poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 3


                                                                        ~Alex~

Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno. Dopiero po chwili zorientowałam się, (no tak ja i ten mój szybki zapłon jestem normalnie szybka jak woda w klozecie xD) że jestem wtulona w Nialla. WTF?. Próbowałam się mu wyrwać, ale strasznie mocno trzymał.
-Niall sieroto puść mnie- nic.
-Niall puść mnie!- powiedziałam głośniej, nic.
-NIALL IDIOTO PUŚĆ  MNIE WRESZCIE!!!- wydarłam się jak głupia, a on spadł z łóżka, fajtłapa xD.
-Co jest, nie krzycz tak!- wydarł się, a ja w brecht. Do pokoju wlazła reszta świrów z dziwnymi minami.
-Czemu wu jesteście TU RAZEM?- zapytał Louis.
-No właśnie co wy robicie WE DWOJE W JEDYM POKOJU?- zapytał Hazza.
-No widzisz, dobre pytanie…- zaczął Niall. ( a ja jako nie wychowana istota musiałam mu przerwać, a tak poza tym to widziałam jak patrzył na mnie błagalnie, ale to szczegół)
-Niall przyszedł po ciuchy i chciał mnie obudzić, a ja zrzuciłam go z łóżka- powiedziałam.
-Okeeej, zejdźcie na śniadanie- powiedział Liam.
-Dobrze tato- powiedziałam z Horanem. Świry wyszły. Odetchnęliśmy z ulgą.
-To…- powiedział Niall.
-To idę do łazienki się ogarnąć, narka- skierowałam się do łazienki.
-O nie teraz idę ja!- powiedział blondas.
-Niall kochanie, idź się wyspać bo mamroczesz…- powiedziałam z giga bananem na twarzy.
-Nie!- wydarł się.
-Tak!- teraz to ja się darłam.
-Nie!
-Tak!
-Nie!
-Tak!- powiedziałam zamykając mu drzwi przed nosem.
-Alexandro Bianco Moore, jak wyjdziesz NIE ŻYJESZ!!!- wydarł się.
-Też cię lubię!- odkrzyknęłam. Kiedy jako tako się ogarnęłam zeszłam na śniadanie. Nadal byłam w TEJ koszulce. No cóż. Harry kiedy mnie zobaczył głupio się uśmiechnął  i już chciał coś powiedzieć.
-Nie!- przerwałam mu. Westchnął zawiedziony i usiadł obok Louisa. Po chwili na dół zszedł Niall. Harry popatrzył na mnie i poklepał wolne miejsce obok siebie. Horan mnie wyprzedził i usiadł obok Hazzy. Wywróciłam oczami.
-Dzięki Harry jesteś kochany trzymałeś dla mnie miejsce obok siebie- powiedział Horan, Harold się naburmuszył, a ja oczywiście w brecht. Usiadłam między Niallem i Liamem. Chwyciłam za kanapkę i zaczęłam jeść. Po chwili Niall zbliżył się do lokatego i cmoknął go w policzek. Mina Haroldzika, bezcenna. Tak się śmiałam, że spadłam z krzesła (wiem sierota ze mnie xD). Nagle z góry dobiegło przeraźliwe wycie. Malik tak się zdziwił, że opluł Louisa sokiem xD.
-Co to było?!!- zapytał z przerażeniem Zayn.
-Demon- powiedziałam tajemniczo.
-Co?!!- zapytał Zayn.
-Nie co tylko kto, Demon to mój pies- powiedziałam śmiejąc się.
-Nie mogłaś mi wcześniej powiedzieć?- zapytał.
-Nie, nie mogłam z resztą chciałam się trochę pośmiać- powiedziałam z babanem na twarzy. Demon zbiegł (sturlał się) ze schodów. Zaczął się wiercić i piszczeć. Wiedziałam, że jak zaraz czegoś nie zrobię to się posika (pęcherz zawsze miał mały). Wzięłam jeszcze jedną kanapkę,  psa i wyszłam z domu (tak w TEJ koszulce w końcu mieszkam obok). Musiałam się wrócić, bo przypomniałam sobie, że zostawiłam moje ciuchy w pokoju Nialla. Chłopacy cały czas się na mnie gapili z wybałuszonymi gałami. Ja sobie szłam jak gdyby nigdy nic. Po chwili miałam już wszystko i wyszłam. W domu przebrałam się i zostawiłam Demona (nie będę go z sobą wszędzie zabierać, zresztą nie protestował kiedy widział, że zostawiam mu miskę pełną jedzenia). Spojrzałam w lustro, miałam na sobie czerwone conversy, niebieskie spodnie i bluzkę z flagą Anglii. Byłam gotowa do wyjścia. Poczułam, że mój ceglak wibruje. Dostałam sms-a. Lubiłam mój telefon, był duży ( jak mój apetyt) i miał flagę UK z tyłu.
„Hej może się spotkamy? W końcu trzeba jakoś uczcić ostatni dzień wakacji nie? ;D
Emily xoxo”
Ostatni dzień wakacji? Spojrzałam na kalendarz 31 sierpnia taa trzeba się nazywać żeby nie wiedzieć, że jest ostatni dzień wakacji. No nic. Odpisałam Em.
„No jasne bardzo chętnie, powiedz tylko kiedy i gdzie ;]
Alex xoxo”
Wróciłam do chłopaków.
-Już jestem!- wydarłam się. Nagle obok mnie zmaterializował się Louis z marchewką dziwnie na mnie patrząc.
