon biegał po domu z czyimś butem w pysku. Po chwili Jason zaczął go gonić, więc podejrzewam, że to jego.
-Dosyć!- wrzasnęłam. Wszyscy jak na zawołanie zamilkli i spojrzeli na mnie zastygając w bezruchu. -Demon oddaj tego buta, Harry oddaj tą suszarkę Zaynowi, a ty Malik odłóż tą prostownicę. Louis schowaj tą łyżkę, a panicz Payne niech odda przerośniętemu królikowi jego własność- wymieniałam po kolei. Cisza. -No na co czekacie?!- warknęłam. W końcu ta nieogarnięta gromadka ruszyła i po chwili był spokój. Wzdychając usiadłam na kanapie obok blondaska. Co za ludzie. Z kim ja w ogóle się zadaję?!



Przeprasza, przepraszam, przepraszam! Wiem, że późno dodaje i w ogóle, ale wcześniej nie miałam czasu i jeszcze te wasze nominację. Spoko, osoby, które poradzę mi nazwy swoich kont na tt, postaram się jakoś wyrobić i informować je o nowych rozdziałach.
Dobra, teraz to coś czego nazwy nie potrafię zapamiętać.

Pytania od Bujki:
1. Ulubiona potrawa?
Nje posiadam takowej.
2. Ulubiona książka
Przeczytałam ich już wiele i nie jestem w stanie wybrać. Każda była cudowna i strasznie mnie wciągnęła
3. Najdziwniejsza rzecz, którą w życiu zrobiłaś?
Eee, next kłestion plis
4. Kim chciałabyś zostać po reinkarnacji?
Trudne pytanie. Może jednorożcem? Albo nie, jednym z członków 1D!
5. Jakie zwierze odzwierciedla ciebie?
Znasz jakieś wredne, opryskliwe i wkurwiające? Powiedzmy, że kot
6. Ulubiony serial
Nie lubię seriali
7. Jak nazwałabyś swoje dzieci?
Nie wiem. Nie patrzę tak daleko w przyszłość
8. Ulubione zwierze
Pies
9. Jakiego aktora bądź piosenkarza albo sportowca... w ostateczności modela, chciałabyś ukraść i wziąć do domu?
1D, 1D, 1D, 1D i jeszcze raz 1D
10. Jakbyś się zachowała gdybyś spotkała 1D?
Pewnie stałabym osłupiała gapiąc się na nich z jedzeniem w ręce
11. Przy naszym spotkaniu przytuliłabyś mnie, strzeliła w łeb czy olała?
Poczęstowała ciastkami

Dziękuję bardz, przechodzimy dalej.

Pytania od Ann B.
1. Co lub kto namówił cię do pisania?
Nikt. Miałam za dużo pomysłów w głowie i postanowiłam je wylać na "papier"
2. Kot czy pies?
Trudne pytanie. Ale chyba pies.
3. Co lubisz w 1D?
Ich poczucie humory, ich odmienne charaktery, zdolność dogadania się i ich talenty
4. Jakiej muzyki ogólnie słuchasz?
Różnie bywa. Zależy jakim mam nastrój. Ale zazwyczaj to pop i rock.
5. Co jest twoim marzeniem?
Zbawienie świata (pod względem ekologicznym), zamieszkanie w Londynie, napisanie i wydanie książki no i moje najstarsze marzenie, móc latać
6. Gdzie chcesz mieszkać?
Londyn
7. Napisz coś o sobie
Wysoka, dobra, strasznie wysoka i szczupła laska z burzą ciemnych loków na głowie, która jest wredna i strasznie wkurzająca
8. Który członek 1D jest najładniejszy?
Wszyscy! Nie potrafię wybrać
9. Lubisz czytać książki?
Uwielbiam
10. Ulubiony kolor?
Zielony
11. Ulubiony blog?
Nie posiadam. Uwielbiam mnóstwo blogów

