piątek, 27 lipca 2012

Rozdział 20


~Niall~


Wszyscy gapili się na mnie. Wiedziałem, że fanką nie podoba się Ashley, ale nie wiedziałem, że aż tak. Nie wiedziałem co powiedzieć. Muszę w końcu zerwać z Ashley. Nie kocham jej, kocham Alex.
-Kochanie, ale ty mnie nie zostawisz, prawda?- zapytała robiąc słodką minkę blondynka. Spojrzałem na nią. Ubrana była w obcisłą, różową sukienkę i czarne, gigantyczne szpilki. Musiałem się nieźle upić, że wybrałem ją. Nie mogę z nią zerwać tak od razu. Nie dopóki patrzy na nas Alex.
-Mhm- mruknąłem bez przekonania. Alex widząc ta całą scenkę wybuchnęła gromkim śmiechem.
-Przepraszam, ale idę z psem na spacer- nie przestała się śmiać.
-Ashley, może już pójdziesz? Mówiłaś coś o jakiś zakupach- nawet na nią nie spojrzałem. Patrzyłem na drzwi, w których przed chwilą stała Alex.
-No dobrze. Pa kochanie- chciała mnie pocałować, ale się odsunąłem. Spojrzała się na mnie dziwnie.
-Jestem chory, nie chcę cię zarazić- powiedziałem i obojętnie na nią spojrzałem. Dziewczyna wyszła. Nawet nie drgnąłem.
-I?- podniósł brew Liam.
-Musze z nią zerwać- powiedziałem.
-No na reszcie- wywróciła oczami Dan.
-A właśnie, dzwonił nasz menager. Kazał nam przyjechać do niego za dwie godziny. Jak tylko przyjdzie Alex, pojedziemy tam- powiedział Louis. Po chwili drzwi się otwarły.
-Hej kochanie. Odwołałam zakupy. Możemy spędzić resztę dnia razem. Czy to nie wspaniale?- zapytała Ashley wieszając się mi na szyi.
-Wybacz, ale mam ważne spotkanie, na które muszę jechać- próbowałem ją jakoś spławić.
-To nic, pojadę z tobą- uśmiechnęła się sztucznie. Pokiwałem smętnie głową.

 ~Alex~

 

Szłam nadal się śmiejąc. Usiadłam na ławce i zamknęłam oczy. Znowu widziałam ich zdziwione miny. Nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem.
-To znowu ty- powiedział jakiś chłopak. Przyjrzałam się mu. To był ten sam, który wczoraj nazwał mnie wariatką.
-Taa, to znowu ja- wyszczerzyłam się.
-Powinieneś się cieszyć- spojrzałam na psa.
-Dlaczego?- usiadł obok mnie.
-Bo ty możesz przynajmniej ode mnie uciec- zaśmiałam się, on też.
-Jesteś optymistką, a to rzadko spotykane. Jestem Nick- podał mi rękę.
-Alex- przedstawiłam się grzecznie.
-Skądś cię kojarzę, ale nie wiem skąd- zrobił minę myśliciela.
-Oglądałeś dzisiaj rano wiadomości?- spojrzałam na niego. Miał brązowe włosy i cudne, brązowe oczy. Ubrany był w krótkie, biało- żółte spodnie i koszulkę tego samego koloru z serem w spodniach. Na szyi, powieszone miał białe słuchawki.
-Mmm, tak- popatrzył na mnie.
-To ja jestem tą Alex, z którą ma być Niall Horan- powiedziałam jak gdyby nigdy nic. Przyjrzał się mi uważnie.
-Faktycznie- nie spuszczał ze mnie wzroku.
-Na zdjęciu wydawałaś się być mniej świrnięta- wyszczerzył się. Walnęłam go za to w ramię. Znałam go chwile, ale polubiłam. Czułam, że się zaprzyjaźnimy. Śmialiśmy się tak chwilę.
-Muszę już iść. Dasz mi swój numer?- zapytał. Pokiwałam głową i wymieniliśmy się numerami. Skierowałam się do domu. Kiedy weszłam wszyscy siedzieli na kanapie. Oprócz dziewczyn. Musiały coś załatwić. Plastik kleił się do Nialla, a on wyglądał jakby się nią… brzydził? Taa, coś w tym stylu…
-Czekaliśmy na ciebie- powiedział Li.
-No swoją obronę mogę powiedzieć, że on był niesamowicie wkurzający- wystawiłam ręce w obronnym geście.
-Chcieliśmy ci powiedzieć, że jedziesz z nami do menagera, zaraz co?- podniósł brew.
-Co? Co?- chciałam go ogłupić.
-Hę?- zapytał ponownie braciszek.
-Nie wiem o co ci chodzi- wzdrygnęłam ramionami, a on odpuścił (Fuck yeaaa! xD). Myślałam, że chodzi mu o tego gburowatego typka ze szkoły. Zarywał do mnie. Nazwał mnie nawet: „mała”. Wylałam na niego farbę. Różową farbę. Jaskrawą, różową farbę. Trochę się wkurzył, bo on nienawidził tego koloru. Do dyrektorki mnie już nie wyślą, więc ujdzie mi to na sucho. Zaśmiałam się na sam widok zdziwionego chłopaka, oblanego obficie farbą.
-Mmm okej. Jedziemy?- zapytałam.
-Jasne- wziął kluczyki Lou. Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu. Jeszcze nie spotkałam się z ich menagerem. Nie widziałam go nigdy na oczy. Samochód zatrzymał się bod ogrooomnym budynkiem. Wyszłam z samochodu próbując przeczytać napis z budynku. Na marne. Świeciło słońce i pod tym kontem nie było prawie nic widać. Chłopcy bez wahania weszli do budynku. Poczłapałam za nimi udając normalną. Przynajmniej się starałam. Kiedy zobaczyłam kolesia w recepcji w różowym mundurze, nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać tak, że było mnie słychać w całym holu. Ten koleś miał taka minę jakby połknął skarpetkę xD.
-Alex- skarcił mnie Li.
-No co próbowałam być normalna. Kogo my chcemy oszukać? Ja nigdy nie będę normalna- śmiałam się jeszcze głośniej. Chłopacy mnie uciszyli. Szliśmy do biura. Ja co chwilę parskałam śmiechem. W końcu doszliśmy. W środku było tylko pięć krzeseł i ławka przy ścianie. Ashley usiadła Horanowi na kolanach, a ja na ławce. Wszyscy się przywitali z jak zdążyłam usłyszeć Paulem.
-Paul, to jest moja młodsza siostra Alex- przedstawił mnie Li.
-Miło mi- uśmiechnął się życzliwie. Przywitałam się ładnie i zajęłam miejsce.
-Witam pana, jestem dziewczyną Nialla, Ashley- wyciągnęła do niego rękę.
-Aha- uśmiechnął się do niej krzywo i zajął miejsce za biurkiem.
-Dzisiaj jedząc śniadanie wpadłem na genialny pomysł. Zorganizujemy konkurs. Potrzebny będzie do tego jeden członek zespołu- wszyscy spojrzeli na blondaska. On nerwowo przełknął ślinę.
-W konkursie będą brały udział tylko dziewczyny w wieku 16- 19 lat. Będą śpiewały. Spośród nich Niall wybierze swoją faworytkę. To nie wszystko. Zadanie będzie na tyle utrudnione, że wszystkie zawodniczki będą występować w maskach. Nagrodą będzie randka z Horanem- skończył swój monolog.
-Nie zły pomysł Paul- pochwalił go Louis.
-Ja mogę wziąć udział w castingu. Na pewno wygram- wyszczerzyła się Ashley. Na te słowa parsknęłam śmiechem. Kiedyś miałam to NIE szczęście słyszeć jej wycie, kiedy brała prysznic. Wszyscy spojrzeli na mnie. Dziewczyna zabijała mnie wzrokiem.
-A co ty niby umiesz lepiej?- fuknęła.
-Od ciebie? Waleń w okresie godowym przy tobie to pikuś- spojrzałam na nią kpiąco.
-Wyjesz gorzej niż orangutan- uśmiechnęłam się. Dziewczyna gotowała się za złości.
-Ty na pewno nie śpiewasz lepiej- fuknęła.
-Każdy śpiewa od ciebie lepiej- wyszczerzyłam się szyderczo. Wkurzona dziewczyna wstała i wybiegła z gabinetu. O ile można biec w takich szpilkach. Niall pobiegł za nią.
-Alex, powinnaś ją przeprosić- powiedział Li.
-Nie mam zamiaru jej przepraszać- fuknęłam krzyżując ręce na piersi.
-Rozumiem, że to jest dla ciebie trudne…- zaczął.
-Nie. Ty nic nie rozumiesz. Ja go kocham, a muszę patrzeć jak mizia się z tym czymś, ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że nie mogę nic z tym zrobić tylko bezradnie się temu wszystkiemu przyglądać. Nie wiem ile jeszcze tak wytrzymam- łzy cisnęły i się do oczu. Wkurzona wyszłam z biura i usiadłam na murku przed budynkiem. Chciałam ochłonąć.