-Alex, Alexusiu wiesz jak ja cie lubię…- powiedział, a ja wywróciłam oczami.
-Czego chcesz?- zapytałam.
-Bo widzisz moja młodsza siostra przyjeżdża wieczorem, jest w twoim wieku. Będzie chodzić tu do szkoły i będzie u nas mieszkać i tak sobie myślałem czy nie mogłabyś się nią zająć wieczorem, bo mamy małe plany z chłopakami…- powiedział.
-Jakie plany?- zapytałam.
-No chcieliśmy iść na imprezę…- powiedział niepewnie.
-No nie wiem- powiedziałam.
-Proszę, proszę, proszę- uklęknął przede mną.
-No dobra- zgodziłam się.
-Jest! Chłopacy idziemy wieczorem na imprezę!!!- wydarł się Louis i pokicał w nieznajomym kierunku. Poczułam, że znowu dostałam sms-a.
„Może dzisiaj o 19 u cb? Może ze mną przyjść moja przyjaciółka?
Emily xoxo”
Odpisałam jej nie zwracając uwagi na Harolda stojącego obok i czytającego mi sms-y.
„No jasne, że może ja też kogoś przyprowadzę. Widzimy się o 19 u mnie. ;D
Alex xoxo”
-Co to za Emily?- zapytał Hazza.
-Moja znajoma poznałam ją na waszym koncercie- powiedziałam.
-Jest ładna?- zapytał z nadzieją.
 -Tak i to bardzo- powiedziałam.
-Lubi nas?- ponownie zadał pytanie.
-Szaleje za wami- powiedziałam ze śmiechem.
-Jest wolna?- zapytał. Widziałam iskierkę w jego oku.
-Chyba tak- powiedziałam szczerząc się do niego, bo dokładnie wiedziałam co za chwile powie.
-CHŁOPACY NIE IDĘ NA IMPREZĘ, ZOSTAJĘ Z ALEX!!!- wydarł się, a ja wywróciłam oczami.
-Tak Haroldzie możesz spędzić wieczór ze mną i z moimi znajomymi- powiedziałam z ironią, a on się tylko uśmiechnął.
-Louis o której przyjeżdża twoja siostra?- zapytałam, a Loui przykicał do mnie.
-Laura przyjeżdża o 16 jak mniemam- powiedział.
-Mhm, kto ją odbierze z lotniska?- zapytałam bo dochodziła 15:20, a do lotniska jest jakieś 30 minut jazdy.
-No ja- powiedział dumnie wypinając pierś.
-A wiesz która godzina?- zapytałam.
-Jest 15:20- powiedział spoglądając na zegarek. Po chwili zrobił duże oczy i krzyknął.
-CHODZCIE TU WSZYSCY JESDZIEMY PO LAURĘ!!!- nagle przed nami stała czwórka chłopaków gotowych do drogi. Niall oczywiście miał torbę pełna jedzenia. Po chwili wszyscy zapakowaliśmy się do samochodu. Louis prowadził, obok niego siedział Liam. Ja musiałam siedzieć między Zaynem a Horanem.
-Ej to nie fair, dlaczego ja mam sam siedzieć z tyłu?- zapytał z pretensją Harry.
-Nie marudź- powiedział Zay.
-To zamień się ze mną miejscami- powiedział błagalnie Hazza.
-Nie, czemu ja? Niech Niall albo Alex się z tobą zamieni- powiedział Malik. Hazza popatrzył ma mnie.
-Na mnie nie patrz- powiedziałam. Teraz wlepiał ślepia w Horana.
-Na mnie też- powiedział Horanek. Loczek spojrzał się na Malika.
-No, weź się zamień- błagał Harry.
-Nie!- powiedział Zayn.
-Tak!- kłócił się z nim Harold.
-Nie!
-Tak!
-Nie!
-Oh zamknijcie się już!!!!- nie wytrzymałam- Malik suń dupę, Styles chodź tu- powiedziałam głosem nie znającym sprzeciwu. Jak powiedziałam tak zrobili.
-Ała!- dostałam z buta lokatego.
- Hazza idioto uważaj trochę- pocierałam bolące miejsce.
-Wybacz- walnął smajla. Westchnęłam ciężko i włożyłam słuchawki do uszu. Zamknęłam oczy, nareszcie miałam chwilę spokoju. No chwilkę. Małą chwilkę. Muzyka była na fuul, ale i tak słyszałam jak Nialler chrupie chipsy (no dobra nie chrupał tylko pochłaniał jak odkurzacz, swoją drogą gdzie takie chucherko to wszystko mieści).
-Niall możesz jeść trochę ciszej?- zapytałam.
-A fo feszkafam fi?- zapytał z pełną gębą, a ja w brecht.
-Troszeczkę- powiedziałam nadal się śmiejąc.
-A, fo fefrafam- powiedział, a ja zaczęłam się głośniej śmiać. Kiedy już się trochę ogarnęłam (tak po jakiś 10 minutach), poczułam, że zgłodniałam. Przypomniało mi się, że zabrałam trochę ciastek z domu jak wsypywałam karmę do miski Demona. Wyciągnęłam je. Już chciałam wziąć jedno, ale się powstrzymałam. To nie były ciastka (no były, ale nie moje xD). Musiałam Demonowi dać moje ciastka, a ja wzięłam jego. Nagle wpadłam na pewien pomysł.
-Chłopcy może macie ochotę na ciastka?- zapytałam, ale wiedziałam, że mi nie odmówią. Dwójka z przodu przyglądała się nam z zaciekawieniem.
-Pewnie- powiedzieli. Już po chwili nie było ani jednego ciastka.
-Alex co to za ciastka, są strasznie dooobre- powiedział Zayn oblizując palce. Ja próbowałam się nie zaśmiać (aktorką to ja byłam dobrą).