Dalej

Pytania od Natalii Rząsy
1. Od jak dawna masz blog, czy ktoś cię do niego namówił?
Nie pamiętam i nie
2. Ulubiona piosenka 1D?
Wszystkie mi się podobają, ale chyba Kiss You
3. Kolor twoich oczek?
O kurwa, to żeś dojebała. Nie umiem określić. Trochę tam brązowego, zielonego i żółtego. Jak dinozaur. Kurwa, mam oczy jak dinozaur
4. Ile masz lat?
14
5. Twój cel w życiu?
Eee, zostanie znaną pisarką i oświecenie ludzi dlaczego lepiej jeździć rowerem niż samochodem
6. Postanowienie na nowy rok?
Zero chłopaków. I tak nie muszę się o to troszczyć
7. Ulubiona gra komputerowa
Hereoe of Might and Magic. Moim zdaniem najlepsza 4, ale wy i tak pewnie nie wiecie o co chodzi
8. Posiadasz jakieś zwierze?
Psa, rybki, brata i siostrę. Taaa...
9. Wolisz horror czy komedię?
Komedię
10. Ulubiony chłopak z 1D?
Nie potrafię wybrać

Kolejna osoba

Pytania od Milenki
1. Co zainspirowało cię do założenia bloga?
Inne blogi
2. Co chcesz robić w przyszłości?
Pisać... chyba
3. Czy jest ktoś w twoim najbliższym otoczeniu kto lubi 1D?
Siostra i przyjaciółki ich trochę lubią
4. Jak i kiedy dowiedziałaś się o 1D?
Przez moją siostrę. Akurat wchodziłam do pokoju, gdy ona ich rysowała. Trochę pogrzebałam w necie no i bum! strasznie ich polubiłam. Kiedy? Szczerze mówią nie pamiętam, wiem dziwne.
5. Jeżeli mogłabyś zmienić coś w swoim życiu, co by to było?
Sama nie wiem. Wszystko wydaje się ok, ale chciałabym urodzić się i mieszkać w Londynie. No, przynajmniej gdzieś w Anglii
6. Która piosenka z TMH przemawia do ciebie najbardziej?
Nie wgłębiałam za bardzo w teksty. Wszystkie są na serio cudowne i strasznie je wszystkie lubię. Nie potrafię wybrać takiej szczególnej.
7. Co być chciała robić w przyszłości?
Pisać, tak mi się wydaje
8. Ile masz lat, do jakiej szkoły chodzisz?
14, drugi poziom gimbazy
9. Gdzie chcesz jechać na wakacje?
Londyn, Grecja 
10. Opisz siebie w kilku słowach.
Wredna laska, która praktycznie nic nie je i według jej mamy może wpaść w anoreksję. (tak mamo, nadal oglądaj te twoje durnowate programy telewizyjne)

Neeeext!

Pytania od Kingi
1. Jaki jest twój ideał mężczyzny?
Uroczy, słodki, mądry, odrobinę nieśmiały. Najlepiej z farbowanymi blond włosami, niebieskimi oczami i rodzinką w Irlandii. Pisać dalej?
2. Jak będzie wyglądał twój dom w przyszłości?
Duży, piętrowy, z pięknym ogrodem i  tarasem
3. Co cię motywuje do pisania?
Życie. Serio. Wszystko wokół mnie do tego motywuje
4. Kto jest twoim autorytetem?
No to mnie zacięłaś. Nie mam zielonego pojęcia. Ja na serio nie umiem odpowiadać na takie pytania
5. Ulubiona bajka?
Piękna i Bestia
6. W jakiej postaci z bajki lub książki się zakochałaś?
Z każdą książką/bajką przychodziły nowe postacie, który mi w pewien sposób imponowały
7. Masz jakiegoś czworożnego przyjaciela?
Psa. Owczarka niemieckiego. Wabi się Fado, ale ja wolę na niego mówić Faździoch
8. Interesujesz się muzyką?
Jeśli chodzi o granie na instrumentach to nie
9. Ulubiony przedmiot?
Zajęcia artystyczne, godzina wychowawcza, muzyka, wychowanie do życia w rodzinie- rozmowy w toku
10. Co o mnie myślisz?
Na serio spoko dziewczyna, która ma niezwykły talent do pisania