~Liam~


 

-Nie. Ty nic nie rozumiesz. Ja go kocham, a muszę patrzeć jak mizia się z tym czymś, ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że nie mogę nic z tym zrobić tylko bezradnie się temu wszystkiemu przyglądać. Nie wiem ile jeszcze tak wytrzymam- wybiegła trzaskając drzwiami. Chłopacy chcieli do niej iść, ale ich zatrzymałem.
-Ona musi ochłonąć. Dajcie jej chwilę- pokiwali głowami. Nagle wpadłem na pewien pomysł.
-Paul mam już pierwszą dziewczynę, która weźmie udział w konkursie- wyszczerzyłem się.
-Słucham- powiedział Paul.
-Alex Payn- chłopacy spojrzeli się na mnie zdziwieni.
-Ona nigdy nie pójdzie na ten casting- zauważył Hazza.
-A czy ona musi o tym wiedzieć?- podniosłem brew. Chłopacy załapali o co mi chodzi.
-Mam dosyć tych ich maślanych oczek. Gdyby nie ta Ashley już dawno byliby parą- powiedziałem.
-A skąd ta pewność, że akurat ona wygra?- podniósł brew Zayn.
-Bo to Alex. Ona ma niesamowity głos. Poza tym Niall ją kocha i jej urok załatwi resztę- puściłem im oczko. Teraz siedziały przede mną cztery wyszczerzone twarze.
-Dobrze, przyjdźcie z nią jutro na 11 pod ten adres- podał mi kartkę.
-Dzięki. Na razie!- wyszliśmy z biura.

~Alex~




Miałam dosyć udawania tego, że jest dobrze. Nic nie jest dobrze. Niby jest tak jak dawniej, ale nie do końca. Ashley odbiera mi Nialla i to na moich oczach, a ja? Ja nie mogę nic z tym zrobić.
-Kaczorku jak się czujesz?- podszedł do mnie zatroskany Li.
-Już lepiej. Przepraszam, że tak zareagowałam. Poniosło mnie-przytuliłam się do niego.
-Na pocieszenie, zabieramy cię jutro na małą wycieczkę- wyszczerzył się.
-Ale gdzie?- zapytałam odsuwając się od niego.
-Niespodzianka- spojrzałam na resztę. Szczerzyli się niemiłosiernie. Oni coś kombinują, ale jeszcze nie jestem pewna co. Jedno jest pewne, jutro się tego dowiem. Usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Spojrzałam na telefon.
„Nie czekajcie na nas.
Niall”
- Napisał Niall. Mamy na nich nie czekać- pokiwali głowami i zapakowaliśmy się do auta. Kiedy dojechaliśmy do domu. Tamtej dwójki nigdzie nie było. Wzdrygnęłam ramionami i usiadałam na kanapie.
-Nuuuuudzi mi się- jęknął Hazza opadając na fotel.
-To masz problem- powiedziałam po polsku. Chłopak kiedy to usłyszał skoczył jak poparzony.
-Co?- miał zdziwioną minę.
-Powiedziałam, że masz problem, głuptasku- powiedziałam znów po polsku. Chłopacy spojrzeli na mnie z niedowierzaniem.
-Co to za język?- zapytał ciekawy Zayn.
-Polski- wyszczerzyłam się.
-Nie chwaląc się, umiem mówić biegle po polsku. Kiedyś musiałam zamieszkać z ciotką w Polsce na rok lub dwa. Szybko podłapałam język- powiedziałam już normalnie.
-Powiedz coś jeszcze po polsku- skakał na miejscu Louis.
-Eh, no dobrze skoro ci tak zależy. Marchewkowy świr- mówiłam po polsku. Chłopcy zrobili baaardzo zdziwione miny.
-Teraz uważajcie, powiem coś czego na pewno nie powtórzycie- powiedziałam po angielsku i zrobiłam przerwę.
-Gżegżółka- ich miny,  bezcenne. Do domu wszedł Niall, sam. Nie było z nim tego plastiku.
-Gdzie Ashley?- zapytałam.
-Poszła do domu- popatrzył na mnie. Nie był wściekły, nie był nawet zły. W jego oczach zauważyłam… ulgę. Okeeej tutaj dzieję się coś dziwnego. Dlaczego ten chłopak czuję ulgę? To na sto procent ma związek z Ashley.
-Chyba powinno mnie to obchodzić, ale mam to gdzieś- machnęłam ręką. Blondasek się zaśmiał?! WTF?!
-Niall, wszystko ok?- zapytałam podchodząc do niego.
-W jak najlepszym- wyszczerzył się.
-Z czego ta radość?- podniosłam brew.
-Tak sobie- ukrywa coś. Wiem to.
-Przyznaj się, co zrobiłeś?- lustrowałam go wzrokiem.
-Zerwałem z Ashley- wydusił z siebie w końcu. Wyszczerzył się jeszcze bardziej.
-Tak mi przykro. Nie powinieneś być smutny czy coś? Czekaj… ZARWAŁEŚ Z NIĄ?!- nie wierzyłam w to co słyszę.
-Tak, zerwałem z nią. Robiła mi wyrzuty za ten konkurs. Miałem jej serdecznie dość. Uprzykrzała mi życie jak jeszcze nikt dotąd. Poza tym jest strasznie… głupia. Nie wiem co w niej widziałem- wzdrygnął ramionami po chwili namysłu. O fuck! On z nią zerwał!!! O jaaaaaaaaaacie! Ale mam zaciesz! xD Yeaaaaaaaaaa!
-Czyli rozumiem, że nie zobaczę już więcej tej jędzy?- podniosłam brew.
-No tak- uśmiechnął się. Wyszczerzyłam się i zaczęłam odwalać jakieś dzikie tańce.
-Skończyłaś?- zapytał ze śmiechem blondasek.
-Czekaj- pogibałam się jeszcze chwilę.
-Już- wyszczerzyłam się.
-Głodny jestem. Niech ktoś zrobi kolację- zawył Horan łapiąc się za brzuch. Wszystkie pary ocząt skierowały się na Harrego.
-O nie. Niech ktoś inny zrobi- fuknął. Spojrzeliśmy się na niego błagalnie.
-Oh, no dobra, ale pod jednym warunkiem. Alex mi pomoże- zaśmiał się szyderczo. Jęknęłam. Pociągnął mnie w stronę kuchni i tak jak gdyby nigdy nic zaczął robić lazanie. Wzdrygnęłam ramionami.
-Podaj mi mąkę- powiedział chłopak. Po co mu mąka do lazani?! Zdziwiłam się, ale podałam mu to co chciał.
-Patrz!- pokazał na okno.
-Nic tam nie widzę- stwierdziłam po chwili przyglądania się. Odwróciłam się w stronę chłopaka i dostałam… mąką w twarz!
-Harry! Nie żyjesz!- wzięłam trochę mąki w ręce i zaczęłam go gonić. Chłopak śmiejąc się uciekał. Dogoniłam go i obficie sypnęłam na niego mąką. Zaśmiałam się. Chłopak wziął jajko  rozbił je nad moją głową.
-Hahaha. Tak to się kończy jak ktoś zadziera z Haroldem Edwardem Stylesem- wypiął dumnie pierś nadal się śmiejąc.
-Doprawdy?- uniosłam brew i wysypałam całą miskę z mąką na jego głowę.
-Teraz wisienka na torcie- wzięłam jajko i rozbiłam je nad jego głową.
-Teraz trzeba trochę wsmarować. To sprawi, że będziesz miał lśniące włosy- rechotałam. Chwyciliśmy za kolejne rzeczy jakie były najbliżej.
-Co tu się dzieję?- zapytał Louis. Zamarliśmy w bezruchu. Niall wszedł do kuchni.
-Aaa, kosmici opanowali kuchnię!- zaczął panikować blondasek. Pacnęłam się w czoło.
-Człowieku, czegoś ty się naoglądał?- popatrzyłam na niego. Schował się za Louisem.
-Alex?- wyjrzał zza Boo Beara.
-Nie Święty Mikołaj- powiedziałam sarkastycznie.
-Alex- podbiegł do mnie i zaczął przytulać.
-Kiedy kolacja?- do kuchni weszła pozostał dwójka.
-Co jest grane?- zapytał Malik.
-Alex opanowali kosmici, ale już wróciła- wyjaśnił im Niall.
-Dobra. Idźcie się umyć i przebrać- zażądał braciszek. Ogarnęłam się i ubrałam w dresy, a dokładniej w białą bluzkę z napisem: „I <3 NY” i luźne szare spodnie. Złazłam na dół i wparowałam do kuchni jak burza.
-PAPU!- zawyłam. Usiadłam do stołu i szybko skonsumowałam swoją porcję. Po kolacji usiedliśmy na kanapie.
-Co teraz?- zapytał Zay.
-No nie wiem, może horror. Co ty na to Alex?- podniósł brew loczek.
-Kpisz czy o drogę pytasz?- spojrzałam na niego.
-Potraktuje to jako zgodę- wyszczerzył się.
-Ty pewnie też boisz się po horrorach- pokazałam na niego palcem.
-Ja, n-nie- zająkał się.
-Jaaasne- wywróciłam oczami.
-Na serio. Nie boję się po horrorach- spojrzał mi w oczy i wypiął dumnie pierś.
-Powiedzmy, że ci wierzę- machnęłam ręką. Nagle nad moją głową zaświeciła się żaróweczka.
-Niall, chodź ze mną po popcorn- pociągnęłam chłopaka do kuchni.
-Mam pomysł- wyszczerzyłam się. Chłopak odłożył miski i spojrzał na mnie z zaciekawieniem.