-Nie wiem jak się nazywają dokładnie, ale na opakowaniu jest nazwa firmy i cieszę się, ze wam smakowały- powiedziałam oglądając puste już opakowanie.
-Jaka to firma?- zapytał Hazza.
-Royal- powiedziałam dławiąc się śmiechem.
-Czekaj, czekaj, a czy to całe royal nie robi karmy dla psów?- zapytał Niall. Spostrzegawczy jest, tylko trochę zapłon ma spóźniony xD.
-Tak, a co?- zapytałam tak jak gdyby nigdy nic, a oni wybałuszyli na mnie oczy.
-To były ciastka dla psów?!!- krzyknął Zayn.
-Czekaj…- obejrzałam dokładnie jeszcze raz opakowanie.
-Rzeczywiście musiałam się pomylić i wziąć ciastka Demona, a jemu dałam swoje- powiedziałam spokojnie.
-Coo?!! JADŁEM CIASTKA DLA PSÓW??!!- wydarł się Harold, a Liam i Louis się zaśmiali, ja o mało co też nie wybuchnęłam śmiechem.
-Ale jest jeden plus- powiedziałam.
-Niby jaki?!!- zapytał wkurzony Niall.
-Będziecie mieli świeży oddech, błyszczące, białe zęby i gładką sierść- nie wytrzymałam i wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem, zresztą tak jak Liam i Louis. Wkurzeni ciastko-żercy chcieli się na mnie rzucić, ale na szczęści byliśmy już pod lotniskiem. Wyszłam z samochodu jak torpeda, a potem schowałam się z Liamem.
-Odsuń się od niej!- powiedział Haroldzik.
-Nie! Zostawcie ją w spokoju!- powiedział poważnie Payn, ale i tak wiedziałam, że dławi w sobie śmiech.
-Dlaczego ty jej tak bronisz?- zapytał Zayn.
-Bo jest moją młodszą siostrzyczką- powiedział z bananem na twarzy.
-I moją!- wydarł się Lou wymachując uniesioną ręką jakby się zgłaszał do odpowiedzi. Zaśmiałam się i pokazałam wściekłej trójce język. Oni tylko westchnęli i odpuścili (Yeaaa, mogę spać spokojnie xD). Po chwili podeszła do nas dziewczyna o brązowych włosach i szaro- niebieskich oczach. To pewnie Laura, siostra Louisa.
-To ja już nie jestem twoją siostrą?- powiedziała z udawanym fochem.
-Laura!- wykrzyknęli chłopacy.
-Pewnie, że jesteś- powiedział pan marchewka i przytulił ją.
-Hej młoda, fajnie cię widzieć- powiedział Liam. Ona podeszła do niego i go przytuliła, zrobiła tak też z resztą chłopaków. W końcu podeszła do mnie.
-Laura to jest Alex, nasza przyjaciółka, też ma 18 lat- wyszczerzył się Louis.
-Hej- powiedziała przyjaźnie i podała mi rękę. Ja odsunęłam jej rękę i przytuliłam ją, odwzajemniła uścisk.
-Hej- powiedziałam rozradowana.
-Dobra nie wieże w to wasze „przyjaciółka”, przyznać się kto z nią chodzi- powiedziała lustrując chłopaków wzrokiem, zamurowało ich, a ja widząc ich miny zaśmiałam się.
-Ona jest…- zaczął Niall, ale ona mu przerwała.
-Czyli Horan- powiedziała do mnie, a ja w większy brecht.
-Nie… ja na serio… się z nimi… tylko przyjaźnie- mówiłam między wybuchami śmiechu, ale widząc, że nikt się nie śmieje ogarnęłam się trochę.
-Enijuł, chłopcy wieczorem idą na imprezę, a ty idziesz ze mną do mojego domu. Poznasz moje koleżanki- powiedziałam do niej szczerząc się.
-Ja nie idę z nimi, idę z tobą- powiedział kędzierzawy.
-A no tak racja- walnęłam smajla. Staliśmy tak jeszcze chwilę w ciszy.
-Ekhem- odchrząknęłam znacząco-
-Może pojedziemy w końcu do domu?- zapytałam.
-Tak, tak racja- powiedział Tommo i po chwili pakowaliśmy się do auta. Przez całą drogę do domu gadałam z Laurą (siedziałyśmy z tyłu same) o wszystkim i o niczym. Polubiłam ją. Przyjechaliśmy do domu było coś po 17. Miałyśmy jeszcze dwie godzimy do przyjścia dziewczyn. Laura poszła rozpakować się do swojego pokoju. Przyszła po chwili.
-Co tak szybko?- zapytałam zdziwiona.
-Nie chce mi się rozpakować, później to zrobię- powiedziała i uśmiechnęła się, odwzajemniłam to. Świry szykowały się do wyjścia (oprócz Harrego).
-To może my pójdziemy już do mnie?- zapytałam.
-Spoko- powiedziała Laura.
-Na razie widzimy się jutro!- powiedziałam i wyszłam. Szłyśmy tak we dwie i nie mogłam pozbyć się uczucia, że czegoś zapomniałyśmy.
-Harry!- krzyknęłam i wróciłam się po chłopaka. Po chwili wszyscy już byliśmy w moim domu. Kiedy Demon mnie zobaczył radośnie pomerdał ogonem, ale się nie ruszył z miejsca (leń). Poszliśmy do salonu i gadaliśmy. Po jakimś czasie zadzwonił dzwonek.
-To dziewczyny- powiedziałam i poszłam otworzyć drzwi.