Daaaaalej

Pytania od Mrs. Carrot i Mrs. Cookie
1. Ile czasu jesteś directioners?
Nie liczyłam
2. Jak masz na imię?
Uwaga, uwaga! Blanka! Ta- daam!
3. Najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiłaś?
Em, o kurde. Nie, lepiej nie tutaj
4. Ulubiona książka?
Nie potrafię wybrać
5. Co podziwiasz w każdym z chłopców?
Hm, no cóż. Na pewno tym, że pomimo wszystkich przeciwności losu dają radę i idą dalej. Ważne jest jeszcze to, że potrafią się ze sobą dogadać, a wszyscy dobrze wiemy, że różnią się od siebie jak ogień i woda
6. Czy jesteś kimś oprócz directioners?
Nie
7. Ulubiona piosenka?
Różnie bywa i zależy od nastroju. Zresztą, co chwila jakaś inna mi się podoba, ale jeśli chodzi o chłopców to One thing i Kiss you
8. Którego z chłopaków zabrałabyś na bezludną wyspę?
Na pewno nie Nialla, bo sam zjadłby wszystkie zapasy żywności. Nie wiem czy wytrzymałabym zawodzenie Zayna o to, że włosy mu oklapły i Lou, który biegałby w kółko jak narwaniec. Został Harry i Liam. Co do Harrego nie jestem pewna. Jestem zboczona, ale nie aż tak, więc chyba wolę Liama
9. Jak poznałaś 1D?
Moja siorka została zarażona przez jej przyjaciółki, a ona zaraziła mnie. A poznałam ich... no cóż. Pierwszy raz zobaczyłam ich w telewizji w teledysku do WMYB, a potem do OT. Niedługo potem zaczęłąm czytać te wszystkie blogi i rozmawiałam dużo z siostrą na ich temat i stało się
10. Jakie dziwactwa chłopaków uwielbiasz?
Żarłoczność Nialla, paradowanie nago Harreg, ciągłe układanie włosów Zayna, odwalanie Lou i miłość do Toy Story Liama
11. Co twoi przyjaciele sądzą o 1D?
Niektóre ich piosenki strasznie się im spodobały i w kółko je słuchają. Lubią chłopców, ale nie są ich fankami

Sooo, dalej plis

Pytania od Sylwii_Shy
1. Czemu postanowiłaś założyć blog z opowiadaniem?
Booo, miałam już za dużo pomysłów w głowie i musiałam jakoś dać temu "upust"
2. Którego z 1D najbardziej lubisz?
Nie mam swojego ulubieńca
3. Tęsknisz za Danielle i Liamem?
Trochę
4. Ulubiona piosenka?
Odpowiadałam już kilka razy na to pytanie. Nie mam siły znowu tego pisać, więc zajrzyj powyżej
5. Czy akceptujesz dziewczyny chłopaków z 1D?
Jak najbardziej. Nie widzę powodów by było inaczej
6. Czy masz jakieś rodzeństwo?
Tak, siostrę i brata. Niestety starszych
7. Kolor twoich paczadełek?
Dinozaurowy (czyt. powyżej)
8. Kolor włosów?
Ciemny. Wyglądają jakbym pofarbowała końcówki, na brązowy, a reszta jest czarna. Wszystko by było okej, tyle, że ja nie farbowałam włosów...
9. Masz zwierzaki?
Psa i ryby
10. Ile masz latek?
14

No.