                                                         Nick Jeferson- 18- letni przyjaciel Alex.

 
Stara- tata. Mój 'genialny' plan czas wcielić z życie. Jak już zdążyłyście zauważyć nie ma już tej jędzy Ashley, ale nie płaczcie, jeszcze pojawi się w życiu Niallex i reszty. Już niebawem Alex i Niall zostaną parą w sposób, który, nie powiem, bardzo mi się podoba. Jak się nie mylę, będzie to rozdział 28. Albo coś koło tego. Nowa postać- Nick. Co o nim sadzicie? Mam do was jeszcze małe pytanko. Czytałybyście mojego bloga? Byłaby to nietypowa opowieść o wampirach. Nastrój Domu Nocy mi się udzielił i postanowiłam napisać coś nowego. Wyczuwam lekturkę na wakacje milordzie ^^ Enijuł.
Jeżeli chcesz być informowana o rozdziałach lub najzwyczajniej w świecie ze mną popisać, GG: 38105622
Dzięki za uwagę. Do następnego miśki! ;3
Łejtajcie na nexta ;3

wtorek, 24 lipca 2012

Rozdział 19


~Niall~


Na szczęście mi wybaczyła, ale to nie zmienia faktu, że zachowałem się jak ostatni dureń. Znowu jest tak jak dawniej, z małą różnicą, mam dziewczynę. Nawet nie wiem co do niej czuję. Jestem z nią bo chciałem pokazać Alex, że ja też mogę z kimś być. Muszę się zastanowić nad tym wszystkim. Al na pewno nie będzie chciała ze mną być, zwłaszcza po tym wszystkim co się wydarzyło. Muszę dać jej trochę czasu…

KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ

~Alex~


Są już wakacje. No prawie. Dzisiaj zakończenie roku szkolnego. Jest z trzydzieści stopni. Maaasaaaakra. Między mną, a Niallem nic się nie zmieniło. Nadal jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. TYLKO najlepszymi przyjaciółmi. On jest wciąż z Ashley. Nie wiem co on w niej widzi. Jak na nią patrzę to widzę tonę tapety i róż i nic więcej. Pogodziłam się z Chrisem, ale nie utrzymywaliśmy kontaktu. Dziewczyny mówią, że wielu kolesi dosłownie ślini się na mój widok, a ja nie mam chłopaka. Powiedziałam im, że ja nie chce chłopaka. Jedynym wyjątkiem jest Niall Horan, ale szczerze w to wątpię. Teraz z Laurą, Harrym i Jasonem szykujemy się na akademię. Zakochańce nadal są ze sobą. Nic się między nimi nie zmieniło, oprócz togo, że kochają się jeszcze baaardziej, chociaż nie wiem czy to jest możliwe… Enijuł, byłam już gotowa. Spojrzałam w lustro. Zobaczyłam w nim wysoką i szczupłą osiemnastolatkę o długich, czarnych, kręconych włosach i zielono- brązowo- żółtych oczach. Ubrana byłam w czarne szorty, białą bokserkę, marynarkę (oczywiście rękawy miała ¾), i czarnymi conversami na stopach. Jeżeli ktoś myślał, że założę sandały albo szpilki lub koturny, to chyba spędził za dużo czasu na słońcu i zwyczajnie w świecie go pogrzało.
-Gotowa?- zapytała Laura. Przyjrzałam się jej. Czarna spódniczka, biała bokserka i szpilki. Na ramieniu miała powieszoną czarna torebkę. Pokiwałam głową. Zeszłyśmy na dół. Hazza spanikowany biegał w kółko i próbował zawiązać muchę. Poruszyłam ręką. Usłyszałam dobrze mi znany dźwięk. Na nadgarstku miałam bransoletkę od Nialla. Była moja ulubioną. Przynosiła mi szczęście, a tak poza tym to dostałam ją od NIALLA xD.
-Harry chodź tu, pomogę ci- loczek stanął przede mną. Ubrany był w czarne rurki, białą koszulkę, marynarkę i muchę. Uwielbiam ten jego styl.
-Skończyłam- chłopak rzucił mi się na szyję.
-Dzięki, uratowałaś mi skórę- nie przestawał mnie przytulać.
-Dobra, ale nie rozumiem czym się tak denerwujesz- powiedziałam kiedy mnie puścił.
-W zeszłym roku na akademię ubrałem się normalnie. Kiedy dyrektorka mnie zobaczyła zaczęła mnie ochrzaniać i powiedziała, że jak za rok nie ubiorę się normalnie to mnie nie wypuści ze szkoły- powiedział jednym tchem.
-Ja naprawdę nie rozumiem co jej nie pasuje w białej koszulce, krótkich spodenkach w kratkę i japonkach- wzdrygnął ramionami.
-Taa, no właśnie przecież to normalny strój. Założę się, że nie jedna osoba przyjdzie dzisiaj tak ubrana- wyszczerzyłam się. Chłopak pokazał mi język. Spojrzałam na resztę. Byli elegancko ubrani.
-A wy gdzie?- podniosłam brew.
-Chcemy zobaczyć jak nasze kochane dziewczynki i Jason kończą szkołę- wyszczerzył się Li.
-Ja nie jestem dziewczyną!- oburzył się Harry.
-Nie, ty jesteś najsłodszym chłopakiem pod słońcem- Em mu słodziła. Chłopak od razu się wyszczerzył i pocałował dziewczynę. Em i Sophie miały zakończenie już wczoraj, dlatego dzisiaj idą z nami. Zapakowaliśmy się wszyscy do samochodu i Lou zaparkował przed parkiem. Tak, ceremonia odbywała się w parku. Wyszliśmy z auta. My zajęliśmy miejsca z przodu, a reszta usiadła z tyłu.
-O nie, to ona. Schowaj mnie!- schował mi się za plecami Harold. Dyrektorka podeszła do nas.
-Styles widzę cię. Wyłaź i pokaż co założyłeś w tym roku- powiedziała kobieta.
-Tak proszę pani- chłopak ze spuszczoną głową wyszedł i pokazał się kobiecie.
-Masz szczęście. W tym roku wyglądasz normalnie- zaśmiała się i podeszła do nauczyciela od matmy.
-Ufff- chłopak usiadł na krześle. Zaśmiałam się i zajęłam miejsce pomiędzy Harrym a Laurą.
-Mam zaszczyt wręczyć dzisiaj dyplomy ukończenia szkoły, ale zanim je wręczę powiem jeszcze kilka słów…- zaczęła dyrektorka. Westchnęłam. Znowu będzie paplać o naszych ocenach i życzyć nam miłych wakacji.  Nie wiem czemu, ale całą ceremonie obserwowały tłumy paparazzich. To pewnie dlatego, że tę szkołę kończy Harry Styles, członek One Direktion, Laura Tomlinson, siostra członka 1D i Alex Payn również siostra członka 1D. Tak, Liam ujawnił już to, że jestem jego siostrą. W gazetach było pełno zdjęć, na których jestem ja z chłopakami. Pierwsze pojawiło się po balu u Lady Gagi. Byłam na nim ja i Niall. Było zrobiona jak kupowaliśmy stroje. Trzymaliśmy się wtedy za ręce, więc wszyscy myśleli, że jesteśmy parą. Li to wszystko wyjaśnił. Wszyscy mieli łzy w oczach kiedy mój braciszek opowiadał o tym jak się dowiedział, że jestem jego siostrą i o tym jak to się stało, że zostaliśmy rozdzieleni.
-Mamy dzisiaj zaszczyt gościć specjalnych gości, całe One Direction z osobami towarzyszącymi- wszyscy zaczęli klaskać i gwizdać.
-Dobra koniec tego gadania. Czas wręczyć dyplomy – spojrzała na listę nazwisk.
-Wyróżnienie za wyniki w nauce, czas spędzony na rozmawianiu na lekcjach i liczbę wizyt u dyrektora z panem Stylesem otrzymuje… Alexandra Payn- znowu gwizdy i oklaski. Paparazzi oszaleli i zaczęli pstrykać mi fotki. Pani Rusenchof kazała mi coś powiedzieć. A ja na to: „okeeej”.
-Hej nazywam się Alex- wyszczerzyłam się.
-Hej Alex- powiedziała reszta jak na zebraniu aa.
-Chciałam podziękować za te wszystkie wyróżnienia pani dyrektor i Harremu, bez niego nie osiągnęła bym tego- śmiech na widowni.
-Naprawdę dziękuję za wszystko i ostatnie słowa jakie chciałabym powiedzieć do grona nauczycieli i uczniów to: NARA FRAJERZY!- zawyłam. Zapozowałam do zdjęcia, czyli wyszczerzyłam się i pokazałam dwa palce (czyli peace). Zlazłam ze sceny z giga bananem na fejsie. Pani Ruselchof stała tak jeszcze chwilę osłupiała i po chwili wyczytywała kolejne nazwiska.
-Laura Tomlinson! Chodź do nas!- Laura wlazła na scenę w tych swoich szpilkach. Od kiedy jest z Jasonem, jest jakaś odważniejsza.
-Dziękuje bardzo. Chciałabym powiedzieć jeszcze, jedno. Jason mam piątkę z wf, zabierasz mnie na lody!- wyszczerzyła się, reszta w brecht.
-Harold Edward Styles- pani R. miała giga wyszczerz na twarzy.
-Wystarczyłoby Harry Styles- powiedział do mikrofonu loczek. Dyrektorka się zaśmiała.
-Cieszę się, że wychodzę ze szkoły, ale będę tęsknił za tymi wszystkimi twarzami mijanymi na korytarzu. Za tymi wszystkimi miłymi ludźmi. Za śmiechem na korytarzu. Za tymi kolorowymi szafkami i za wizytami u pani dyrektor. Będę tęsknił nawet za kazaniami pana od matematyki. Za siedzeniem w kozie za gadanie z Alex. I za naszym świrowaniem- udał, że wyciera łezkę. Znałam to przemówienie, bo było MOJE. Niech no tylko dorwę ten jego pokręcony łeb.
-Zgłaszam sprzeciw!- wstałam z krzesła z uniesiona ręką. Wszyscy spojrzeli się na mnie zaciekawieni.
-Zanim pani powie, że ta przemowa jest piękna i wzruszająca, mam pewną ważną informację do przekazania- pokiwała głową.
-Ten złodziej ukradł mi przemowę- pokazałam na Harrego. Wyszczerzył się głupio.
-Dziękuję za uwagę- zbiegł ze sceny posyłając mi mordercze spojrzenie. Zrobiłam minę mówiącą: „nie wiem o co ci chodzi”.
-Dziękujemy Harry. Alex skoro napisałaś takie przemówienie to dlaczego go nie wykorzystałaś?- chciała wiedzieć pani dyrektor.
-To proste- zrobiłam pauzę.
-Uważam, że to nie oddawało mnie tak jak tamto- wyszczerzyłam się. Pani R. wywróciła oczami.
-Jason Smith- kolejne nazwisko. Chłopak pewnym krokiem wszedł na scenę.
-Oddam ci świadectwo pod jednym warunkiem- chłopak spojrzał się zaciekawiony na kobietę.
-Jak zabierzesz Laurę na lody- uśmiechnęła się. Chłopak spojrzał na swoją dziewczynę i uśmiechnął się słodko.
-Obiecuję- wyszczerzył się.