No ta mamy trzeci. Kochani dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim rozdziałem ;**
Chciałabym wam polecić bloga mojej siorki http://uwierzwprzeznaczenie.blogspot.com/. :D
Za wszystkie błędy przepraszam. Do następnego. Na razie kociaki ;3

czwartek, 24 maja 2012

Rozdział 2


                                                    ~Alex~


Koncert w końcu się skończył. Chłopacy nie byli tacy źli jak mi się wydawało. Wbiegli do garderoby wydając różne onomatopeje, których nie umiem powtórzyć.
-Yeeeea! To było coś!- krzyczał Harry.
-No dokładnie!- powiedział Zayn.
-Ekhem- chciałam im przypomnieć o mojej obecności.
-O hej Alex i jak, podobało się?- zapytał Louis.
-Ujdzie w tłumie- powiedziałam i walnęłam smajla.
-Tylko ujdzie?- zapytał z nadzieją Harry.
-No dobra może być- pokazałam mu język.
-Jesteś wredna!- krzyknął Harry.
-Dzięki staram się- zaśmiałam się.
-Foch!- powiedział Harry i walnął focha. Wywróciłam oczami, reszta oprócz Harrego się zaśmiała. Nagle Louisowi zadzwonił telefon.
-Zaraz wracam- powiedział i wyszedł. Harry sztyletował mnie wzrokiem.
-Doooobra, mógłbyś nie zabijać mnie wzrokiem?- zapytałam.
-Nie!- powiedział i dalej tak się na mnie patrzył. Westchnęłam, a reszta się zaśmiała.
-Co mam zrobić żebyś przestał?- zaczynało mnie już to lekko drażnić. Harry uśmiechnął się zwycięsko i popukał palcem po swoim policzku.
-No chyba śnisz bejbe- powiedziałam,  jemu zrzędła mina, a reszta się zaśmiała. Harry znowu zaczął zabijać mnie wzrokiem.
-No dobra tylko przestań!- nie wytrzymałam. Harry walnął smajla i podszedł do mnie. Westchnęłam ciężko i dałam mu buziaka w policzek. W tym momencie wrócił Louis.
-Oo coś mnie ominęło?- zapytał i poruszał śmiesznie brwiami. Walnęłam się w czoło. Chłopacy przyglądali się temu z rozbawieniem. Tylko Niall miał smutną minę. Zauważyłam, że blondyn wyciągnął z torby frugo. Podeszłam do niego.
-Człowieku podziel się, od śniadania nie miałam nic w ustach- powiedziałam błagalnym tonem. W jego oku pojawił się błysk i chytrze się uśmiechnął.
-Zaczynam się bać- powiedziałam.
-Podzielę się z tobą, ale pod jednym warunkiem- okej naprawdę zaczynam się jego bać- dasz mi BUZI!- wydarł się jak debil, walnął gigantycznego smajla i popukał się po policzku.
-Ehh… czuje się wykorzystywana…- powiedziałam- Ale potwornie chce mi się pić więc…
-Więc dasz mi BUZI!- wydarł się znowu Horanek.
-Taa… coś w tym stylu- powiedziałam i dałam mu soczystego buziaka.
On wyszczerzył się jak debil i podał mi frugo.
-Dzięki- powiedziałam i wypiłam resztę soku duszkiem. Oddałam mu butelkę, a on się zdziwił i na mnie spojrzał.
-No co mówiłam, ze chce mi się pić- pokazałam mu jezyk. On już chciał zacząć mnie gonić, ale przerwał mu Loui.
-Kupiłem nowy dom wprowadzamy się dzisiaj- powiedział.
-A gdzie dokładnie jest ten dom?- zapytał Liam.
-Zobacz- powiedział pan marchewka i podał Paynowi telefon, który przechodził z rąk do rąk. W końcu trafił w moje łapki. Zaczęłam się krztusić frugo, które zwędziłam Niallowi. Wszyscy się na mnie spojrzeli.
-Co jest?- zapytał lokaty.
-Nic szczególnego tylko mam nowych sąsiadów- powiedziałam.
-Jakich sąsiadów- zapytał Niall biorąc łyk swojego frugo, które mu zwędziłam.
-Was- powiedziałam jak gdyby nigdy nic. Teraz to Haranek zaczął się krztusić, reszta wybałuszyła na mnie oczy, a ja w brecht.
-Żartujesz?- zapytał Liam.
-Nie mówię serio, mieszkamy obok siebie- powiedziałam. Nastała krepująca cisza.
-To… SUPER!- wydarli się.
-Tak wiem, wiem, a teraz wybaczcie, ale musze wracać do domu bo umieram z głodu.
-Ja też- wtrącił Niall. Reszta się zaśmiała.
-No co?- zapytałam.
-Nic po prostu przypominasz nam Nialla, on zawsze jest głodny- powiedział Loui.
-A więc Nando’s?- zapytał Niall.
-Żartujesz?- zapytałam.
-Nie a czemu pytasz?- zdziwił się.
-Bo ja kocham Nando’s!- wydarłam się.
-To tak jak ja- powiedział blondas i zaczął się brechtać. Ja zresztą też.
-Więc idziemy na obiad razem- stwierdził z uśmiechem Zayn.
-No chyba tak- uśmiechnęłam się. Może i znam ich krótko, ale polubiłam ich. Wiem to może wydawać się dziwne, ale tak jest. Ich się po prostu nie da nie lubić. Bije od nich takie ciepło i radość. Zabrałam Demona (siłą zciągnęłam go z kanapy) i razem z chłopakami ruszyłam w stronę Nando’s. Niall cały czas szczerzył się niemiłosiernie, a Lou czytał książkę.
-No, give me Potato!- przeczytał, a reszta w brecht. Zaczynam się zastanawiać o czym jest ta książka, no na pewno jest tam coś o ziemniakach xD. Nareszcie dotarliśmy i zajęliśmy miejsca.
-Ja poproszę łososia z grilla z frytkami i pepsi- powiedział Zayn.
-Filet z kurczaka plus ziemniaki i sok pomarańczowy- powiedział Harry.
-Dwa razy- wtrącił Louis.
-Dwa duże kotlety schabowe i podwójna porcja frytek plus sok pomarańczowy- powiedział Horanek. Wybałuszyłam na niego oczy, a on się zaśmiał.
-To samo tylko pojedyncza porcja i woda mineralna- zażądał sobie Liam.
-Giga kotlet devolai i duża porcja frytek plus marchewka i pomarańczowe frugo- powiedziałam, a wszyscy (łącznie z kelnerem) się na mnie dziwnie spojrzeli.
-No co? Przecież mówiłam, że jestem głodna- powiedziałam z ironią w głosie.
-Nie nic tylko…- urwał Styles.
-Tylko?- zapytałam.
-Nie odchudzasz się czy coś?- dokończył.
-Y nie. Nie mam bzika na punkcie swojej wagi tak jak niektórzy. A co?- zapytałam.
-Prawie wszystkie dziewczyny jakie znam się odchudzają- powiedział Hazza.
-To co ty za laski znasz?- zapytałam i zaśmiałam się.
-Co teraz robimy? Jest dopiero 15, a ja się już nudzę- powiedział Tommo wychodząc z Nando’s.
-No nie wiem może mały spacer po Londynie?- zapytał Zay.
-No dobra, czemu nie- powiedziałam. Przeszliśmy chyba cały Londyn wzdłuż i wszerz.
-Padam na twarz- powiedziałam delikatnie puszczając psa (po prostu go puściłam xD wiem jestem wredna, a niosłam go dlatego, że ten spacer nie był „mały” jak to powiedział Malik bo trwał chyba 4 godziny jak nie więcej, a ta sierota nie miała siły iść dalej).
-Ja też- powiedział Louis i spadł na mnie z hukiem.
-Ała, Louis ty idioto paczaj jak chodzisz!- wydarłam mu się do ucha, a on odskoczył jak opażony xD.
-Wybacz, ale nie mam już na nic siły- jęknął.
-Chodźmy już do domu- błagał Harold.
-Mam lepszy pomysł pojedźmy taksówką- powiedział Lou.
-TAK!- wydarła się pozostała czwórka. Po złapaniu taksówki pojechaliśmy do chłopaków.
-To co teraz?- zapytałam.
-Obejrzymy jakiś film?- zaproponował Liam
-Horror!- wydarł się Harry, a ja się lekko przeraziłam ( nienawidzę horrorów, zawsze się potwornie boję i kończy się na tym, że zasypiam wtulona w śmierdzącego Demona).
-No chyba cię coś swędzi betwwen your eyes bejbe- powiedziałam do Harolda, a on się dziwnie na mnie spojrzał. Zauważyłam błysk w jego oku.
-Boisz się przyznaj się!- wykrzyczał z wielkim bananem na twarzy, a ja oczy jak 5 złoty.
-Y… no ten… nie no coś ty…- próbowałam się tłumaczyć.
-Przyznaj się- powiedział Haroldzik.
-Ale ja się nie boję- skłamałam.
-To w takim razie możemy zacząć oglądać- wyszczerzył się złowieszczo Harry. Jęknęłam w duchu. Film się zaczął. Byłam przerażona. Niall to chyba zauważył.
-Jeśli się boisz to przytul się do mnie- wyszeptał z giga bananem na twarzy.
-Dzięki, ale to chyba nie bę…- przerwałam, na ekranie pojawiła się twarz mordercy, ja nie myśląc wiele przytuliłam się do Horanka, (oczywiście wtuliłam w niego moją buźkę żeby nic nie widzieć) a on odwzajemnił uścisk. Nie wiem czemu, ale miałam zaciesz, on chyba też. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