Pytania od Alexandry...
1.  Dlaczego zaczęłaś pisać blog?
Odpowiedź powyżej
2. Skąd dowiedziałaś się o 1D?
Odpowiedź powyżej
3. Jaka była twoja pierwsza myśl, gdy się o nich dowiedziałaś?
"O kurde! Kto to?" i "Pewnie znowu jakiś gejowski boy bendzik"
4. Ile masz lat?
14 (krótka odpowiedź, więc mogę pisać to dużo razy)
5. Jaki masz kolor oczu?
Rawr... dinozaur
6. Jakie jest twoje największe marzenie?
Pisałam już wczeeeeeeśniej
7. Jaka jest twoja ulubiona piosenka z TMH?
Chyba Kiss you
8. Do której klasy chodzisz?
Druga gimnazjum
9. Co zebrałabyś ze sobą na bezludną wyspę?
Telefon i zapas ciasteczek (Marlenowych *.*)
10. Co najbardziej lubisz jeść?
Owoce

Jeeeeeeeeeeej! Odpowiedziałam na (chyba) wszystkie! 
Dobra, nominacje. Jest ich sześć, bo nie mam siły na więcej. Przepraszam jeśli ktoś poczuł się urażony czy coś:
1. http://pretend-love.blogspot.com/
2. http://did-you-see-love.blogspot.com/
3. http://only--love--me.blogspot.com/
4. http://five-directions.blogspot.com/
5. http://swiat-oczami-jessi-i-jamesa.blogspot.com/
6. http://n-o-w-e-z-y-c-i-e.blogspot.com/
Na serio chciałabym dać o wiele więcej nominacji, ale ogranicza mnie limit i brak czasu. Mam nadzieję, że zrozumiecie i wybaczycie.

Pytania:
1. Opisz siebie w kilku zdaniach
2. Dlaczego piszesz?
3. Skąd bierzesz pomysły na pisanie?
4. Ktoś/coś cię inspiruje do pisania?
5. Opisz swój wygląd
6. Ile masz lat?
7. Jak masz na imię?
8. Masz jakiś przedmiot, który przynosi ci szczęście, jeśli tak to jaki?
9. Twoje największe marzenie?
10. Za co lubisz One direction?
11. Co sądzisz o mnie i moich blogach?