-Dobrze, a teraz Chris Black- spojrzałam na Nialla. Miał trochę wkurzoną minę.
-Dziękuję bardzo. Jestem już ostatni więc zostaje mi życzyć wam miłych wakacji- oklaski i gwizdy.
-Nie pijcie za dużo- dodał. Wywróciłam oczami, ale się zaśmiałam.
-To wszystko. Miło było was poznać. Może jeszcze kiedyś się spotkamy. Mam nadzieję, że przyprowadzicie tu do szkoły swoje młodsze rodzeństwo, dzieci, wnuki. Będzie nam niezmiernie miło. Miłych wakacji- ponownie oklaski.
-Nareeeeeeeeeeeszcie- zawyłam.
-Umieram z głodu- powiedziałam równocześnie z blondaskiem. Zaśmialiśmy się.
-To co, obiad na mieście?- zapytał Li.
-No baa- wyszczerzyłam się. Ruszyliśmy do Nando’s.
-Alex, zaczekaj- ktoś złapał mnie za rękę. Odwróciłam się. Chris. Dooobra. Mam się bać?
-Chciałem żebyś kogoś poznała. To moja dziewczyna, Vanessa. Vanessa to Alex- uścisnęłyśmy sobie dłonie.
-Cieszę się, że w końcu kogoś sobie znalazłeś- wyszczerzyłam się.
-Muszę iść. Pa- popędziłam w kierunku moich świrów.
-Co on chciał?- zapytał Hazza.
-Przedstawił mi swoją dziewczynę- wyszczerzyłam się. Zauważyła jakby ulgę w oczach blondaska. Przez resztę dnia śmialiśmy się i myśleliśmy jak spędzimy wakacje. Ashley spała dzisiaj u nas. Nic nie mówiłam chociaż chciałam jej dogryźć. Zasnęłam nawet nie wiem kiedy.
Obudził mnie budzik w telefonie. Zapomniałam go wyłączyć. Mam nadzieje, że nie obudziłam Laury. Spojrzałam na łóżko. Pusto. Pewnie śpi u Jasona, bo gdzie by mogła pójść o 7 rano? Wiedziałam, że już i tak nie zasnę więc poszłam się umyć i założyłam jeansowe szorty białą koszulkę z pokebalem i z napisem: „I hose you”. Włosy związałam z boku w luźnego koga na dole głowy. Na nogi założyłam czerwone conversy. Zlazłam na dół. W kuchni siedzieli już Niall i Ashley. Chłopak był ubrany, ale dziewczyna miała na sobie tylko jego koszulę. Siedziała na szafce i śmiała się z czegoś. Pustak kiedy zorientował się co czuję do Horana, za wszelką cenę chciała mi dogryźć. To może znaczyć tylko jedno. Boi się mnie. Wyczuwa we mnie konkurencję. No bo w końcu tysiące nastolatek kocha się w tym blondasku, a ona jakoś się tym zbytnio nie przejmuje. Kiedy tylko mnie widzi robi się nerwowa i próbuje skupiać całą uwagę Nialla na sobie.
-O hej Al- uśmiechnął się słodko. Blondynka dosłownie rzuciła się na niego i wepchnęła mu swój śliski jęzor do gardła. Przeszłam obok nich obojętnie.
-Co tam macie dobrego?- podeszłam do miski z truskawki. Oni nadal się lizali. Nie zwracając na nich uwagi, wzięłam jedną i zaczęłam jeść. Mmmm, kocham TUSKAFKI! W końcu odessali się od siebie. Spojrzałam na zegarek.
-Wow, nowy rekord, osiem minut!- wzięłam kolejną truskawkę. Niall wyraźnie się zmieszał. Spojrzałam na jego rękę. Nadal nosił TĄ bransoletkę.
-Em Niall…- chłopak spojrzał na mnie.
-Masz trochę błyszczyku na ustach- próbowałam się nie zaśmiać. Chłopak z wyraźnym obrzydzeniem zaczął się wycierać. Ja też nigdy nie lubiłam tej kolorowej i strasznie lepkiej mazi. Szczerze mówiąc to nie lubię się też malować. Ostatni raz pomalowałam się na bal u Lady Gagi.
-Kochanie kupiłam nowy błyszczyk, chcesz spróbować?- Ashley nałożyła kolejną warstwę tego świństwa na usta.
-Nie dzięki, może innym razem- powiedział chłopak. Dziewczyna posłała mi mordercze spojrzenie.
-Alex nie rozmazałaś się czasem?- nie przestawała mierzyć mnie wzrokiem.
-Proszę cię. Ja się nie maluję. Nie lubię mieć tego czegoś na twarzy. Przynajmniej nie wyglądam sztucznie jak co niektórzy- posłałam jej kpiące spojrzenie. Wyraźnie się wkurzyła. Zeskoczyła z szafy, wyciągnęła szklankę i nalała do niej wody. Wiedziałam co knuje. Nie zwracałam na nią uwagi. Podeszła do mnie i tak po prostu wylała mi wodę na twarz. Jak tak po prostu wzięłam ręcznik i się wytarłam. Potem wyciągnęłam wielkie wiadro z szafki i napełniłam je wodą. Tamta dwójka była zajęta rozmową. Niall ją ochrzaniał. Tak po prostu podeszłam do niej i wylałam całą zawartość wiadra prosto na nią. Tak po prostu xd. Kałuża wody zrobiła się pomarańczowo- różowa. Dziewczyna była całkowicie rozmazana. Wyglądała potwornie. Chłopak wybuchnął niepohamowanym śmiechem.
-Dałabym ci ręcznik, ale plamy z twojego „makijażu”- nakreśliłam cudzysłów w powietrzu.
-Nie zmyły by się z niego- wzdrygnęłam ramionami. Wkurzona poszła do łazienki.
-A i jeszcze jedno- rzuciłam jej ręcznik, w który się wcześniej wytarłam.
-Widzisz? Czyściutki- puściłam jej oczko. Chłopak w osłupieniu gapił się na mnie.
-Ty…- wskazał na mnie palcem. Nie był wkurzony. Śmiał się.
-Jaaa- wyszczerzyłam się. Chciał coś jeszcze powiedzieć, ale plastik- blond fantastik musiał jak zwykle wszystko zepsuć.
-Niall, chodź tu!!!- syknęła. Zrobiłam sobie jajecznice i wsłuchiwałam się w krzyki, a raczej piski wkurzonej dziewczyny. Chłopak nie ukrywał tego, że bawiła go ta cała sytuacja. Posprzątałam po sobie i nasypałam karmy do miski psa. Zagwizdałam głośno i z góry zbiegł pies radośnie szczekając i merdając ogonem. Zadowolona usiadłam na kanapie i włączyłam TV. Mówili akurat o Ashley. Różne fanki wypowiadały się na jej temat.
-Nie mam pojęcia co on w niej widzi. Zawsze popierałam go w jego decyzjach, ale teraz się z nim nie zgadzam. Nawet nie próbuje go zrozumieć. Niall opanuj się. W twoim otoczeniu masz taka piękną i miłą, a przede wszystkim normalną dziewczynę jak Alex Payn, a ty wolisz taką wytapetowaną i pustą lalunie. Mam nadzieję, że w końcu zmądrzejesz- powiedziała jedna z fanek.
-Właśnie zostaw to coś i bądź z Alex. Ona jest dla ciebie idealna!- mówiła kolejna. Teraz wzburzony tłum krzyczał: „Zostaw tapeciarę, bądź z Alex”.
-Ciekawe co na to Niall. Mamy tylko nadzieję, że podejmie słuszną decyzję. Dziękuję to wszystko na dziś. Kolejne wiadomości wieczorem, zapraszam- powiedział prezenter. Gapiłam się jeszcze chwilę w ekran. To było coś… łał. Chłopcy mają rację, mają naprawdę wspaniałe fanki. Po chwili po schodach zszedł Louis.
-Co oglądasz?- usiadł obok mnie.
-Wiadomości. Przed chwilą się skończyły- uśmiechnęłam się do niego.
-A co w nich było?- zapytał chrupiąc marchewkę z miną mówiącą: „Eee, co jest doktorku?”.
-Nic ciekawego- przełączyłam na inny kanał. Znowu wiadomości.
-Zostaw!- powiedział Lou. Wzdrygnęłam ramionami i spojrzałam na ekran.
-Wszystkie fanki angielsko- irlandzkiego zespołu One Direction, wszczęły bunt przeciwko nowej wybrance jednego z członków, Nialla Horana- powiedziała prezenterka. Pokazali dokładnie ten sam urywek wywiadu z fankami co wcześniej. Pacnęłam się otwartą dłonią w czoło.
-Nic ciekawego powiadasz, hę?- wyszczerzył się Tommo.
-Takie tam, pierdoły- uśmiechnęłam się niewinnie.
-Bunt directioners nazywasz pierdołami?- zaśmiał się. Akurat po schodach schodziła reszta.
-Jaki bunt?- zapytał się Harry wciskając się między nas.
-Directioners buntują się przeciw Ashley. Twierdzą, że Alex jest dla niego lepsza. Jak to ujęła jedna fanka, jest dla niego idealna- powiedział wzdrygając ramionami Boo Bear.
-Mówisz serio?- zapytał Zayn.
-Serio, serio- spojrzał na niego Louis.
-Na pewno?- uniosła brew El.
-Jak marchewki kocham- położył rękę na piersi, na znak, że nie kłamie.
-Zresztą sami zobaczcie- pokazał na ekran. W tym momencie po schodach schodził Niall, a za nim to wytapetowane paskudztwo. Zdziwiłam się, że nałożyła tyle cementu na twarz w tak szybkim tempie. Pewnie jeszcze jej nie wyschło.
-Co jest?- zapytał blondasek. Wszyscy w odpowiedzi kazali spojrzeć mu na ekran. Ja siedziałam sobie jak gdyby nigdy nic i bawiłam się ogonem Demona. Reportaż się wreszcie skończył. Wszyscy spojrzeli wyczekująco na Nialla.