                                                      ~Niall~

-Dzięki, ale to chyba nie bę…- urwała i mocno się we mnie wtuliła. Zdziwiłem się trochę i zaczerwieniłem, ale po chwili odwzajemniłem uścisk. Mogłem tak z nią siedzieć w nieskończoność. Alex się nie ruszała i słyszałem jej równy oddech, chyba zasnęła. Film się skończył, a ona nadal spała. Nie miałem serca jej budzić. Gdy Liam zapalił światło wszyscy się na nas spojrzeli i wybałuszyli oczy. Ja tylko się uśmiechnąłem i przyłożyłem palec do ust by nic nie mówili.
-Zasnęła…- wyszeptałem.
-To co z nią robimy?- zapytał Harry zabijając mnie wzrokiem.
-Będzie spała u mnie w pokoju, a ja prześpię się na kanapie- zaproponowałem. Loczek już chciał cos powiedzieć, ale wyprzedził go Liam.
-Dobra niech będzie- Harry zrobił wkurzoną minę i poszedł za chłopakami na górę. Ja wziąłem dziewczynę na ręce i poszedłem do swojego pokoju. Położyłem ją delikatnie na łóżku i pocałowałem w policzek. Dziewczyna się uśmiechnęła. Już wychodziłem z pokoju, gdy dziewczyna się przebudziła.
-Niall…?- zapytała.
-Tak- podszedłem do niej.
-Gdzie idziesz?- ponownie zadała pytanie.
-Do salonu- odpowiedziałem.
-Po co?- zapytała
-Będę tam spać, bo ty śpisz tutaj- wytłumaczyłem jej i uśmiechnąłem się.
-Dobranoc Al, słodkich snów- powiedziałem i zacząłem wychodzić.
-Zaczekaj- powiedziała, a ja odwróciłem się w jej stronę.
-Pożyczysz mi jakąś koszulkę? Przecież nie będę spała w tych ciuchach- spojrzała na siebie, a ja rzuciłem jej jakąś koszulkę wyciągniętą z szafy.
-Dzięki- uśmiechnęła się słodko- Mam jeszcze jedną prośbę…- urwała, przygryzła wargę i spuściła głowę.- bo ja nie mogę spać sama…- widać było, że się czerwieni.
-Dlaczego?- zapytałem głupio.
-Nienawidzę horrorów, zawsze się po nich koszmarnie boję- powiedziała i zaczerwieniła się jeszcze bardziej. Wyglądała słodko.
-Czyli mam z tobą spać, bo się boisz tak?- zapytałem.
-No dokładnie- wyszczerzyła się.
-No nie wiem- powiedziałem.
-Proszę- powiedziała błagalnym tonem.
-A co będę z tego miał?- zapytałem.
-Satysfakcję, że pomogłeś dziewczynie w potrzebie?- zapytała.
-No nie wiem- powiedziałem znowu. Dziewczyna spojrzała się na mnie błagalnie.
-No dobra- zgodziłem się.
-Dzięki- uściskała mnie.
-To ja idę do łazienki- powiedziałem i powoli wychodziłem z pokoju.
-Niall…- powiedziała i podeszła do mnie.
-Dzięki- zdziwiłem się.
-Za co?- zapytałem.
-Za to, że wpuściłeś mnie pierwszą do łazienki- powiedziała, pokazała mi język i zamknęła się w łazience. Stałem tak jeszcze chwilę oszołomiony. Po jakimś czasie Al wyszła z łazienki. Miała potargane włosy, które dodawały jej uroku. Spojrzałem na jej koszulkę i się uśmiechnąłem.
-Może pójdziemy do pokoju?- uśmiechnąłem się i ruszałem śmiesznie brwiami. Ona zdziwiła się i spojrzała na swoją koszulkę. Pisało tam „Free Kiss”. Zaśmiała się.
-No chyba śnisz bejbe- powiedział śmiejąc się. Nagle Zayn wyszedł z pokoju przecierając oczy.
-Co wy tu robicie?- zapytał zaspanym głosem.
-Nic, właśnie szliśmy spać- powiedziałem, a ona wybuchnęła śmiechem.
-Róbcie co chcecie, ale bądźcie ciszej- powiedział Zay i poruszył śmiesznie brwiami.
-Zboczuch- powiedziała Alex, a on wzdrygnął ramionami i zamknął drzwi od swojego pokoju. Położyliśmy się na łóżku.
-Zimno tu- powiedziała przykrywając się kołdrą pod samą brodę.
-Czuj się jak u siebie, ja idę do łazienki- powiedziałem wychodząc.
-Dooobra- powiedziała. Kiedy przyszedłem już spała. Słodko wyglądała. Pocałowałem ją w czoło i sam nie wiem kiedy zasnąłem.

No i jest następny ;3. Za wszystkie błędy soo sory. Komentujcie prooooszę! xD Rozdziały będę dodawać dwa- trzy razy w tygodniu, ale jeśli będzie odpowiednia ilość komentarzy i ładnie poprosicie to mogę dodać więcej. Jak na razie to mam napisane dwanaście rozdziałów więc z dodawaniem nie powinno być problemu.
Czytajcie i komentujcie ;]
Haftująca xd