Nooo, to tyle.
Do następnego!
Łejtajcie na nexta! :3

poniedziałek, 19 listopada 2012

Rozdział 42


~Alex~ 



Kiedy tylko Zayn i Sophie poszli na górę wstałam gwałtownie z kanapy budząc przy tym loczka wtulonego w Demona.
-Ja też będę się już zbierać. Dobranoc- wyszczerzyłam się i zgarnęłam psa. Kiedy stałam przy drzwiach moja blondi podbiegła do mnie.
-Nie idź- zrobił minkę małego kociaka.
-Od przyjazdu nie spałam w swoim łóżku. Stęskniłam się za nim- westchnęłam. Niall chciał coś powiedzieć, ale zrozumiał, że nie ustąpię i westchnął ciężko.
-W takim razie cię odprowadzę- wyszczerzył się.
-Przecież mieszkam obok…- zaczęłam, ale widząc jego minę przymknęłam się.
-Czeeekaj idziemy z tobą!- zawyła Laura ciągnąc za sobą Danielle. Posłałam im promienne uśmiechy.
-Idziemy- złapałam blondaska za rękę i poszliśmy do domu. Laura otwarła drzwi i wparowała z Dan do środka. Pies pobiegł za nimi. Ja i Niall zatrzymaliśmy się przed domem.
-Too dobranoc. Słodkich snów- blondas pocałował mnie w usta.
-Dobranoc blondi- zaśmiałam się i weszłam do domu. W progu odwróciłam się i spojrzałam na Horana. Szedł tyłem i też na mnie patrzył rozmarzonym wzrokiem machając. Uśmiechnęłam się do niego. Niall zaczął się niebezpiecznie zbliżać do skrzynki na listy. -Niall uważaj!- krzyknęłam, ale było już za późno. Blondasek zrobił fikołka w tył i wylądował na ziemi. Podbiegłam do niego. -Nic ci nie jest?- zapytałam klęcząc przed nim.
-Chyba nie, ale strasznie boli mnie tyłek- jęknął. Zaśmiałam się pod nosem i pomogłam mu wstać.
-Następnym razem uważaj- spojrzałam mu w oczka. On złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie. Kiedy już miał mnie pocałować przekręciłam głowę i dostałam buziaka w policzek.
-Ej noo!- zaprotestował.
-Do jutra- cmoknęłam go w kącik ust i śmiejąc się z jego miny pobiegłam do domu zostawiając go skołowanego na trawniku. Poszłam na górę i wzięłam prysznic po czym ubrałam luźną koszulkę z napisem „I love sleep” i spodenki Nialla, które sobie „pożyczyłam”. Włosy związałam w luźnego koka. Kiedy weszłam do pokoju od razu wyszłam na balkon zaczerpnąć świeżego powietrza. Zamknęłam oczy i napawałam się ciszą. Nagle ktoś przerwał ciszę i odchrząknął znacząco. Uniosłam powieki i ujrzałam moją blond piękność w samych bokserkach.
-Czy to przypadkiem nie są moje spodenki?- wskazał na mnie.
-Nieee- przeciągnęłam.
-Mi się wydaje, że są moje- zmarszczył brwi.
-Nie wiem o co ci chodzi- zrobiłam głupkowatą minę.
-Muszę stwierdzić, że ty wyglądasz w nich lepiej- zrobił minę myśliciela i zmierzył mnie wzrokiem. Zaśmiałam się pod nosem.
-Ty nie miałeś przypadkiem spać albo coś w tym stylu?- podniosłam brew.
-Nieee wydaje ci się- Niall machnął ręką.
-Świr- wywróciłam oczami.
-Głuptas- pokazał mi język.
-Niezdara- zmrużyłam oczy.
-Ciamajda- blondasek się wyszczerzył.
-Zbok- mruknęłam.
-Wariatka- powiedział Horan. Zrobiłam obrażoną minę i obróciłam się do niego plecami. -Gdybym mógł to bym cię przytulił, ale, że jesteśmy kilka metrów nad ziemią…- wzdrygnął ramionami. Spojrzałam na niego i wywróciłam oczami. -Dobranoc misiek- uśmiechnął się słodko.
-Dobranoc słodziaku- wyszczerzyłam się. Chciałam już iść, gdy usłyszałam ponowne odchrząkanie. Spojrzałam na Nialla pytająco.
-A buzi?- zrobił minę małego dziecka proszącego o zabawkę.
-Gdybym mogła to bym cię pocałowała, ale, że jesteśmy kilka metrów nad ziemią…- zrobiłam minę niewiniątka powtarzając jego słowa. Chłopak zaśmiał się tylko pod nosem. Wyszczerzyłam się i wróciłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i od razu zasnęłam.
Obudziłam się równo o dziewiątej. Nie mam pojęcia dlaczego, ale wiedziałam, że to właśnie dziś stanie się coś strasznego. Wzdrygnęłam ramionami i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej jeansowe szorty i niebieską, luźną koszulkę z białym nadrukiem „67”. Wzięłam jeszcze czarne trampki pod kostkę i popędziłam do łazienki. Kiedy się ogarnęłam i ubrałam, związałam włosy w luźnego koka. Zeszłam na śniadanie. Laura i Dan krzątały się już po kuchni. Demon jadł grzecznie swoje chrupki. Wszystko wyglądał normalnie.
-Witaj milordzie- Laura zgięła się w pół w ukłonie.
-Hej świrze- zaśmiałam się.
-Alex zrobiłam ci kanapki- Danielle postawiła na stole stos kanapek.
-Dzięki- wyszczerzyłam się i zaczęłam je jeść. Po jakimś czasie skończyłam i sprzątnęłam po sobie. Danielle dostała sms-a.
-Liam mówi, że ma jakąś ważną sprawę do przekazania i mamy się za chwile u nich zjawić- przeczytała.
-Ciekawe o co chodzi- mruknęła zamyślona Laura. Miałam co do tego złe przeczucia.
-Tsaa, ciekawe- mruknęłam. Poszłyśmy do chłopaków. Wszyscy w ciszy siedzieli w salonie. Dziwny widok. Usiadłam obok Nialla. Miał smutną minę.
-Niestety nie mam dobrych wieści do przekazania- odparł smętnie Li. Najwyraźniej reszta wiedziała o co chodzi bo miała strasznie przygnębione miny. Tylko Laura, Danielle i ja nie zostałyśmy jeszcze oświecone. -Pod koniec tygodnia, dokładnie w piątek, wyjeżdżamy w trasę koncertową na 6 miesięcy- Liam spuścił wzrok.
-Hej nie smuć się. Przecież możemy z wami pojechać- pocieszała go Dan.
-Chciałybyście być z dala od domu przez 6 miesięcy?- zapytał Hazza.
-No nie- powiedziała smutno Dan.
-Ale możemy was odwiedzać- zaproponowała Sophie.
-Ale i tak będziemy za wami wszystkimi bardzo tęsknić- mruknął Louis.          
-My za wami też- powiedziała smętnie Emily.
-Strasznie- dodała El. Siedziałam osłupiała na kanapie. Wiedziałam, że coś się wydarzy. Miałam przeczucie. Ale czułam, że to jeszcze nie to, że wydarzy się coś straszniejszego i to niedługo. Czułam na sobie wzrok blondaska. Spojrzałam w jego smutne oczy. Nie powiedziałam nic tylko się do niego przytuliłam. Dzisiaj jest środa, a oni wyjeżdżają w piątek. Nie zostało dużo czasu.
-Kocham cię- szepnęłam.
-Ja ciebie też- szepnął Niall. Nagle poczułam, że dzwoni mój telefon. Spojrzałam na ekran. Nieznany. Po chwili wahania odebrałam.
-Halo?- mruknęłam.
-Czy to pani Alexandra Payne?- zapytał niepewnie jakiś mężczyzna.
-Tak, to ja- odparłam zdziwiona.
-Dzwonie ze szpitala St. Rose. Pani matka miała wypadek. Jest teraz u nas. Wjechała w  nią ciężarówka…- facet mówił coś jeszcze, ale go nie słuchałam. Poczułam się strasznie słabo. Czułam jak blednę. Nagle straciłam przytomność.

~Niall~


Alex rozmawiała z kimś chwile przez telefon. Nagle zrobiła się strasznie blada i zemdlała. Wszyscy się wystraszyli. Położyłem ją na kanapie, a El i Danielle pobiegły po zimy okład. Po jakimś czasie Al otwarła oczy. Miała strasznie wystraszone oczy. Była niespokojna. Ręce się jej trzęsły.
-Jak się czujesz?- zapytał Lou.
-Wszystko ok?- zadał pytanie Zayn.
-Tak- mruknęła bez przekonania.
-Alex co jest?- zapytał Li.
-Dzwonili ze szpitala St. Rose- mruknęła. Wytrzeszczyłem oczy. -Mama miała wypadek- dodała walcząc ze łzami.
-Jak to wypadek?!- pisnął Li.
-No normalnie. Leży teraz w szpitalu- westchnęła brunetka.
-Jedziemy tam- odparł Liam i wszyscy zapakowaliśmy się do samochodu.

No, krótki, ale jest. Nie dodałam wczoraj bo nie miałam czasu, a potem musiałam nauczyć się na chemię, geografię i odrobić zadanie z angielskiego. No -.- 
Boję się tego gifa z Zaynem O.o
Chciałabym wam przypomnieć, że mam twittera. Jeśli ktoś chciałby o coś zapytać, lub cokolwiek klikajcie:
No.
KLIK


KLIK ZNOWU

Tam też klikać. To do 15 komentarzy.
Łejtajcie na nexta :3