Rozdział 19 z lekkimi opóźnieniami, za które chciałabym baaardzo przeprosić. Ostatnio nie miałam zbytnio czasu. Ciągle jakieś wyjazdy do babci lub coś w tym stylu. W niedzielę na przykład, ja i moja rodzinka jeździliśmy rowerem przez cały wieczór. Do teraz czuję wbijające mi się w dupę siodełko -.- Brakuje mi też czasu bo zaczęłam pisać nowe opowiadanie o wampirach. Jak na razie jest 8 rozdziałów + prolog. Nie zamierzam w najbliższym czasie zakładać nowego bloga. a co do zdjęcia, 5 na 5 głosów xd. Jednak wezmę to drugie. Do następnego.
Bajo ;3


poniedziałek, 16 lipca 2012

Rozdział 18


~Alex~


Obudziłam się rano z dziwnym uczuciem. Cieszyłam się, że go zobaczę, ale bałam się jak on zareaguje na mój widok. Wyciągnęłam z szafy białą bokserkę, bluzę tego samego koloru z żółtym serem, czerwone spodnie i żółte trampki i skierowałam się do łazienki. Włosy, jeszcze czerwone związałam w luźnego koka na środku głowy i założyłam bransoletkę od Nialla. Gotowa już zeszłam na śniadanie. W kuchni siedzieli już wszyscy. Uśmiechnęłam się na ich widok.
-Dzień doooobry!- zawył Louis.
-Hej kaczorku- uśmiechnął się Li.
-Hej wam- wyszczerzyłam się.
-Gdzie Niall?- zapytałam rozglądając się po kuchni.
-W swoim pokoju. Wrócił w nocy- powiedział Hazza. Znowu to dziwne uczucie. Li postawił mi przed nosem talerz z kanapkami.
-Dzięki- wyszczerzyłam się. Kanapki w szybkim tempie zniknęły z talerza. Może dlatego, że pomimo moich ostrzeżeń Harry dał Demonowi kanapkę z nutellą. Znowu posłałam mu zabójcze spojrzenie.
-Ale on się na mnie tak patrzył, tak słoooodko. Jak ten kot ze Shreka- tłumaczył się lokaty. Wywróciłam oczami.
-Alex, może pójdziesz obudzić tego śpiocha?- wyszczerzył się Zayn. Pokiwałam energicznie głową. Po chwili stałam już przed drzwiami pokoju blondaska. Chciałam tam wejść, ale coś mi mówiło, że będę tego żałować. Wahałam się chwile, ale w końcu nacisnęłam klamkę.
-Wstawaj śpio…- zamurowało mnie. To co tam zobaczyłam sprawiło, że moje serce połamało się na milion małych kawałeczków. Niall siedział na łóżku i całował się z półnagą blondynką.
-chu…- dokończyłam. Odkleili się od siebie.
-Mogłabyś wyjść? Przeszkadzasz nam- powiedział chłopak. Patrzył się na mnie tak ozięble. Nieprzyjemny dreszcz przeszedł po moim ciele.
-Boshhh, jaka ona głupia!- wywrócił oczami wytapetowany blond- pustak.
-Jak chcecie nie będę wam przeszkadzać. Miziajcie się dalej!- wkurzona trzasnęłam drzwiami. Zawołałam psa i wybiegłam z domu, nie zwracając uwagi na resztę. Chciałam znaleźć się jak najdalej od niej, od niego. Byłam mega wkurzona. Usiadłam na ławce i podkurczyłam nogi pod brodę, zakrywając sobie przy tym twarz. Pies usiadł przed ławką i posłał mi smutne spojrzenie.
-Przepraszam, która godzina?- zapytał jakiś chłopak.
-Nie wiem- fuknęłam.
-Nie masz telefonu albo zegarka?- zapytał z nadzieją.
-Nie! Zostaw mnie w spokoju- ryknęłam podnosząc na niego wzrok. Przede mną stał zdziwiony Jason.
-Alex? Co jest?- usiadł obok mnie. Złość ustąpiła miejsca smutkowi. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Ostatnio płaczę za często. Nie wiem co się za mną dzieje. Miłość robi dziwne rzeczy z ludźmi. Kiedyś miałam wszystko gdzieś, nie przejmowałam się niczym, nie obchodziła mnie opinia innych. A teraz? A teraz nadal tak jest z małą różnicą mam wszystko wszystkich gdzieś, oprócz jednej osoby. Nie przejmowałam się niczym, oprócz jednej osoby. Nie obchodziła mnie opinia innych, oprócz jednej osoby. Oprócz JEGO. Jason przytulił mnie mocno, a ja między wybuchami płaczu opowiedziałam mu wszystko. Od spotkania z Chrisem do „miłej” pobudki. Telefon nie przestawał mi dzwonić.
-Może w końcu odbierzesz? Oni się o ciebie martwią- powiedział chłopak patrząc się na mnie czule. Pokiwałam głową i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Alex, nareszcie! Nic ci nie jest? Gdzie jesteś? Co się stało?- zasypywał mnie pytaniami Li.
-Jestem w parku. Siedzę tu z Jasonem- powiedziałam.
-Poczekaj tam, nigdzie się nie ruszaj. Zaraz tam będziemy- rozłączył się.
-Zaraz tu będą- powiedziałam wzdychając.
-Teraz będę musiała im wszystko wyjaśnić- powiedziałam smutno.
-Jeśli nie chcesz, ja zrobię to za ciebie- uśmiechnął się promiennie chłopak.
-Dzięki- odwzajemniłam uśmiech. Po chwili usłyszałam bieg kilku osób.
-Tu jest!- krzyknął Zayn. Wszyscy podbiegli do nas.
-Zanim cokolwiek powiece, chcę abyście wiedzieli, że Al nie ma siły tego wszystkiego wam tłumaczyć, więc ja wam wszystko wyjaśnię- wypiął dumnie pierś Jay. Po chwili wszyscy wiedzieli już wszystko.
-Oh, Alex- tylko tyle zdołali z siebie wydusić. Wszyscy przytulili mnie mocno.
-Mam ochotę mu przyłożyć- wkurzyła się Em.
-Nie ważne, że jesteśmy przyjaciółmi, jak go tylko dopadnę, zostanie z  niego mokra plama!- bulwersowała się blondynka. Harold musiał ją uspokoić.
-Spokojnie kochanie, wszyscy popełniamy błędy- uśmiechnął się do niej słodko. Z dziewczyny na ten widok uleciała cała złość.
-Ona go nie pobije, ale ja mu wygarnę i to tak, że nie będzie wiedział jak się nazywa!- teraz wkurzyła się Sophie.
-Sophie Mio Verne, jeśli chociaż spróbujesz, pochowam ci wszystkie żelki i będę budził cię codziennie o piątej rano na jogging- Zayn wyszczerzył się zwycięsko.
-No dobra wygrałeś- dziewczyna poddała się.
-Jak się czujesz?- zapytał Li.
-Boli- jęknęłam.
-Gdzie?- zapytał.
-Tu- pokazałam na serce. On mnie przytulił.
-Kaczorku nie pozwolę żeby ktokolwiek, kiedykolwiek cię skrzywdził- pocałował mnie w czoło. Próbowałam się do niego uśmiechnąć, ale wyszedł tylko grymas. Nagle braciszkowi zadzwonił telefon.
-To mama- powiedział i odebrał. Danielle i Eleanaor zajęły jego wcześniejsze miejsce.
-Ohh, skarbie, naprawdę mi przykro- przytuliła mnie El.
-Za karę nie zrobię mu już nic więcej do jedzenia- powiedziała Dan.
-A ja jestem na niego oficjalnie fochnięty- powiedział Lou krzyżując ręce na piersi.
-I ja!- poparł do Harry.
-Ja też!- uśmiechnął się Zay. Po chwili wrócił Li.
-Mama mówi, że możesz z nią zamieszkać, nie będziesz musiała wtedy się z nim widzieć- uśmiechnął się Li.
-Nie dzięki. Kocham mamę, ale jak się przeprowadzę będę daleko od was. Poza tym chcę z wami nadal mieszkać. Nie zniosłabym nawet dnia bez was- uśmiechnęłam się. Posiedzieliśmy tak jeszcze chwilę i postanowiliśmy wrócić do domu.
-Nie mam siły- jęknęłam.
-Chodź- wziął mnie na barana Pan marchewka. Po jakimś czasie byliśmy w domu. Niall i jego dziewczyna schodzili akurat na dół. Tommo postawił mnie na ziemię zakrywając plecami jakby chciał mnie przed czymś ochronić. Kiedy blondyn nas zauważył pociągnął dziewczynę w naszą stronę.
-Poznaj moich przyjaciół. Louis, Eleanaor, Liam, Danielle, Harry, Emily, Zayn, Sophie, Laura i Jason- pokazywał na każdego po kolei.
-Hej jestem Ashley- uśmiechnęła się sztucznie. Chociaż może uśmiechała się szczerze, nie wiem trudno stwierdzić, ma na gębie tyle tapety, że można by zdzierać ją szpachelką.
-Miło mi was poznać- powiedziała. Wywróciłam oczami i poszłam z psem do kuchni.
-A ty to kto?- pokazała na mnie.
-Mama cię nie uczyła, że nie pokazuje się palcem- szłam odwrócona do niej plecami.
-Może byś się przedstawiła?- prawie syknęła. Wiedziałam, że ją wkurzam. Stanęłam i odwróciłam się do niej przodem.
-Nie zadaję się z takimi jak ty- zmierzyłam ją wzrokiem.
-Alex!- ryknął Niall. Spojrzałam na niego obojętnie.
-Skończ już tą scenkę i się jej przedstaw!- gotował się ze złości.
-Po co? I tak zapomni po trzech sekundach- spojrzałam się na niego wyczekująco.
-Przestań- syknął. Wywróciłam oczami. Podeszłam do dziewczyny.
-Krycha, niezmiernie mi NIE miło- podałam jej rękę. Jest taka głupia, że nie zorientowała się o co mi chodzi. Że tacy głupi ludzie w ogóle istnieją. Reszta parsknęła śmiechem.
-Widzę, że głupotę nadrabiasz wyglądem, chociaż… nie- odwróciłam się i poszłam do kuchni.
-ALEX!!!- blondasek był strasznie wkurzony.
-CZEGO?!?!- chciałam żeby dał mi w końcu spokój. Kto powiedział, że będę płakać po nocach i zamykać się na całe dnie w pokoju? Skrzywdził mnie i to bardzo. Teraz to on będzie cierpiał, nie ja. Będę go traktować tak jakby go po prostu nie było. Nie zamierzam być miła dla tego pustaka. Ale coś mi mówi, że ona jest za tępa żeby na to wpaść.
-Jak ty się zachowujesz?! Co ty sobie w ogóle myślisz?! Przychodzisz tu i tak po prostu obrażasz moją dziewczynę!- darł się. Reszta chciała coś powiedzieć, ale im przerwałam.
-Jak ja się zachowuję?! Jak ty się zachowujesz?! Nie ma cię przez kilka godzin, znikasz nikomu nic nie mówiąc. Rano znajduje cię z tym czymś w łóżku. I to niby JA się źle zachowuję?!- krzyknęłam.
-Że takie dupki chodzą jeszcze po świecie- powiedziałam już normalnie posyłając mu lodowate spojrzenie. To go chyba naprawdę zabolało. Pocałował TO COŚ i popatrzył na mnie jakby chciał sprawdzić co ja na to. Spojrzałam się na niego obojętnie.
-Nie obchodzi mnie co o tym myślisz, ale Ashley zostaje z nami do kolacji- syknął do mnie.
-Róbcie sobie co chcecie. Ja nie mam zamiaru użerać się z tobą i tą tapeciarą- wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Demon pobiegł za mną. Miałam przy sobie telefon i pieniądze więc mogłam zjeść  coś na mieście.