poniedziałek, 21 maja 2012

Rozdział 1


                                                        ~Alex~

Jaaaaaaaaaaaaaciee ale nuuuudy;/Na szczęście mam huskiego, z którym mogę wyjść na spacer.
-Deeemon rusz to swoje leniwe dupsko idziemy na spacer!!!- wydarłam się jak głupia. Pies po chwili przybiegł do mnie ze smyczą w pysku. Wzięłam telefon i słuchawki i powolnym krokiem ruszyłam w stronę parku. Włączyłam muzykę na fuul i rozpłynęłam się w pierwszych nutach piosenki. Szłam sobie powolnym krokiem, gdy nagle usłyszałam jakiś dziki krzyk. Powoli odwróciłam się w stronę, z której dobiegał ten dźwięk. Nie zdążyłam zareagować bo zostałam prawie stratowana przez stado rozwrzeszczanych dziewczyn. Nie chcąc zostać mokrą plamą wzięłam Demona na ręce i biegłam jak głupia przed siebie.
-Demon ile ty warzysz?! Dobra od dzisiaj zero dojadania między obiadem a kolacją i codziennie wieczorem minimum godzinny spacer.
Pies spojrzał się na mnie jakby błagał o litość
- O nie, nie zemną te numery- powiedziałam nadal biegnąc.
Pies zawył, a ja się zaśmiałam.
-Doobra niech te wariatki przestana biec bo zaraz płuca wypluje!- krzyknęłam do psa.
Dzikie i szalone dziewczyny zaczęły się zbliżać do jakiejś sceny.
Bossh pewnie znowu jakieś bożyszcze maja koncert. Nic nowego jak się mieszka w Londynie. Tak w ogóle to nazywam się Alex Moore i mieszkam z moją ciotką i grubym psem w Londynie. Mam ciemne, kręcone włosy do końca łopatek i brązowo-zielone oczy. Od małego ludzie mi mówią „Jejciu jakie ty masz ładne włosy!” albo „Jakie słodkie loczki też chce takie!”. Taa na pewno co rano chcieliby wstawać z takim czymś na głowie jak ja mam (kiedy rano mój pies mnie zobaczy to wchodzi z piskiem pod łóżko i nie chcę stamtąd wyjść dopóki nie doprowadzę się do porządku). Muszę się nieźle napracować żeby doprowadzić je do użytku. I mam mały problem z rozczesaniem ich, taa to masakrycznie boli, a gdy już skończę wyglądam jak  Edward nożyco ręki i wcale nie przesadzam. Nie mam mamy. Umarła na białaczkę jak byłam mała. Taty nigdy nie widziałam, podobno rozstał się z mama jak była ze mną w ciąży. Nie mam też rodzeństwa. Mam tylko ciotkę, której nigdy nie ma w domu bo cały czas pracuje czy coś (ale nie ważne nie wnikam) i psa. Grubego psa. Nigdy nie kochałam ciotki, zresztą ona mnie też. Dostaje to co chce. W sumie to da się tak żyć przynajmniej pies mnie kocha. No chyba, mam przynajmniej taką nadzieję. Rozkrzyczane dziwadła wreszcie się zatrzymały a ja mogła w końcu puścić Demona.
Próbowałam wrócić do domu ale wszędzie stały jakieś dziewczyny.
No cóż wygląda na to, że będę musiała tu zostać do końca.
Super będę musiała słuchać pisków jakiś lalusiów w obcisłych jeansach. Zawsze o tym marzyłam.
Próbowałam wyszukać takiej normalnej laski żeby dowiedzieć się o co chodzi w tej całej szopce. W końcu znalazłam jakąś niską blondi o niebieskich paczadłach. No dobra nie była niska to ja jestem żyrafą (ma się te 176cm.)
-Kogo to koncert?- zapytałam.
- One Direction, nie wiesz?- zapytała z wyraźnym zdziwieniem.
- No widzisz, bo nie zupełnie przyszłam tu z własnej woli… Szłam sobie spokojnie z psem przez park, gdy tu nagle jakieś dzikie krzyki. Oglądam się, a tu biegnie zgraja jakiś dziewczyn. No to ja biorę tego grubasa na ręce- tu wskazałam na Demona, który jakby nigdy nic spał sobie na ziemi- i zaczynam biec tam gdzie one mnie zaprowadzą. I tak się tu znalazłam i nie mogę wyjść bo tu jest pełno ludzi- zakończyłam moją jakże ciekawą historię. Dziewczyna zaśmiała się i powiedziała
- Nie bój się koncert potrwa tylko 4 godziny- walnęła smajla.
-ILE?!- wydarłam sie tak, że wszystkie dziewczyny wokół dziwnie się na mnie spojrzały.
- Spokojnie oni nie są tacy źli- wskazała na scenę.
- Pożyjemy zobaczymy- mruknęłam.
- A tak w ogóle to jestem Alex, a to jest Demon- wskazałam na psa, który był właśnie zajęty żuciem moich sznurówek, taa bardzo pasjonujące zajęcie.
-Ja jestem Emily, miło mi- podała mi rękę, do której ja jako nienormalny człowiek musiałam przybyć żółwika z dołu i z góry, potem piąteczka i klaps w tyłek oł jeee. Ona się troszkę zdziwiła (oczy jej wyszły z orbit), a ja walnęłam smajla. Postanowiłam się trochę rozejrzeć więc wymieniłam się z Em numerami, podziękowałam, obudziłam Demona bo ta sierota do tego czasu zdążyła zasnąć (swoją drogą jak on może zasnąć jak milony nastolatek wydzierają się jak głupie? Enyjuł) i ruszyłam przed siebie. Żeby przejść musiałam wejść na scenę więc jakoś dałam rade się wdrapać i chciałam ruszać dalej ale nie mogłam bo Demon nadal był pod sceną.
-Demon chodź tu!- pies się w końcu obudził i z gracją (walną dupą o scenę) wskoczył. Ruszyłam dalej. Poczułam, że ktoś mnie ciągnie za ramię. Spojrzałam no tego ktosia, który okazał się być kobietą coś po trzydziestce o rudych, krótkich włosach i niebieskich oczach. Ubrana była w obcisłą sukienkę i białą koszule. Na stopach miała ogromne szpilki jak nic miały przynajmniej 12 cm.
-Gdzieś ty się podziewała?! Przez ciebie mamy opóźnienie- zrobiłam minę typu „WTF?!”. Chciałam już coś powiedzieć ale ona się wtrąciła.
-Idź się przebrać chyba nie chcesz wystąpić w takim stroju?!- cała się gotowałam. Spojrzałam na siebie miała na stopach czerwone conversy, zielone spodnie, koszulkę z napisem i love eat i zielono-białą beysbolówkę. Włosy miałam rozpuszczone. Chciałam się na nią wydrzeć ale nie zdążyłam bo ona mnie popchnęła, jak mi się zdaje do garderoby. Siedziało tak pięciu chłopaków. Mulacik o brązowych oczach i włosach przeglądał się w lusterku i histeryzował bo miał włosy ułożone nie tak jak chciał. Szatyn o niebiesko-szarych oczach i koszulce w paski (nie miał skarpetek… i to niby ja jestem dziwna-.-) wcinał marchewkę i zaczepiał chłopaka o włosach tego samego koloru co pan marchewka (tez miał loczki) i zielonych paczadełkach. Ciemny blondyn o brązowych oczach bawił się swoim telefonem (wydawał się być najnormalniejszy) i jakiś farbowany blondyn wcinał chipsy. Nagle poczułam głód. No tak to jest jak się nie je obiadu -.-
Żaden z nich mnie nie zauważył więc odchrząknęłam, nic. Odchrząknęłam jeszcze raz tylko głośniej, nadal nie. Teraz się wkurzyłam.
- Przepraszam, ale czy ktoś mógłby mi łaskawie powiedzieć co ja tutaj robie?!- wydarłam się tak, że aż mulacik spadł z krzesła ciota xD.
Oni oczy jak 5 złoty i cisza.
-Streszczajcie dupy bo mi się spieszy i jestem głodna-mruknęłam.
-Jak ty się tutaj dostałaś?- zapytał kędzierzawy.
-Szłam sobie spokojnie przez scenę, bo jak mniemam wasze głupie fanki zatarowały przejście i musiałam przejść na około, a tu jakiś rudy babsztyl do mnie podchodzi i mówi, że mam się przebrać bo tak nie wystąpię.
-To pewnie Margaret- podrzucił mulacik. A ja mina „wtf?”.
-Kto?- zapytałam.
-Pomocniczka naszego menagera- odezwał się wreszcie pan marchewka.
-Okeej, a mogę się dowiedzieć co tutaj robię?- zapytałam.
- Marg pewnie pomyślała, że jesteś tancerką, która się spóźniła i kazała ci się iść przebrać- wytłumaczył mi mulacik. Blondyni gapili się na mnie cały czas, ale tak jakoś dziwnie, czułam się trochę speszona.
- Możecie się tak nie gapić?- zapytałam.
- Wybacz- powiedział ten z chipsami.
- Właśnie sory- powiedział brązowooki.
-Jesteś nasza fanką?- zapytał loczek i walnął smajla.
-Raczej nie przepadam za gościami w obcisłych spodniach- powiedziałam. Lokaty posmutniał.
-Czyli nas nie znasz?- chciał się upewnić pan marchewka.
-Nie- odpowiedziałam krótko.
- W takim razie ja jestem Louis Tomlinson, to jest Harry Styles- pokazał na kędzierzawego- Zayn Malik- teraz na mulackia- Niall Horan- gościu wcinający chipsy- i Liam Payne- wskazał na ostatniego.
Kogoś mi przypominał, ale nie mogłam sobie przypomnieć kogo. Jest sławny więc pewnie widziałam go w jakiejś gazecie albo programie telewizyjnym.
-A ty?- po chwili zapytał Harry (hehe ma się te pamięć ^^).
-Alex, Alex Morre, a to jest Demon- pokazałam na huskiego. Zauważyłam, że Liam tez mi się przygląda.
- Musimy już iść, ale ty tu poczekaj- powiedział Zayn.
-Ale…
-Żadnych ale masz tu poczekać i już- przerwał mi Niall.
- No dobra już dobra…- powiedziałam zrezygnowana.
-No to na razie- rzucił Harry i wyszedł jako pierwszy, a za nim Louis, Zayn i Niall. Liam został chwilę i przyglądał mi się z zaciekawieniem.
-Nie idziesz na scenę?- zapytałam.
-Yyy...tak, cześć- ocknął się i wyszedł. Po chwili usłyszałam krzyki i piski ich fanek. Zaśmiałam się.
- No to wygląda na to, ze musimy tu czekać- powiedziałam do psa, ten tylko się na mnie spojrzał i położył się na podłodzie. Po chwili zasnął. Zaśmiałam się i rozejrzałam z nadzieją po pokoju.
-Yeaa!- wykrzyknęłam i chwyciłam za paczkę chipsów. Było ich tam nie wiele, więc po krótkim czasie zniknęły. Nadal byłam głooodna. Spojrzałam na zegarek w telefonie 15:15.
- No super ktoś mnie kocha…- powiedziałam i wsłuchałam się w piosenki chłopaków i musze powiedzieć, że są całkiem nieźli. Może źle ich oceniłam…


                                                          ~Niall~



Starałem się śpiewać i tańczyć jak najlepiej potrafię. Nie wiem czemu ale chciałem zaimponować Alex. Miała w sobie cos takiego, co mnie do niej przyciąga. W garderobie nie mogłem oderwać od niej wzroku. Jest taka piękna. Dobra musze się ogarnąć.

                                                         ~Liam~

Nie wiem czemu, ale ta cała Alex wydawała mi się być znajoma, jakbym ją kiedyś już wcześniej gdzieś spotkał. Tak się zamyśliłem, że wpadłem na Louiego
- Wybacz- przeprosiłem go
-Spoko stary, tylko weź się w garść- powiedział. Pokiwałem tylko głową.


Jak na razie to tyle. Na razie moje smerfy ;D

Bohaterowie



                         Alex Bianca Moore. 18-letnia dziewczyna. Nie ma rodziny oprócz przybranej ciotki i leniwego psa rasy husky. Kocha muzykę. Umie grać na gitarze i fortepianie. Jest miła i sympatyczna. Szybko nawiązuje nowe znajomości.  Jest potwornym żarłokiem, prawie cały czas jest głodna. Uwielbia wkurzać innych ludzi i żartować. W obronie przyjaciół zrobi wszystko.
                                        


   

Świry z 1D. Niall (19), Zayn (19), Harry (18), Louis (20), Liam (19).         





Emily Nina Wilson jest sympatyczna i uwielbia się śmiać. Kocha 1D, najbardziej podoba jej się Haroldzik (uważa, że jest słitaśny xD). Kocha muzykę. Jest piękna, ale nie wieży kiedy ktoś jej to mówi. Ma 18 lat.


                        



Sophie Mia Verne jest pewna siebie, ma dużo znajomych. Interesuję się tańcem i jest w nim niezła. Potrafi być wredna. Przyjaźni się z Em i też kocha ten zespół. Jej ulubieńcem jest Zayn. Ma 18 lat.






Laura Tomlinson, młodsza siostra Louisa. Jest fajtłapowata i nieśmiała. Często pakuje się w kłopoty. Nie potrafi rozmawiać z chłopakami, często się przy nich zbłaźni. Jest samotna i chciała by znaleźć drugą połówkę. Ma 18 lat.





Demon, pies Alex. Jest niezdarny i leniwy (ale ona i tak go kocha^^). Nie lubi obcych. Zawsze obroni Al. Lubi duuużo jeść (tak jak swoja pani). Kiedy był mały miał bliskie spotkanie z wściekłą kurą, dlatego ma szramę na pysku.