~Niall~


Co ona sobie wyobraża?! Najpierw łamie mi serce całując się z Chrisem, a potem ma do mnie pretensje, że znalazłem sobie dziewczynę. Najgorsze było to jej obojętne spojrzenie, gdy pocałowałem Ashley. Nadal ją kocham, ale ona do mnie tego nie czuje.
-Niall, co ty zrobiłeś?!- do kuchni weszła Em, Sophie, Dan i El. Były strasznie wkurzone.
-Możesz zostawić nas samych?- zapytałem Ashley. Pokiwała głową i poszła do salonu. Po chwili do kuchni weszli chłopacy.
-Dziewczyny, idźcie do niej, my to załatwimy- powiedział Louis głosem nie znającym sprzeciwu.
-Zgłupiałeś?!- ryknął Liam kiedy tylko drzwi się zamknęły.
-Co ty robisz?! Zastanowiłeś się nad tym w ogóle?!- krzyczał Hazza.
-Ona teraz przez ciebie cierpi!- powiedział wkurzony Zayn.
-Nie obchodzi mnie to. Ona sobie kogoś znalazła, ja też. Nie mogę być szczęśliwy?!- krzyknąłem.
-Oczywiście, że możesz, ale będziesz szczęśliwy tylko z jedną dziewczyną i nie mówię o tej siedzącej za ścianą- powiedział Tommo. Przekręciłem głową, nie chciałem ich słuchać.
-Dobrze o tym wiemy. Ty zresztą też. Przestań udawać. Wiemy, że ci na niej zależy- podszedł do mnie Payn.
-Nadal nie rozumiem jak mogłeś zrobić jej coś takiego?! Nie życzyłbym tego nawet najgorszemu wrogowi!- krzyknął Styles.
-To nie ja zacząłem. Ona kogoś sobie znalazła, ja też. Nie widzę w tym nic złego- spojrzałem na nich.
-Niall idioto! Nic nie rozumiesz!- zawył Zay.
-Ona nikogo nie ma- powiedział poważnie Tomlinson.
-Przecież widziałem. Całowała się z Chrisem- skrzyżowałem ręce na piersi.
-Zabolało mnie to. Nie chciałem zostać sam. Dlatego jestem z Ashley- powiedziałem.
-Ona nie chciała tego pocałunku. On się na nią rzucił- powiedział Payn patrząc mi prosto w oczy.
-Teraz to jest nie ważne- posłałem im spojrzenia pełne nienawiści.
-Nie mam siły z tobą rozmawiać. Idziemy- powiedział Liam.
-Jesteś strasznym durniem- chłopacy spojrzeli jeszcze raz na mnie i wyszli. Siedziałem tak osłupiały. Nie mogłem uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałem. Jestem totalnym idiotą. Mogłem dowiedzieć się czegoś więcej. To był impuls. Teraz jest już za późno żeby cokolwiek odkręcić.

~Alex~


Spacerowałam po parku. Wszędzie było pełno zakochanych par.
-Śmiać się czy płakać?- zastanawiałam się.
-Lepiej się śmiać. Wylałam już dosyć łez- stwierdziłam patrząc na psa. Jak powiedziałam tak zrobiłam. Usiadłam na ławce i zaczęłam śmiać się jak głupi do sera. Jakoś bawiła mnie ta cała sytuacja. Ból serca sprawiał, że śmiałam się jeszcze głośniej. Nie jestem normalną osobą. Powinni mnie zamknąć w psychiatryku. Ludzie przechodzący obok dziwnie się na mnie patrzyli. Miałam ich gdzieś, wszystko miałam gdzieś. Nic mnie już nie obchodziło. Powróciłam dawna, kpiąca ze wszystkiego i sarkastyczna ja. Jakiś chłopak przechodzący obok spojrzał na mnie.
-Wariatka- prychnął przyglądając się mi.
-Co się tak na mnie patrzysz? Spodobałam ci się?- podniosłam brew.
-Haha, powiedziałem, że jesteś wariatką- zaśmiał się.
-Ooo dziękuję- znowu wybuchnęłam śmiechem. On wzdrygnął ramionami i odszedł. Skakałam po parku drąc się i śmiejąc jak jakiś świr.
-Doobra, dosyć. Zgłodniałam. Normalnie jak N…- ugryzłam się w język.
-Jak Niall- powiedziałam ciszej zastanawiając się nad czymś. Taak, nadal go kocham.
-Miłość jest dziwna i głupia- powiedziałam do psa, a on zamerdał radośnie ogonem.
-Idziemy PAPU!- zawyłam i pobiegłam do najbliższej restauracji. Po gigantycznej kolacji ruszyłam do domu. Nadal zachowując się jak wariatka. Weszłam do domu nadal się śmiejąc. Wszyscy siedzieli na kanapie nic nie mówiąc, tak ONA też.
-Łaaa, ale żywa rozmowa- wywróciłam oczami. Wszyscy gapili się na mnie. Ten pustak gadał akurat coś o jakiś różowych szpilkach, ale nikt go nie słuchał. Odpięłam smycz psu. Wszyscy czekali na moje następne słowa. Zapewne chcieli sprawdzić jak się czuję.
-Oh, naprawdę? Takie słit, różowe szpilki za jedynie 79,99? To przecież niesamowita okazja. Powiedz mi jeszcze, że ich nie kupiłaś- popatrzyłam na nią.
-Kupiłam, mam je nawet teraz na nogach- wyszczerzyła się.
-Ej nie tak szeroko bo ci tapeta odpadnie- puściłam jej oczko.
-Ojejciu, naprawdę odpada?- wystraszyła się.
-Jeszcze nie, ale jak zacznie to ci powiem- uśmiechnęłam się. Odwzajemniła uśmiech. Niall patrzył na mnie smutno. Podeszłam do niego i usiadłam mu na kolanach. Na ten widok Em o mało co nie opluła się sokiem xD.
-Nie smutaj, Ashley cię pocieszy- wyszczerzyłam się.
-Prawda?- popatrzyłam na nią. Pokiwała głową.
-No widzisz? I znowu będziesz szczęśliwy- cmoknęłam go w policzek.
-Oooo, ale jesteście słodcy. Przyjaźń jest wspaniała- powiedziała blond landryna. Wyszczerzyłam się. Niall trochę się ożywił, ale nadal był smutny. Nie mogę być dla niego oschła i wredna. Po prostu nie potrafię, zwłaszcza jak patrzą na mnie te cudne, niebieskie oczęta.
-Ashley, chciałam cię przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie. Nie byłam w humorze. Na szczęście kilka godzin śmiania się z niczego w parku sprawiło, że powrócił mi dobry humor- wyszczerzyłam się.
-Rozumiem. Każdy może mieć gorszy dzień. Nie gniewam się- odwzajemniła uśmiech. Nie będę się z niej naśmiewać. Będę ją tolerować, nic więcej.
-Już późno. Muszę iść- Ashley wstała z kanapy. Horan odprowadził ją do drzwi. Wszyscy gapili się na mnie z wybałuszonymi gałami. Zaśmiałam się.
-Emm, Alex możemy pogadać?- zapytał nie pewnie Irlandczyk.
-Jasne- uśmiechnęłam się.
-W cztery oczy- spojrzał na mnie. Wstałam i pociągnęłam go za dom.
-Zamieniam się w słuch- uśmiechnęłam się.
-Przepraszam, za rano, za popołudnie, za  Ashley, za wszystko- westchnął. Popatrzyłam na niego zaciekawiona. Czyżby mu zależało? Musiało bo inaczej by powiedział zwykłe „sory”. Znam go nie od dziś i mogę stwierdzić, że mu zależy i, że mu jest naprawdę głupio i przykro. Może nie wszystko stracone?  W końcu „nigdy nie mów nigdy”.
-Nie zdziwiłbym się jakbyś nie chciała mnie znać- spuścił smutno głowę. Nie czułam już bólu w klatce piersiowej. No może czułam, ale nie aż tak. Wystarczyło kilka słów, gestów bym znowu odzyskała nadzieję.
-Nie gadaj głupot. Na ciebie nie mogę się długo gniewać. Wybaczam. Zresztą ja też zachowałam się głupio. Przepraszam- podniósł głowę i spojrzał mi w oczy w TEN sposób. Wyszczerzył się i mnie przytulił.
-Nie kłóćmy się już- poprosił.
-Nigdy więcej- uśmiechnęłam się.
-Widzę, że nie jest tak źle, bo nosiłaś cały czas bransoletkę ode mnie- wyszczerzył się.
-Nie ukrywam, że jest bardzo ładna. Ty też ją nosiłeś- pokazałam na jego rękę i uniosłam brew.
-Nosiłem ją, ponieważ ona jest wyjątkowa- uśmiechnął się słodko. Wróciliśmy do domu. Od razu poszłam spać. 
Ashley Thompson- 18-letnia dziewczyna Nialla


Dzień dobry dziewczęta ;3 Na początku chciałam przeprosić za to, że nie komentowałam waszych wszystkich postów i za to, że dodałam posta trochę późno. Już wyjaśniam przyczynę haniebnego czynu jakiego się dopuściłam. W moje lepkie łapki dorwałam zajebistą (to wcale nie przesada) książkę o wampirach. "Naznaczona" P.C. Cast i Kristin Cast. Moja siorka kupiła prawie wszystkie części (nie ma tylko 5) i tak leżały sobie na półce bo ona zdążyła je przeczytać. A, że mi się strasznie nudzi tooo... tak jakoś wpadła mi w oko. 
Enijuł. 
Jak pewne zauważyłyście Alex ciągle zmienia zdanie. Zwłaszcza w tym rozdziale. Wiem o tym. To nie jest jakiś błąd czy coś w tym stylu. Po prostu tak ma być i już. Ja też nigdy nie mogę się zdecydować i zmieniam zdanie co 5 minut. 
Chciałam coś jeszcze powiedzieć na temat komentarzy pod ostatnim rozdziałem i obserwujących. Zatem: KURWABOZARAZJEBNĘZASZCZĘŚCIAJASNAMAĆ!!! xd
KOOOOOOOOCHAM WAS!!! <3 ;***********
26 obserwujących?! Aaaaaaaaaaaaa! Jaram się! xd
Mam jeszcze jedną (nie ostatnią dzisiaj) sprawę. Jeżeli dajesz u mnie komentarz tylko po to by przypomnieć mi, że u siebie dodałaś nowy rozdział i nie napiszesz nawet jednego słowa na temat moich wypocin powyżej, nie dodawaj komentarza w ogóle. Strasznie mnie to wkurza. Mam nadzieję, że niektóre z was nie będą się już więcej dopuszczały do tego jakże haniebnego czynu. Poza tym obserwuję wasze blogi i WIEM kiedy dodałyście nową notkę -.-
Kontakt:
gg; 38105622
PS. Mam jeszcze jedną prośbę. Chciałam zmienić zdjęcie Alex w 'bohaterach', ale nie mogę się zdecydować które wybrać.  Pamiętajcie, że Alex to brązowo oka brunetka o kręconych włosach.
Propozycja nr 1:



Propozycja nr 2: