wtorek, 27 listopada 2012

Rozdział 43


~Alex~


Nie mogłam się ruszać. Po prostu dałam się im prowadzić. Czas dłużył się niemiłosiernie, ale w końcu dojechaliśmy pod szpital. Wybiegłam z samochodu i wbiegłam do budynku.
-Gdzie jest Karen Payne?- zapytałam pielęgniarki chodzącej po korytarzu.
-Leży w sali 206- odparła patrząc na mnie dziwnie. -Jesteś kimś z rodziny?
-Jestem jej córką- odparłam. -Mogę ją zobaczyć?
-Na razie nie. Jej stan jest ciężki i nie można jej odwiedzać- powiedziała. Po chwili dobiegła do mnie reszta.
-I co z nią?- zapytał Li.
-Leży w 206. Jej stan jest ciężki i nie możemy jej zobaczyć- wybąkałam patrząc na niego przerażona.
-W takim razie będziemy czekać pod jej salą na jakieś nowe wiadomości- stwierdził Lou. Pokiwałam smętnie głową i udałam się za resztą. Poczułam, że ktoś łapie mnie za rękę. To był Niall. Patrzył na mnie z troską. Uśmiechnęłam się do niego słabo. Usiedliśmy pod salą cali w nerwach. Wbiłam nieobecna spojrzenie w jeden niewiadomy punkt. Wiedziałam, że coś się stanie. Czułam to. Tylko dlaczego akurat ona? Przecież nie zrobiła nic złego. Chora logika. Dziewczyny płakały, a chłopcy je pocieszali. Tylko ja siedziałam patrząc w jeden punkt z nieokreśloną miną. Horan przytulił mnie mocno.
-A nie mówiłam?- szepnęłam łamiącym się głosem.
-Nie martw się, wyjdzie z tego- pocieszał mnie.
-Tego nie wiem. Ty też nie wiesz. Nikt tego nie wie. Tylko ona- spojrzałam za szybę. Leżała tam sama podłączona do milionów pikających urządzeń. Była cała blada. Na jej twarzy malował się spokój. Nie mogłam już dłużej patrzeć na nią w takim stanie, więc odwróciłam wzrok.
-Musimy mieć nadzieję- Niall pocałował mnie w czoło. Spuściłam wzrok. Łzy spływały po moich policzkach. Chciałabym się teraz móc do niej przytulić. Poczuć bijące od niej ciepło i miłość. Chcę tego, ale to niemożliwe. Przynajmniej przez jakiś czas. Nie będę teraz Myślec o tym wszystkim. Muszę mieć nadzieję. Ona z tego wyjdzie. Wieżę w to. Zawsze trzeba mieć nadzieję. Nawet w tych najgorszych sytuacjach. Niektórzy ludzie byli w gorszym stanie, a wyszli z tego i żyją teraz pełnią życia. Wtuliłam się mocno w blondyna. Nie wiem ile tak siedzieliśmy. Trwaliśmy w uścisku dopóki nie podszedł do nas lekarz.
-Państwo są rodziną pani Payne?- zapytał.
-Tak- powiedział Li podnosząc na niego wzrok.
-Radziłbym jechać do domu i odpocząć. Damy państwu znać jeżeli coś się stanie- lekarz uśmiechnął się lekko.
-Dobrze- mruknął braciszek.
-Dziękujemy- dodałam jeszcze. Ponownie zapakowaliśmy się do samochodu. Przez całą drogę nikt się nie odzywał. W aucie panowała grobowa cisza. U nas to rzadko spotykane. Można by rzec, że nierealne. Ale jednak. Zaczęłam się bać tej głuchoty. -Powiedziecie cos w końcu!- warknęłam. Reszta spojrzała tylko na mnie smutno. -Przestańcie milczeć. To jest chore!- krzyknęłam. Z oczu, ponownie dzisiaj, zaczęły płynąć mi łzy. Horanek przytulił mnie do siebie mocno.
-Ciii. Uspokój się- mruczał gładząc mnie po plecach. Kiedy oderwałam się od blondynka podjechaliśmy akurat pod dom.
-Idę do siebie. Chcę pobyć sama- mruknęłam.
-Alex zaczekaj. Siedzenie samemu to teraz najgorsze co możesz zrobić- Zayn złapał mnie za rękę.
-Co za różnica czy będę płakać sama czy z kimś?- mruknęłam.
-Duża. Uwierz mi- Harold spojrzał na mnie uśmiechając się lekko.
-No dobrze, ale obiecajcie mi jedno- spojrzałam na nich uważnie.
-Co tylko chcesz- wtrącił Lou.
-Będziemy zachowywać się normalnie. Tak jak zawsze. Nie mam ochoty znowu płakać i użalać się nad sobą- westchnęłam. Reszta pokiwała zgodnie głowami.
-Oglądamy jakiś film?- zapytał Zayn.
-Horror!- wyszczerzył się Hazzuś. Wywróciłam oczami i usiadłam między blondi, a Lou czekając na dalszy rozwój akcji. Podczas filmu El i Laura co chwilę piszczały ze strachu. Nagle poczułam, że coś miażdży mi stopy.
-Demon złaź!- warknęłam. Pies leniwie zwlekł swoje ciężkie cielsko z moich stóp i warcząc pod nosem wskoczył na Zayna i położył się na nim. Mulat jęknął cicho, a reszta się zaśmiała.
-Alex powiedz mu coś!- poprosił.
-No nie wiem- westchnęłam.
-Proooszę. Zrobię wszystko co chcesz tylko weź go ze mnie ściągnij bo zaczyna mi brakować powietrza!- pisnął.
-Okeeej, ale sprzątasz za mnie przez tydzień- podniosłam brew.
-Noo doobra. Powiedz mu coś wreszcie!- warknął.
-Demon złaź z Zayna!- krzyknęłam. Pies spojrzał na mnie morderczym wzrokiem. -Bo nie dostaniesz kolacji!- warknęłam. Czworonóg zaskomlał i w szybkim tempie zeskoczył z kanapy i z podkulonym ogonem położył się na ziemi. Uśmiechnęłam się pod nosem i ponownie spojrzałam na ekran telewizora. W chwili kiedy twarz psychicznego gościa z maską na twarzy i siekierą w ręce pojawiła się na nim, w domu zgasły światła, a drzwi otworzyły się gwałtownie. Dziewczyny pisnęły przerażone. No, dziewczyny Harold i Zayn. Lou natomiast, wskoczył mi na kolana.
-Sieeeemaneczko luuudzie!- zawył ktoś wchodząc do domu. -Co tu tak ciemno?- zapytał po chwili.
-Odejdź nieczysta istoto!- pisnął Lou robiął krzyż z palców.
-A temu co?- zapytała postać podchodząc do nas bliżej.
-Nie zbliżaj się!- pisnęła Sophie wtulając się mocniej w Zayna.
-Alex nie bój się, ja cię obronie!- krzyknęła blondi wypinając dumnie pierś i osłaniając mnie przed ktosiem.
-O co wam znowu chodzi?- zapytał zdezorientowany „psychopata”.
-Jeszcze pytasz?!- warknęła Emily. Wywróciłam oczami i wstałam z kanapy szukając po omacku latarki. Kiedy ją znalazłam oświetliłam twarz naszego gościa.
-Siema Nick- wyszczerzyłam się.
-Nick?! Ale jak to?!- zapytała Danielle.
-Skąd wiedziałaś?!- pisnął zszokowany Li.
-To on nie jest psychopatą?!- pisnęła Laura.
-Za dużo horrorów- wywróciłam oczami.
-Co masz na myśli?- zapytał Louis marszcząc brwi.
-Wy na serio myśleliście, że to psychopata z tego horroru?- zapytałam z niedowierzaniem.
-Eeee, tak?- mruknął niepewnie Hazza.
-A to coś złego?- zapytał Jay.
-Nie no jasne, że nie. No wiecie, każdy może pomylić swojego kumpla z psychopatą z jakiegoś tandetnego horroru. Zwłaszcza, że na wejściu mówi „Siemaneczko ludzie”. Każdy psychopata wita tak swoje nowe ofiary- odparłam z sarkazmem.
-Masz rację. To było głupie- stwierdził Zayn.
-No co ty. Na serio?- zapytałam wywracając oczami.
-No dobra, to było mega głupie- powiedział śmiejąc się Li.
-Czasami zachowujecie się jak totalne bezmózgi- stwierdziłam.
-Dzięki, ale to prawda- wzdrygnął ramionami Tommo.
-Ale jesteście moje bezmózgi- wyszczerzyłam się.
-Awww, robimy miśka!- odparła Danielle.
-A ja to co, pies?- zapytał Nick. Demon słysząc ostatnie słowo podniósł gwałtownie głowę patrząc na nas. Zaśmiałam się pod nosem i dałam znak Jefersonowi, że może do nas dołączyć. Ten wyszczerzył się jak debil i rzucił się nam na szyję. Po zbiorowym uścisku ponownie usiedliśmy na kanapie.
-Wiecie co? Zjadłbym coś- stwierdził Niall gładząc się po brzuchu.
-Normalne- stwierdził Zayn śmiejąc się.
-Ja też jestem głodna- pokazałam język śmiejącemu się Malikowi.
-To co obiad?- zaoponował Li.
-Jeszcze pytasz?- uniosłam brew.
-No dobra, dobra. Kto robi papu?- zapytał Tommo rozglądając się dookoła. Żadnej reakcji.
-Spokojnie. Nie wszyscy naraz- mruknęła Emily wywrócając oczami.
-Może ja coś ugotuję?- zaproponował Nick unosząc rękę.
-No coś ty. Jesteś gościem, niech ktoś inny się ruszy- odparłam patrząc znacząco na resztę. Cisza.
-Nie ma problemu. Poza tym tylko ja się zgłosiłem- wzruszył ramionami patrząc na mnie.
-No dobra, ale ja ci pomagam- wyszczerzyłam się i wstałam z kanapy. Zrobiłam krok, ale ktoś zatrzymał mnie łapiąc za rękę. Spojrzałam pytająco na blondi.
-Bo będę zazdrosny- mruknął nie puszczając mojej dłoni.
-To rusz swoje leniwe dupsko i nam pomóż- pokazałam mu język. Chłopak westchnął cicho i również wstał z kanapy. W trójkę weszliśmy do kuchni. Zastanawialiśmy się chwilę co upichcić. Stanęło na zapiekance z sera, makaronu i ziemniaków. -Ale ty tak na serio z tą zazdrością?- zapytałam podnosząc brew jednocześnie krojąc ziemniaki.
-No jasne. Coś w tym dziwnego, że jestem zazdrosny o swoją piękną dziewczynę?- Niall spojrzał na mnie trąc ser.
-Yyy… nie potrafię odpowiedzieć ci na to jakże dziwne pytanie- wróciłam wzrokiem do ziemniaka.
-W takim razie ja odpowiem za ciebie. Tak, to jak najbardziej normalne- powiedział Niall uśmiechając się.
-Seeerio?- ponownie podniosłam na niego wzrok.
-Seeerio- wyszczerzył się.
-Ja myślę trochę inaczej, ale niech ci będzie- wzdrygnęłam ramionami.
-Seeerio?- blondi spojrzała na mnie mrużąc oczy.
-Seeerio- przeciągnęłam z poważną miną. Mierzyliśmy się chwilę wzrokiem.
-Truuudne spraaawy- zawył Nick znad garnka z gotującym się makaronem. Zaśmiałam się pod nosem tak jak blondasek.
-Nie udzielaj się Jeferson- mruknęłam rzucając w niego ziemniakiem. Ten w ostatniej chwili go złapał.
-Grozisz mi?- zapytał mrużąc oczy.
-O taaak- pokiwałam głową śmiejąc się.
-A co chcesz mi zrobić?- zapytał nadal patrzą się na mnie jak wcześniej.
-Zdradzę tylko tyle, że wykorzystam do tego ziemniaka- zrobiłam diaboliczną minę łapiąc kolejne warzywo. Chłopak przełknął głośno ślinę, a Nialler wybuchnął śmiechem. Po chwili dołączyliśmy do niego. Kiedy zapiekanka była gotowa wszyscy zjawili się w kuchni, zwabieni cudnym zapachem, zanim zdążyłam ich zawołać.
-Nick, jesteś genialny- stwierdziła Laura jedząc zapiekankę.
-Więcej niż genialny. On jest boski!- pisnął Louis.
-Na serio, to jest najpyszniejsza zapiekanka jaką kiedykolwiek jadłam, gdzie nauczyłeś się taką robić?- zapytała Sophie.
-Moja mama mnie nauczyła i dzięki, cieszę się, że wam smakuję- Jefersonek uśmiechnął się szeroko.
-Często gotujesz?- zapytał Jason.
-Od czasu do czasu- odparł wymijająco Nick.
-Jasne. Masz takie zdolności kulinarne i chcesz mi wmówić, że gotujesz tylko czasami?- zapytał Hazza.
-No dobra. Trochę częściej niż czasami- przyznał śmiejąc się Jeferson.
-Ona na serio jest genialna- powiedział Li patrząc na niego z podziwem. Nick uśmiechnął się promiennie.
-Mistrzu!- krzyknął Boo Bear składając mu pokłony. Wszyscy zaśmialiśmy się na ten widok.
-My robiliśmy papu, to teraz wy sprzątacie- powiedziałam wstając od stołu. Podobnie zrobił Niall i Nick. Reszta jęcząc zaczęła sprzątać.
-Tooo cooo rooobimy?- zapytał Nick z głupkowatą miną.
-Róbcie co chcecie, ja już znalazłam sobie zajęcie- wzruszyłam ramionami i poszłam do kuchni. Harry toczył bitwę na ręczniki z Lou. Śmiejąc się pod nosem zrobiłam sobie kakałcio. Nie zważając na pytające spojrzenia bandy świrów i zboków poczłapałam do pokoju blond piękności. Usiadłam po turecku na łóżku i chwyciłam za książkę, którą zostawiłam tu ostatnio.
„Wtedy go zobaczyłam. Faceta nie z tego świata. Dokładniej mówiąc „nie z tego świata” dla mnie znaczy, że on nie należy do świata żywych ludzi, jest raczej kimś odrodzonym, przywróconym życiu. Coś w tym rodzaju. Uczeni co innego mówią, ludzie co innego, a w końcu chodzi o to samo. Nie miałam wątpliwości, kim jest, a nawet gdybym nie czuła bijącej od niego potęgi i mroku, nie mogłam nie dostrzec jego Znaku- wyrytego na czole cienkiego jak rogalik półksiężyca w szafirowym kolorze, a do tego punkcikowego tatuażu wokół niebieskich oczu. To był…”
- Oddaj mi moją szuszarkeeee!- krzyczał z dołu Zayn.
-Oddam ci ją jak ty odłożysz tą prostownicę!- wrzasnął lokaty.
-Możecie się zamknąć?!- warknęła Emily.
-Nie!- krzyknęli oboje.
-Lou odłóż tą łyżkę! Proszeee!- darł japę Payne.
-Nigdyyyyyyyyyyyyy!- Tommo zaśmiał się złowieszczo.
-Niech ktoś opanuję tę dzicz!- jęknął Nick.
-Witaj w moim świecie!- krzyknął Niall.
-Świecie totalnych popaprańców!- dokończyła za niego Sophie. Wywróciłam oczami i wróciłam do czytania.
„To był wampir. Gorzej: to był Tracker. Cholera, stał przy mojej szafce.
-Zoey! Ty mnie w ogóle nie słuchasz!
Wtedy Tracker wypowiedział sakramentalną formułę, a jego słowa miały uwodzicielską moc, obiecując niebiańskie rozkosze, wabiąc smakiem owocu zakazanego, jak czekolada zmieszana z krwią.
-Zoey Montgomery! Królestwo Nocy cię wzywa, śmierć będzie twoimi narodzinami. Noc zwraca się ku tobie. Usłysz jej wołanie. W Domu Nocy odnajdziesz swoje przeznaczenie!
Podniósł rękę i wyciągnął w moją stronę długi palec. Ból przeszył mi czaszkę…”
-Pomocy!- usłyszałam z dołu.
-Niech ktoś im coś powie!- błagał chyba Jason. Westchnęłam, odłożyłam książkę na bok, wzięłam pusty już kubek po kakao i poczłapałam na dół. Zastałam tam istną dzicz. Nawet słowo „dzicz” nie może w pełni określić tego co tam się działo. Lou gonił Liama z łyżeczką w ręce. Po chwili braciszek przechwycił w rękę marchew i zaczął gonić Tomma grożąc mu, że ją połamię. Hazza i Zayn darli na siebie japy. Malik miał w ręku prostownicę, a Harold suszarkę mulata. Nick przyglądał się całej szopce z niedowierzaniem, a Horanek klepał go pocieszająco po plecach. Dziewczyny i Jason znaleźli jakieś zatyczki do uszu i oglądali telewizję. Demon biegał po domu z czyimś butem w pysku. Po chwili Jason zaczął go gonić, więc podejrzewam, że to jego.
-Dosyć!- wrzasnęłam. Wszyscy jak na zawołanie zamilkli i spojrzeli na mnie zastygając w bezruchu. -Demon oddaj tego buta, Harry oddaj tą suszarkę Zaynowi, a ty Malik odłóż tą prostownicę. Louis schowaj tą łyżkę, a panicz Payne niech odda przerośniętemu królikowi jego własność- wymieniałam po kolei. Cisza. -No na co czekacie?!- warknęłam. W końcu ta nieogarnięta gromadka ruszyła i po chwili był spokój. Wzdychając usiadłam na kanapie obok blondaska. Co za ludzie. Z kim ja w ogóle się zadaję?!



Przeprasza, przepraszam, przepraszam! Wiem, że późno dodaje i w ogóle, ale wcześniej nie miałam czasu i jeszcze te wasze nominację. Spoko, osoby, które poradzę mi nazwy swoich kont na tt, postaram się jakoś wyrobić i informować je o nowych rozdziałach.
Dobra, teraz to coś czego nazwy nie potrafię zapamiętać.

Pytania od Bujki:
1. Ulubiona potrawa?
Nje posiadam takowej.
2. Ulubiona książka
Przeczytałam ich już wiele i nie jestem w stanie wybrać. Każda była cudowna i strasznie mnie wciągnęła
3. Najdziwniejsza rzecz, którą w życiu zrobiłaś?
Eee, next kłestion plis
4. Kim chciałabyś zostać po reinkarnacji?
Trudne pytanie. Może jednorożcem? Albo nie, jednym z członków 1D!
5. Jakie zwierze odzwierciedla ciebie?
Znasz jakieś wredne, opryskliwe i wkurwiające? Powiedzmy, że kot
6. Ulubiony serial
Nie lubię seriali
7. Jak nazwałabyś swoje dzieci?
Nie wiem. Nie patrzę tak daleko w przyszłość
8. Ulubione zwierze
Pies
9. Jakiego aktora bądź piosenkarza albo sportowca... w ostateczności modela, chciałabyś ukraść i wziąć do domu?
1D, 1D, 1D, 1D i jeszcze raz 1D
10. Jakbyś się zachowała gdybyś spotkała 1D?
Pewnie stałabym osłupiała gapiąc się na nich z jedzeniem w ręce
11. Przy naszym spotkaniu przytuliłabyś mnie, strzeliła w łeb czy olała?
Poczęstowała ciastkami

Dziękuję bardz, przechodzimy dalej.

Pytania od Ann B.
1. Co lub kto namówił cię do pisania?
Nikt. Miałam za dużo pomysłów w głowie i postanowiłam je wylać na "papier"
2. Kot czy pies?
Trudne pytanie. Ale chyba pies.
3. Co lubisz w 1D?
Ich poczucie humory, ich odmienne charaktery, zdolność dogadania się i ich talenty
4. Jakiej muzyki ogólnie słuchasz?
Różnie bywa. Zależy jakim mam nastrój. Ale zazwyczaj to pop i rock.
5. Co jest twoim marzeniem?
Zbawienie świata (pod względem ekologicznym), zamieszkanie w Londynie, napisanie i wydanie książki no i moje najstarsze marzenie, móc latać
6. Gdzie chcesz mieszkać?
Londyn
7. Napisz coś o sobie
Wysoka, dobra, strasznie wysoka i szczupła laska z burzą ciemnych loków na głowie, która jest wredna i strasznie wkurzająca
8. Który członek 1D jest najładniejszy?
Wszyscy! Nie potrafię wybrać
9. Lubisz czytać książki?
Uwielbiam
10. Ulubiony kolor?
Zielony
11. Ulubiony blog?
Nie posiadam. Uwielbiam mnóstwo blogów

Dalej

Pytania od Natalii Rząsy
1. Od jak dawna masz blog, czy ktoś cię do niego namówił?
Nie pamiętam i nie
2. Ulubiona piosenka 1D?
Wszystkie mi się podobają, ale chyba Kiss You
3. Kolor twoich oczek?
O kurwa, to żeś dojebała. Nie umiem określić. Trochę tam brązowego, zielonego i żółtego. Jak dinozaur. Kurwa, mam oczy jak dinozaur
4. Ile masz lat?
14
5. Twój cel w życiu?
Eee, zostanie znaną pisarką i oświecenie ludzi dlaczego lepiej jeździć rowerem niż samochodem
6. Postanowienie na nowy rok?
Zero chłopaków. I tak nie muszę się o to troszczyć
7. Ulubiona gra komputerowa
Hereoe of Might and Magic. Moim zdaniem najlepsza 4, ale wy i tak pewnie nie wiecie o co chodzi
8. Posiadasz jakieś zwierze?
Psa, rybki, brata i siostrę. Taaa...
9. Wolisz horror czy komedię?
Komedię
10. Ulubiony chłopak z 1D?
Nie potrafię wybrać

Kolejna osoba

Pytania od Milenki
1. Co zainspirowało cię do założenia bloga?
Inne blogi
2. Co chcesz robić w przyszłości?
Pisać... chyba
3. Czy jest ktoś w twoim najbliższym otoczeniu kto lubi 1D?
Siostra i przyjaciółki ich trochę lubią
4. Jak i kiedy dowiedziałaś się o 1D?
Przez moją siostrę. Akurat wchodziłam do pokoju, gdy ona ich rysowała. Trochę pogrzebałam w necie no i bum! strasznie ich polubiłam. Kiedy? Szczerze mówią nie pamiętam, wiem dziwne.
5. Jeżeli mogłabyś zmienić coś w swoim życiu, co by to było?
Sama nie wiem. Wszystko wydaje się ok, ale chciałabym urodzić się i mieszkać w Londynie. No, przynajmniej gdzieś w Anglii
6. Która piosenka z TMH przemawia do ciebie najbardziej?
Nie wgłębiałam za bardzo w teksty. Wszystkie są na serio cudowne i strasznie je wszystkie lubię. Nie potrafię wybrać takiej szczególnej.
7. Co być chciała robić w przyszłości?
Pisać, tak mi się wydaje
8. Ile masz lat, do jakiej szkoły chodzisz?
14, drugi poziom gimbazy
9. Gdzie chcesz jechać na wakacje?
Londyn, Grecja 
10. Opisz siebie w kilku słowach.
Wredna laska, która praktycznie nic nie je i według jej mamy może wpaść w anoreksję. (tak mamo, nadal oglądaj te twoje durnowate programy telewizyjne)

Neeeext!

Pytania od Kingi
1. Jaki jest twój ideał mężczyzny?
Uroczy, słodki, mądry, odrobinę nieśmiały. Najlepiej z farbowanymi blond włosami, niebieskimi oczami i rodzinką w Irlandii. Pisać dalej?
2. Jak będzie wyglądał twój dom w przyszłości?
Duży, piętrowy, z pięknym ogrodem i  tarasem
3. Co cię motywuje do pisania?
Życie. Serio. Wszystko wokół mnie do tego motywuje
4. Kto jest twoim autorytetem?
No to mnie zacięłaś. Nie mam zielonego pojęcia. Ja na serio nie umiem odpowiadać na takie pytania
5. Ulubiona bajka?
Piękna i Bestia
6. W jakiej postaci z bajki lub książki się zakochałaś?
Z każdą książką/bajką przychodziły nowe postacie, który mi w pewien sposób imponowały
7. Masz jakiegoś czworożnego przyjaciela?
Psa. Owczarka niemieckiego. Wabi się Fado, ale ja wolę na niego mówić Faździoch
8. Interesujesz się muzyką?
Jeśli chodzi o granie na instrumentach to nie
9. Ulubiony przedmiot?
Zajęcia artystyczne, godzina wychowawcza, muzyka, wychowanie do życia w rodzinie- rozmowy w toku
10. Co o mnie myślisz?
Na serio spoko dziewczyna, która ma niezwykły talent do pisania

Daaaaalej

Pytania od Mrs. Carrot i Mrs. Cookie
1. Ile czasu jesteś directioners?
Nie liczyłam
2. Jak masz na imię?
Uwaga, uwaga! Blanka! Ta- daam!
3. Najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiłaś?
Em, o kurde. Nie, lepiej nie tutaj
4. Ulubiona książka?
Nie potrafię wybrać
5. Co podziwiasz w każdym z chłopców?
Hm, no cóż. Na pewno tym, że pomimo wszystkich przeciwności losu dają radę i idą dalej. Ważne jest jeszcze to, że potrafią się ze sobą dogadać, a wszyscy dobrze wiemy, że różnią się od siebie jak ogień i woda
6. Czy jesteś kimś oprócz directioners?
Nie
7. Ulubiona piosenka?
Różnie bywa i zależy od nastroju. Zresztą, co chwila jakaś inna mi się podoba, ale jeśli chodzi o chłopców to One thing i Kiss you
8. Którego z chłopaków zabrałabyś na bezludną wyspę?
Na pewno nie Nialla, bo sam zjadłby wszystkie zapasy żywności. Nie wiem czy wytrzymałabym zawodzenie Zayna o to, że włosy mu oklapły i Lou, który biegałby w kółko jak narwaniec. Został Harry i Liam. Co do Harrego nie jestem pewna. Jestem zboczona, ale nie aż tak, więc chyba wolę Liama
9. Jak poznałaś 1D?
Moja siorka została zarażona przez jej przyjaciółki, a ona zaraziła mnie. A poznałam ich... no cóż. Pierwszy raz zobaczyłam ich w telewizji w teledysku do WMYB, a potem do OT. Niedługo potem zaczęłąm czytać te wszystkie blogi i rozmawiałam dużo z siostrą na ich temat i stało się
10. Jakie dziwactwa chłopaków uwielbiasz?
Żarłoczność Nialla, paradowanie nago Harreg, ciągłe układanie włosów Zayna, odwalanie Lou i miłość do Toy Story Liama
11. Co twoi przyjaciele sądzą o 1D?
Niektóre ich piosenki strasznie się im spodobały i w kółko je słuchają. Lubią chłopców, ale nie są ich fankami

Sooo, dalej plis

Pytania od Sylwii_Shy
1. Czemu postanowiłaś założyć blog z opowiadaniem?
Booo, miałam już za dużo pomysłów w głowie i musiałam jakoś dać temu "upust"
2. Którego z 1D najbardziej lubisz?
Nie mam swojego ulubieńca
3. Tęsknisz za Danielle i Liamem?
Trochę
4. Ulubiona piosenka?
Odpowiadałam już kilka razy na to pytanie. Nie mam siły znowu tego pisać, więc zajrzyj powyżej
5. Czy akceptujesz dziewczyny chłopaków z 1D?
Jak najbardziej. Nie widzę powodów by było inaczej
6. Czy masz jakieś rodzeństwo?
Tak, siostrę i brata. Niestety starszych
7. Kolor twoich paczadełek?
Dinozaurowy (czyt. powyżej)
8. Kolor włosów?
Ciemny. Wyglądają jakbym pofarbowała końcówki, na brązowy, a reszta jest czarna. Wszystko by było okej, tyle, że ja nie farbowałam włosów...
9. Masz zwierzaki?
Psa i ryby
10. Ile masz latek?
14

No.

Pytania od Alexandry...
1.  Dlaczego zaczęłaś pisać blog?
Odpowiedź powyżej
2. Skąd dowiedziałaś się o 1D?
Odpowiedź powyżej
3. Jaka była twoja pierwsza myśl, gdy się o nich dowiedziałaś?
"O kurde! Kto to?" i "Pewnie znowu jakiś gejowski boy bendzik"
4. Ile masz lat?
14 (krótka odpowiedź, więc mogę pisać to dużo razy)
5. Jaki masz kolor oczu?
Rawr... dinozaur
6. Jakie jest twoje największe marzenie?
Pisałam już wczeeeeeeśniej
7. Jaka jest twoja ulubiona piosenka z TMH?
Chyba Kiss you
8. Do której klasy chodzisz?
Druga gimnazjum
9. Co zebrałabyś ze sobą na bezludną wyspę?
Telefon i zapas ciasteczek (Marlenowych *.*)
10. Co najbardziej lubisz jeść?
Owoce

Jeeeeeeeeeeej! Odpowiedziałam na (chyba) wszystkie! 
Dobra, nominacje. Jest ich sześć, bo nie mam siły na więcej. Przepraszam jeśli ktoś poczuł się urażony czy coś:
1. http://pretend-love.blogspot.com/
2. http://did-you-see-love.blogspot.com/
3. http://only--love--me.blogspot.com/
4. http://five-directions.blogspot.com/
5. http://swiat-oczami-jessi-i-jamesa.blogspot.com/
6. http://n-o-w-e-z-y-c-i-e.blogspot.com/
Na serio chciałabym dać o wiele więcej nominacji, ale ogranicza mnie limit i brak czasu. Mam nadzieję, że zrozumiecie i wybaczycie.

Pytania:
1. Opisz siebie w kilku zdaniach
2. Dlaczego piszesz?
3. Skąd bierzesz pomysły na pisanie?
4. Ktoś/coś cię inspiruje do pisania?
5. Opisz swój wygląd
6. Ile masz lat?
7. Jak masz na imię?
8. Masz jakiś przedmiot, który przynosi ci szczęście, jeśli tak to jaki?
9. Twoje największe marzenie?
10. Za co lubisz One direction?
11. Co sądzisz o mnie i moich blogach?

Nooo, to tyle.
Do następnego!
Łejtajcie na nexta! :3

poniedziałek, 19 listopada 2012

Rozdział 42


~Alex~ 



Kiedy tylko Zayn i Sophie poszli na górę wstałam gwałtownie z kanapy budząc przy tym loczka wtulonego w Demona.
-Ja też będę się już zbierać. Dobranoc- wyszczerzyłam się i zgarnęłam psa. Kiedy stałam przy drzwiach moja blondi podbiegła do mnie.
-Nie idź- zrobił minkę małego kociaka.
-Od przyjazdu nie spałam w swoim łóżku. Stęskniłam się za nim- westchnęłam. Niall chciał coś powiedzieć, ale zrozumiał, że nie ustąpię i westchnął ciężko.
-W takim razie cię odprowadzę- wyszczerzył się.
-Przecież mieszkam obok…- zaczęłam, ale widząc jego minę przymknęłam się.
-Czeeekaj idziemy z tobą!- zawyła Laura ciągnąc za sobą Danielle. Posłałam im promienne uśmiechy.
-Idziemy- złapałam blondaska za rękę i poszliśmy do domu. Laura otwarła drzwi i wparowała z Dan do środka. Pies pobiegł za nimi. Ja i Niall zatrzymaliśmy się przed domem.
-Too dobranoc. Słodkich snów- blondas pocałował mnie w usta.
-Dobranoc blondi- zaśmiałam się i weszłam do domu. W progu odwróciłam się i spojrzałam na Horana. Szedł tyłem i też na mnie patrzył rozmarzonym wzrokiem machając. Uśmiechnęłam się do niego. Niall zaczął się niebezpiecznie zbliżać do skrzynki na listy. -Niall uważaj!- krzyknęłam, ale było już za późno. Blondasek zrobił fikołka w tył i wylądował na ziemi. Podbiegłam do niego. -Nic ci nie jest?- zapytałam klęcząc przed nim.
-Chyba nie, ale strasznie boli mnie tyłek- jęknął. Zaśmiałam się pod nosem i pomogłam mu wstać.
-Następnym razem uważaj- spojrzałam mu w oczka. On złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie. Kiedy już miał mnie pocałować przekręciłam głowę i dostałam buziaka w policzek.
-Ej noo!- zaprotestował.
-Do jutra- cmoknęłam go w kącik ust i śmiejąc się z jego miny pobiegłam do domu zostawiając go skołowanego na trawniku. Poszłam na górę i wzięłam prysznic po czym ubrałam luźną koszulkę z napisem „I love sleep” i spodenki Nialla, które sobie „pożyczyłam”. Włosy związałam w luźnego koka. Kiedy weszłam do pokoju od razu wyszłam na balkon zaczerpnąć świeżego powietrza. Zamknęłam oczy i napawałam się ciszą. Nagle ktoś przerwał ciszę i odchrząknął znacząco. Uniosłam powieki i ujrzałam moją blond piękność w samych bokserkach.
-Czy to przypadkiem nie są moje spodenki?- wskazał na mnie.
-Nieee- przeciągnęłam.
-Mi się wydaje, że są moje- zmarszczył brwi.
-Nie wiem o co ci chodzi- zrobiłam głupkowatą minę.
-Muszę stwierdzić, że ty wyglądasz w nich lepiej- zrobił minę myśliciela i zmierzył mnie wzrokiem. Zaśmiałam się pod nosem.
-Ty nie miałeś przypadkiem spać albo coś w tym stylu?- podniosłam brew.
-Nieee wydaje ci się- Niall machnął ręką.
-Świr- wywróciłam oczami.
-Głuptas- pokazał mi język.
-Niezdara- zmrużyłam oczy.
-Ciamajda- blondasek się wyszczerzył.
-Zbok- mruknęłam.
-Wariatka- powiedział Horan. Zrobiłam obrażoną minę i obróciłam się do niego plecami. -Gdybym mógł to bym cię przytulił, ale, że jesteśmy kilka metrów nad ziemią…- wzdrygnął ramionami. Spojrzałam na niego i wywróciłam oczami. -Dobranoc misiek- uśmiechnął się słodko.
-Dobranoc słodziaku- wyszczerzyłam się. Chciałam już iść, gdy usłyszałam ponowne odchrząkanie. Spojrzałam na Nialla pytająco.
-A buzi?- zrobił minę małego dziecka proszącego o zabawkę.
-Gdybym mogła to bym cię pocałowała, ale, że jesteśmy kilka metrów nad ziemią…- zrobiłam minę niewiniątka powtarzając jego słowa. Chłopak zaśmiał się tylko pod nosem. Wyszczerzyłam się i wróciłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i od razu zasnęłam.
Obudziłam się równo o dziewiątej. Nie mam pojęcia dlaczego, ale wiedziałam, że to właśnie dziś stanie się coś strasznego. Wzdrygnęłam ramionami i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej jeansowe szorty i niebieską, luźną koszulkę z białym nadrukiem „67”. Wzięłam jeszcze czarne trampki pod kostkę i popędziłam do łazienki. Kiedy się ogarnęłam i ubrałam, związałam włosy w luźnego koka. Zeszłam na śniadanie. Laura i Dan krzątały się już po kuchni. Demon jadł grzecznie swoje chrupki. Wszystko wyglądał normalnie.
-Witaj milordzie- Laura zgięła się w pół w ukłonie.
-Hej świrze- zaśmiałam się.
-Alex zrobiłam ci kanapki- Danielle postawiła na stole stos kanapek.
-Dzięki- wyszczerzyłam się i zaczęłam je jeść. Po jakimś czasie skończyłam i sprzątnęłam po sobie. Danielle dostała sms-a.
-Liam mówi, że ma jakąś ważną sprawę do przekazania i mamy się za chwile u nich zjawić- przeczytała.
-Ciekawe o co chodzi- mruknęła zamyślona Laura. Miałam co do tego złe przeczucia.
-Tsaa, ciekawe- mruknęłam. Poszłyśmy do chłopaków. Wszyscy w ciszy siedzieli w salonie. Dziwny widok. Usiadłam obok Nialla. Miał smutną minę.
-Niestety nie mam dobrych wieści do przekazania- odparł smętnie Li. Najwyraźniej reszta wiedziała o co chodzi bo miała strasznie przygnębione miny. Tylko Laura, Danielle i ja nie zostałyśmy jeszcze oświecone. -Pod koniec tygodnia, dokładnie w piątek, wyjeżdżamy w trasę koncertową na 6 miesięcy- Liam spuścił wzrok.
-Hej nie smuć się. Przecież możemy z wami pojechać- pocieszała go Dan.
-Chciałybyście być z dala od domu przez 6 miesięcy?- zapytał Hazza.
-No nie- powiedziała smutno Dan.
-Ale możemy was odwiedzać- zaproponowała Sophie.
-Ale i tak będziemy za wami wszystkimi bardzo tęsknić- mruknął Louis.          
-My za wami też- powiedziała smętnie Emily.
-Strasznie- dodała El. Siedziałam osłupiała na kanapie. Wiedziałam, że coś się wydarzy. Miałam przeczucie. Ale czułam, że to jeszcze nie to, że wydarzy się coś straszniejszego i to niedługo. Czułam na sobie wzrok blondaska. Spojrzałam w jego smutne oczy. Nie powiedziałam nic tylko się do niego przytuliłam. Dzisiaj jest środa, a oni wyjeżdżają w piątek. Nie zostało dużo czasu.
-Kocham cię- szepnęłam.
-Ja ciebie też- szepnął Niall. Nagle poczułam, że dzwoni mój telefon. Spojrzałam na ekran. Nieznany. Po chwili wahania odebrałam.
-Halo?- mruknęłam.
-Czy to pani Alexandra Payne?- zapytał niepewnie jakiś mężczyzna.
-Tak, to ja- odparłam zdziwiona.
-Dzwonie ze szpitala St. Rose. Pani matka miała wypadek. Jest teraz u nas. Wjechała w  nią ciężarówka…- facet mówił coś jeszcze, ale go nie słuchałam. Poczułam się strasznie słabo. Czułam jak blednę. Nagle straciłam przytomność.

~Niall~


Alex rozmawiała z kimś chwile przez telefon. Nagle zrobiła się strasznie blada i zemdlała. Wszyscy się wystraszyli. Położyłem ją na kanapie, a El i Danielle pobiegły po zimy okład. Po jakimś czasie Al otwarła oczy. Miała strasznie wystraszone oczy. Była niespokojna. Ręce się jej trzęsły.
-Jak się czujesz?- zapytał Lou.
-Wszystko ok?- zadał pytanie Zayn.
-Tak- mruknęła bez przekonania.
-Alex co jest?- zapytał Li.
-Dzwonili ze szpitala St. Rose- mruknęła. Wytrzeszczyłem oczy. -Mama miała wypadek- dodała walcząc ze łzami.
-Jak to wypadek?!- pisnął Li.
-No normalnie. Leży teraz w szpitalu- westchnęła brunetka.
-Jedziemy tam- odparł Liam i wszyscy zapakowaliśmy się do samochodu.

No, krótki, ale jest. Nie dodałam wczoraj bo nie miałam czasu, a potem musiałam nauczyć się na chemię, geografię i odrobić zadanie z angielskiego. No -.- 
Boję się tego gifa z Zaynem O.o
Chciałabym wam przypomnieć, że mam twittera. Jeśli ktoś chciałby o coś zapytać, lub cokolwiek klikajcie:
No.
KLIK


KLIK ZNOWU

Tam też klikać. To do 15 komentarzy.
Łejtajcie na nexta :3

sobota, 10 listopada 2012

Rozdział 41


~Alex~


Podniosłam moje ciężkie powieki i ujrzałam blondaska siedzącego na łóżku plecami do mnie. Wyglądał jakby nad czymś myślał, ale nie tak zwyczajnie, jak to czy zjeść kanapkę z szynką czy nutellą. Myślał nad czymś intensywnie. Oparłam się na łokciach i obserwowałam go.
-Myśl, myśl, myśl- pukał się po czole ze skupioną miną. Wyglądał jak Kubuś Puchatek. Zakryłam mu uszy dłońmi. -Co robisz?- spojrzał na mnie.
-Zasłaniam ci uszy- powiedziałam jak gdyby nigdy nic.
-Po co?- zapytał.
-Żeby ci mózg od tego intensywnego myślenia nie wypłyną uszami- wyszczerzyłam się. On się tylko zaśmiał i przytulił mnie. -A tak w ogóle to dzień dobry- powiedziałam po chwili.
-Dzień dobry- odpowiedział.
-Możesz mi powiedzieć co działo się wczoraj wieczorem? Pamiętam tylko pawia Demona i loczka szorującego swój samochód- zamyśliłam się.
-Potem nie mogłaś zasnąć. Malik też nie spał więc poszłaś do niego pogadać. Po jakimś czasie zasnęłaś i Zayn przyniósł cię tu- odparł bawiąc się moimi włosami. Nagle wszystko mi się przypomniało.
-Oł… faktycznie- uśmiechnęłam się lekko.
-Doba kotek, ja idę do łazienki- Niall cmoknął mnie w czoło i poczłapał do łazienki. Opadłam na łóżko wzdychając. Leżałam tak chwilę gapiąc się w sufit. Nagle usłyszałam huk i jęk. Wytrzeszczyłam gały i popędziłam do łazienki.

~Niall~


Poślizgnąłem się na skarpetce i upadłem na podłogę. Kiedy próbowałem wstać uderzyłem głową o zlew. Jęknąłem ponownie opadając na podłogę. Po chwili do łazienki wparowała Alex. Była potwornie wystraszona. W oczach miała łzy.
-Niall co się stało?- zapytała kucając przy mnie.
-Poślizgnąłem się na skarpetce i upadłam na podłogę. Kiedy próbowałem się podnieść uderzyłem głową w zlew- usiadłem opierając się plecami o ścianę.
-Nic ci nie jest?- ponownie zapytała.
-Głowa mnie strasznie boli- jęknąłem. Al złapała mnie za podbródek i obróciła moją tworzą tak by zobaczyć miejsce uderzenia.
-Krwawisz. Trzeba cię opatrzyć- wyciągnęła z szafki apteczkę, a ja usiadłem na wannie. Dziewczyna najpierw przemyła mi ranę wodą, potem wodą utlenioną. Syknąłem. -Przepraszam- uśmiechnęła się lekko. Kiedy skończyła nakleiła tam mały plaster. Zauważyłem, że trzęsą jej się ręce. Przyciągnąłem ją do siebie za biodra tak, że usiadła mi na kolanach. Alex uśmiechnęła się słodko i pocałowała mnie w czoło, tam gdzie miałem ranę. -Jeszcze boli?- spojrzała na mnie.
-Już mniej- wyszczerzyłem się, a ona zachichotała. -Dlaczego tak zareagowałaś?- zapytałem po chwli. Brunetka popatrzyła na mnie pytająco. -Strasznie się wystraszyłaś i trzęsły ci się ręce. Nawet teraz się trzęsą- złapałem ją za nadgarstek i uniosłem lekko jej dłoń.
-Trochę mnie wystraszyłeś- spuściła głowę unikając mojego wzroku.
-Alex co się dzieję? Ostatnio zachowujesz się jakoś dziwnie- złapałem ją za podbródek i uniosłem twarz. Dziewczyna westchnęła ciężko.
-Dobrze, powiem ci, ale nie tutaj- spojrzała mi w oczy. Pokiwałem głową i pocałowałem ją w policzek. Alex wstała i poszła do pokoju. Kiedy się trochę ogarnąłem szedłem na śniadanie. Wszyscy siedzieli już przy stole. Usiadłem obok Zayna i zacząłem jeść kanapkę.
-I co?- mulat spojrzał na mnie znacząco.
-Jeszcze nie wiem. Mamy później porozmawiać- wzruszyłem ramionami, a on pokiwał głową. Po chwili na dół zeszła Al. Ubrana była w za duży o kilka rozmiarów sweter w różne wzory i jasne jeansy. Włosy związała w luźny warkocz. Jak na połowę sierpnia na zewnątrz było chłodno, bo było tylko 12 stopni.
-Witam szanowną bandę kochanych świrów- powiedziała i uśmiechnęła się szeroko.
-Mhm- mruknął lokaty. Alex usiadła między mną, a nim.
-Ktoś tu wstał lewą nogą- brunetka szturchnęła go w ramię. Harold chciał coś powiedzieć, ale zobaczył zbiegającego ze schodów Demona i jęknął cicho. Zaśmiałem się pod nosem. Ali wzruszyła ramionami i spojrzała na Louisa. Bawił się swoją marchewką. Udawał, że jest samolotem i wydawał z siebie jakieś dźwięki podobne do wybuchów.
-Łiiiiii! Buuuuch!- darł się. Alex parsknęła śmiechem. Spojrzałem na Liama. Czytał gazetę. Jedną ręką kartkował gazetę, a drugą trzymał kubek z kawą. Danielle siedziała obok niego jedząc jakiś jogurt. Malik jadł kanapkę pisząc z kimś. Zgaduję, że z Sophie. Harol dźgał Alex palcem w brzuch, a ona odwdzięczała się mu tym samym. Demon stał przed miską jedząc swoje chrupki. Każdy miał jakieś zajęcie. Kiedy śniadanie zostało zjedzone i każdy posprzątał po sobie, wszyscy udali się do swoich pokoi. Złapałem Alex za rękę. Obowiązkowo na nadgarstku miała bransoletkę ode mnie i naszyjnik z muszelką, owinięty kilkakrotnie wokół jej chudego nadgarstka. Poszliśmy do naszego pokoju i usiedliśmy na łóżku. Rok temu siedziałem tutaj sam grając na gitarze i stresując się przed koncertem. Dzień później moje życie wzięło obrót o 180 stopni. To wszystko dzięki temu, że spotkałem Alex. Kto by pomyślał, że jedna dziewczyna aż tak może zmienić nasze życie. Zanim jeszcze poznaliśmy Al byliśmy szczęśliwi, ale czegoś nam brakowało. Alex wypełniła tę pustkę. Zawsze była przy nas kiedy czegoś potrzebowaliśmy. Zawsze nam pomagała nie oczekując nic w zamian. Pomagała zawsze wszystkim, nie myśląc o sobie. Jesteśmy naprawdę wielkimi szczęściarzami, że wybrała właśnie nas i obdarzyła miłością. Czasem myślę, że nie zasługuję na taką dziewczynę jak ona, ale te myśli odlatują kiedy widzę ją kiedy się rozstajemy. Jej oczy są wtedy przepełnione bólem i smutkiem. Alex rozpuściła włosy i spuściła wzrok. Objąłem ją w pasie i czekałem cierpliwie aż zacznie mówić.
-Od pewnego czasu mam dziwne uczucie, że wydarzy się coś strasznego. Ono z dnia na dzień staje się coraz silniejsze. Nie wiem kiedy to coś nadejdzie, ale wiem, że będę wtedy bez radna. Nie będę wtedy mogła nic zrobić. Moim bliscy będą cierpieć, a ja będę kompletnie bezsilna. Już wiesz dlaczego tak zareagowałam. Zwyczajnie w świecie się boję. Żyję ze świadomością, że wam może stać się coś okropnego- powiedziała po chwili ciszy. Patrzyłem na nią zdziwiony. Alex spojrzała wreszcie na mnie. Po jej policzkach spływały łzy. Wytarłem je i mocno ją przytuliłem.
-Wiem, że ci z tym ciężko. Wiele rzeczy dzieje się przeciw naszej woli. Nie możemy nic na to poradzić. Takie jest życie- szepnąłem i przytuliłem ją mocniej.

~Zayn~


Nagle drzwi się otwarły. Wparował przez nie Jason i dziewczyny. Automatycznie wstałem z kanapy z wielkim wyszczerzem.
-Niespodzianka!- zawył Jason i Laura. Sophie weszła na końcu rozglądając się po salonie. Kiedy mnie zobaczyła uśmiechnęła się szeroko i rzuciła się mi na szyję. Ja złapałem ją w pasie i uniosłam obracając wokół. Kręciliśmy się jak w jakimś filmie.
-Tęskniłem- szepnąłem jej do ucha.
-Ja też kocie- wyszczerzyła się i pocałowała mnie w usta. Może i nie widzieliśmy się krótko, ale… hmm, trudno to wyjaśnić. Po prostu kiedy przez jakiś czas nie widzę panny Verne, jestem smutny i mam lekkiego doła. Dopiero teraz spojrzałem na resztę. Louis siedział na kolanach El. Hazza przytulał Emily. Jason i Laura grali w łapki. Liam i Dan rozmawiali o czymś zawzięcie. Niall i Alex od dłuższego czasu siedzieli na górze.
-Gdzie Niallex?- zapytała Sophie. No tak. W tajemnicy przed nimi wymyśliliśmy skrót ich imion. Było wiele propozycji, ale ta najbardziej się spodobała. Po chwili ktoś zbiegł po schodach śmiejąc się. Alex uciekała przed Horankiem. W ręce miała paczkę jego żelek.
-Alex oddaj!- krzyczał blondasek.
-Nieee!- dziewczyna ciągle się śmiała.
-No dobra. Sama tego chciałaś- nasza blondi wyszczerzyła się perfidnie i gdzieś zniknęła. Ali stanęła rozglądając się. Nagle przed nią zmaterializował się Niall. Dziewczyna pisnęła i odskoczyła w tył.
-Ale jak ty… przecież… eeee?- jąkała się.
-Mam swoje sposoby-  zaśmiał się niebieskooki.
-Teraz oddaj mi grzecznie te żelki. Tylko bez numerów- zażądał Nialler. Alex smętnie pokiwała głową i powoli wyciągała rękę z gumowymi misiami w kierunku blondaska. Wszyscy przyglądali się tej scence. Tylko Laura i Jason byli zajęci sobą. Stali tyłem do dwóch świrów. Kiedy Alex miała je już oddać pobiegła do kuchni. Irlandczyk oczywiście za nią. Z kuchni dobiegał jakieś niezidentyfikowane dźwięki. Po chwili wszystko ucichło. Jason i Laura nadal ze sobą gruchali. Nagle drzwi od kuchni gwałtownie się otwarły. Stała w nich Alex
-Ooo- wybąkała tylko kiedy zobaczyła nas w komplecie. -Jason, Lauraaa!!!- krzyknęła i rzuciła się na nasze gołąbki.
-Cześć Alex- wyszczerzył się Smith.
-Hej świrze- Laura zaśmiała się pod nosem. Em, Soph i El odchrząknęły znacząco.
-Dziefffczynki!- zawyła brunetka i podbiegła do nich. Po chwili z kuchni wyszedł blondas jedzący udko z kurczaka.
- Hey I just meet you and this is crazy, but this is udko so eat this maybe- śpiewał pod nosem. Wszyscy spojrzeli na niego i wybuchnęli śmiechem. -Nie wiedziałem, że przyjedziecie- wypalił patrząc na nas.
-Zaśpiewaj to jeszcze raz. Pójdziemy z tym do wytwórni. Mówię ci, będzie z tego hicior- powiedział Lou chrupiąc marchewkę. My ponownie wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dobry pomysł braciszku. Punkt za kreatywność- Laura przybiła mu piątkę.
-Ma się to coś- Tommo poruszał zabawnie brwiami.
-Mówisz o wrodzonej głupocie?- wypaliła Tomlinson.
-U nas to dziedziczne- Boo Bear pokazał jej język.
-Ty przerośnięta marchewko!- krzyknęła Laura.
-Tak słucham-  wyszczerzył się Louis.
-Radziłabym uciekać- mruknęła Laura z chytrym uśmieszkiem. Tommo przełknął głośno ślinę i zaczął biec. Biegali tak w kółko aż w końcu Laura złapała swojego brata i zaczęła go łaskotać.
-Pooomooocyy!- zawył Tommo. Alex ze śmiechem podeszła do nich. -Ali pomóż!- błagał Lou.
-No nie wiem. Ostatnio byłeś niegrzeczny- zrobiła minę myśliciela.
-Przepraszam, już nie będę obiecuję, a teraz mi pomóż!- zawył. Al podeszła do Jasona i kopnęła go w łydkę.
-Ał!- jęknął i złapał się za bolącą nogę skacząc na jednej równocześnie. Laura zostawiła swojego brata i popędziła do swojego chłopaka.
-Kochanie co się stało?- zapytała z przejęciem. Smith spojrzał na Alex, a ona parsknęła śmiechem.
-Eee… magiczny jednorożec ninja mnie kopnął- powiedział po chwili zastanowienia. Na te słowa Payne nie wytrzymała i zaczęła się turlać po ziemi śmiejąc się jak opętana.
-Chodź, przyłożę lód i przestanie boleć- Laura pociągnęła swojego skaczącego chłopaka do kuchni. Alex przestała się śmiać usiadła na podłodze. Wszyscy odprowadzili tamtą dwójkę wzrokiem. Kiedy zniknęli za drzwiami Louis podbiegł do Alex.
-Dzięki siostrzyczko!- cmoknął ją w policzek i pomógł wstać.
-Spoko marchewkowy królu- Alex poczochrała mu włosy z wyszczerzem.
-To co kolacja?- zapytał Hazza.
-Jestem za!- krzyknęli równocześnie Niall i Alex. Wszyscy zaśmiali się pod nosem i skierowali się do kuchni. -Hey I just meet you and this is crazy, but this is udko so eat this maybe- Alex śpiewała pod nosem. Po zjedzonej kolacji usiedliśmy w salonie. Louis włączył Króla Lwa. Kiedy była scena śmierci Mufasy Louis przerwał ciszę.
-To takie… smuuuuutne!- zawył i udał, że płaczę.
-No już. Cicho- Eleanaor głaskała go po plecach.
-Uuuugryź szyknę! Yep yep yep Tłuuustej szynki! Yep yep yep- Alex i Niall śpiewali razem z Simonem.  Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Kiedy film się skończył siedzieliśmy jeszcze chwilę na kanapie.
-Wolałbym Toy Story, ale ten też lubię- stwierdził Liam.
-Wow, nowość- stwierdził Jason. Li pokazał mu tylko jęzor. Rozmawialiśmy tak jeszcze jakiś czas.
-A tak w ogóle to gdzie jest Demon?- zapytała Alex. Wszyscy zaczęli się rozglądać. Harold spał wtulony w psa.
-Awww jak słodko- Emily się wyszczerzyła i cyknęła im fotkę.
-Jestem zmęczona. Idę spać- stwierdziła Sophie.
-Idę z tobą- złapałem ją za rękę, a ona się uśmiechnęła . Po jakimś czasie leżeliśmy już w łóżku. Tęskniłem za tym. Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas. Ona wtuliła się w mój tors, a ja bawiłem się jej włosami. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem.

Dno, dno, totalne dno! Już dawno napisałam ten rozdział i nie mam siły go poprawiać -.- 
Mam do was sprawę. Podam wam dwa linki i macie tam wbijać.
ęnd
No cóż. To tyle.
Sajonara i do następnego!
Łejtajcie na nexta!

sobota, 3 listopada 2012

Rozdział 40


~Alex~


Nick musiał iść do swojej dziewczyny więc poczłapał do niej. My spacerowaliśmy po parku. Moja kieszeń zaczęła wibrować. Nie mówię tutaj o nie wiadomo jakich zbereźnych rzeczach. Najzwyczajniej w świecie dostałam sms-a. Wyciągnęłam ceglaka z kieszeni i otworzyłam wiadomość. Emily wysłała mi jakieś zdjęcie. Na sweet foci stały wyszczerzone Emily, Sophie, Laura i Eleanaor. Między nimi stał jakiś napakowany kolo. Wytężyłam wzrok i ujrzałam szpetną mordkę Wannego, czy coś. (Dziewczyny mówią, że jest poootwornie przystojny. Ja mimo to twierdzę, że jest pasztetem). Nigdzie nie widziałam Jasona więc zgaduję, że to on robił zdjęcie. Dziefffczynki stały na plaży w strojach kąpielowych szczerząc się niemiłosiernie do obiektywu. Podobnie Tiffany, czy jak mu tam. Spojrzałam na tekst pod zdjęciem.
„ Takie tam z Dannym. Strasznie przystojnym facetem.”
Prychnęłam pod nosem.
-Jakie pedalskie imię- stwierdziłam. -Takie tam, z Srannym. Strasznie pasztetowatym facetem- prychnęłam.
-Jaki pasztet?- zapytał Hazza.
-Głoodny jestem- zawył Horan. Zaśmiałam się pod nosem.
-Patrz- pokazałam mu zdjęcie. W sensie Hazzie. On wytrzeszczył gały i otworzył japę. Reszta chciała sprawdzić why tak zareagował, więc zebrali się wokół Harolda i gapili się w ekran telefonu.
-Ale… jak?- zapytał głupkowaty Zayn.
-I to jeszcze z nim- Lou się wykrzywił.
-Ja nadal jestem głodny- Horan machnął ręką. Liam i Danielle spojrzeli na mnie z minami „WTF?!”. Wzdrygnęłam ramionami i wybrałam numer do blondi, po czym nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Hej Alex, co…- nie dałam jej dokończyć.
-Czy was do końca pojebało?!- warknęłam.
-O co ci ch… aaaa o to zdjęcie? Danny to fajny koleś. Wiedziałaś, że od dziecka serfuję?- podnieciła się.
-Danny- sranny. Gówno mnie obchodzi jakiś pasztet z Florydy. Po kiego robicie sobie z nim zdjęcia i wysyłacie mi  je zaśmiecając pamięć w  moim telefonie i psując mi wzrok?!- fuknęłam.
-On nie jest pasztetem! Poza tym to zdjęcie jest ładne więc się nie czepiaj- mruknęła.
-Ale po co to zdjęcie?!- zawyłam.
-Yyy, ale co?- zapytała głupio.
-Widać, że blondynka- mruknęłam pod nosem.
-Mówiłaś coś?- zapytała.
-Nieee, wydawało ci się- wyszczerzyłam się.
-O co ci chodziło z tym zdjęciem?- zapytała.
-Po co mi je wysłałaś- powiedziałam wolno i wyraźnie.
-Żeby wkurzyć trochę chłopaków- zaśmiała się.
-Ale wy nic z tym pasztetem…?- zapytałam.
-Niee, no coś ty- prychnęła.
-Blondynka, ale w miarę mądra- mruknęłam pod nosem.
-Dzięki, wiem, że jestem mondra- powiedziała. Wiem, że żartowała, ale uwielbiam wkurzać ludzi.
-Cofam to- stwierdziłam.
-Cooo?!- trochę się wkurzyła.
-Nie, nic. Muszę kończyć, bo mama mnie woła. Już idę mamoooo!- zawyłam i się rozłączyłam. Chłopacy spojrzeli na mnie pytająco. -Chciały was wkurzyć- wzruszyłam ramionami.
-No to im się udało- stwierdził Hazza.
-Eeej, to był dżołk- podeszłam do niego.
-Nie fajny dżołk- uśmiechnął się lekko.
-Co powiecie na lody na poprawę humoru?- uśmiechnęłam się. Horanek wyszczerzył się szeroko, złapał mnie za rękę i pognał w kierunku najbliższej budki z lodami. Ja wzięłam dwie kulki czekoladowe z posypką orzechową, tak samo jak Zayn. Liam wziął dwie waniliowe, Dan jedną truskawkową, Hazza jedną śmietankową drugą smerfową, Louis jedną orzechową, drugą czekoladową, a Horanek wziął pięć kulek. Truskawkową, czekoladową, śmietankową, smerfową i orzechową. Aż mi się przypomniały moje kolorowe pasemka.
-Idziemy do domu?- zapytał Louis.
-Dobra, ale do naszego- Harold wskazał na siebie palcem. Pokiwałam głową. Po jakimś czasie staliśmy przed drzwiami i czekaliśmy aż Styles wygrzebie ze swoich licznych kieszeni klucz.
-Grzebień, telefon, portfel, dwa dolce, zdjęcie kota na rolkach, okulary, papierek, numer dziewczyny z kawiarni, gumka do mazania, ołówek, pończocha, różowa bransoletka, sztuczna szczęka, fistaszek… o fistaszek!- wyszczerzył się i zjadł orzeszka. Wykrzywiłam się. Swoją drogą DLACZEGO ON MA TE WSZYTSKIE RZECZY W KIESZENIACH, A NIE MA KLUCZY OD DOMU?!
-Styles streszczaj dupę- warknęłam.
-O mam!- uniósł jakiś przedmiot z wyszczerzem na mordce. -Mój ulubiony długopis z kotem- nacisnął jakiś przycisk i jego długopis zaczął miałczeć. Pacnęłam się ręka w czoło. Rzuciłam kilka niecenzuralnych słów pod nosem. -Nie ma- stwierdził Hazza z kieszeniami wywróconymi na drugą stronę. Tommo westchnął, włożył ręce do kieszeni i oparł się o ścianę. Nagle zrobił nieokreślona minę.
-MAM!- wydarł się i wyciągnął z kieszeni klucz.
-Przez ten calutki czas miałeś go w kieszeni?!- zapytałam z niedowierzaniem.
-No tak, zapomniałem o nim- wzruszył ramionami. Chciałam się na niego rzucić, ale Niall i Zayn mnie powstrzymali.
-Spokojnie, kiedy wejdziesz do domu, usiądziesz na kanapie i policzysz do dziesięciu- uspokajał mnie Malik.
-Do dziesięciu- powtórzyłam próbując się uspokoić . Kiedy się trochę ogarnęłam Tomlinson otworzył drzwi i stanął jak wryty. Reszta dołączyła do niego i gapili się przed siebie. Przepchnęłam się do środka.
-Niee, Alex zaczekaj!- Liam próbował mnie zatrzymać. Nie posłuchałam go i wlazłam do środka. Otworzyłam japę i wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. Potworny syf. Jakby ktoś urządził dziką imprezę. Bo urządził, ale najwyraźniej ktoś zapomniał zamówić ekipę sprzątającą.
-10, 9, 8…- liczyłam głęboko oddychając. -Kto?- warknęłam po chwili.
-Miałem zamówić ekipę sprzątającą, ale kazałem zrobić to Malikowi bo nie miałem czasu- blondasek wskazał na Malika.
-Liam- mulat wskazał na mojego braciszka.
-Harry- Li wskazał na kędzierzawego.
-Lou- Harold wskazał na pasiastego. Tommo zaczął się gorączkowo rozglądać. Kiedy stwierdził, że nie ma szans na ucieczkę westchnął ciężko.
-Zapomniałem. Kiedy Harry kazał mi to zrobić bawiłem się z Demonem i nie słuchałem go za bardzo. Potem jadłem marchewki i oglądałem bajki. Zupełnie o tym zapomniałem- uśmiechnął się głupio.
-7, 6, 5, 4…- liczyłam próbując nie wybuchnąć.
-Do tego jeszcze nie puszczali fajnych bajek tylko królewnę śnieżkę, a to leciało tydzień temu i bezczynnie siedziałem przed telewizorem- naburmuszył się jak małe dziecko.
-O nie- jęknął Zayn.
-LOUIS!!!- warknęłam. Przerażony chłopak odskoczył w tył. Podeszła do niego. -Wiesz, że cię…- powiedziałam przez zaciśnięte zęby zatrzymując się przed nim. -Kocham?- dodałam już normalnym głosem uśmiechając się. Tommo zakrył się rękoma i czekał chwilę w osłupieniu.
-Czekaj, co?- popatrzył na mnie.
-Kocham twoją głupotę- cmoknęłam go w policzek i przytuliłam. Wszyscy gapili się na mnie w osłupieniu.
-Nie wkurzyłaś się? Ani trochę?- zapytała zdziwiona Danielle.
-Nieee- wyszczerzyłam się.
-Kim jesteś i co zrobiłaś z Alex?- Lou zmierzył mnie wzrokiem mrużąc oczy.
-To aż takie dziwne?- zapytałam po chwili. Reszta pokiwała głowami.
-Normalnie strasznie byś się wkurzyła i kazała mi to wszystko sprzątać- odparł Tommo.
-Samemu- dodał Liam.
-Językiem- powiedział Hazza.
-Jak wy dobrze mnie znacie- wyszczerzyłam się.
-Ech… pozwól, że sam to zrobię- Tomlinson opuścił głowę i odsunął się kawałek w tył. -Co to ma znaczyć?!, Przepraszam, zapomniałem!, Posprzątaj to! Daję ci 3 godziny i wszystko ma błyszczeć, Ale…, Żadnego ale!- mówił do siebie. Westchnął ciężko i zabrał się za sprzątanie.
-Louis nie chcę ci przeszkadzać, ale myślałam o tym żebyśmy wszyscy ogarnęli ten syf- wyszczerzyłam się. Gadająca marchewka wyszczerzyła się, podbiegła do mnie i przytuliła mocno. Spojrzałam na resztę znacząco.
-Ale to była impreza z okazji twoich urodzin- westchnął Harold.
-I jaki to ma związek ze sprzątaniem?- podniosłam brew.
-No, że ty tu powinnaś, sprzą…- nie dokończył bo napotkał moje zabójcze spojrzenie i się zamknął. -Nie było tematu- mruknął i zabrał się za sprzątanie. Po 2 godzinach wszystko było czyste i pachnące. Nagle drzwi się otworzyły i do środka wbiegł Demon i moja mama. Znaczy się, mama weszła, a pies wbiegł.
-Chciałam się pożegnać. Skończył mi się urlop i muszę wracać do domu- mama postawiła walizki na podłodze.
-Mamaaaa!- zawyłam wspólnie z Li i podbiegliśmy do mamy. Kiedy się ze wszystkimi pożegnała wsiadła do taksówki i odjechała. Spojrzałam na psa zataczającego się wokół kanapy. Miał jakieś dziwne, szalone spojrzenie i biegał w kółko szczekając dziwnie. Podeszłam do niego zaciekawiona. Zwierzak kiedy mnie zobaczył gwałtownie się zatrzymał przez co zrobił fikołka w przód.
-Co mu jest?- Malik podszedł do mnie jedząc jabłko.
-Buuuu!- Hazza podbiegł do nas szczerząc się i jedząc żelki. Kiedy Demon zobaczył słodycze w jego rękach zaczął go gonić po całym domu.
-Vas happenin?!- krzyknął Malik.
-Nie mam pojęcia. Ostatnio zachowywał się tak dziwnie kiedy przedawkował cukier bo Styles karmił go żelkami- wzruszyłam ramionami. Nagle mnie olśniło. -Demon stój!- krzyknęłam. Pies zatrzymał się i spojrzał na mnie z wywalonym jęzorem. Wystawiłam zza pleców czekoladowego batonika z karmelem. Demon dostał jeszcze większego świra i popędził w moją stronę. Wystraszony Zayn wskoczył na kanapę. Kiedy czworonóg był już wystarczająco blisko założyłam mu smycz.
-Dziękiiiii- wysapał Harold siadając na kanapie. Reszta posłała mi pytające spojrzenia.
-Mama nafaszerowała go słodyczami, więc teraz mu odwala- powiedziałam i skierowałam się do drzwi.
-Gdzie idziecie?- zapytał Niall.
-Demon zaraz zwróci wszystkie słodycze. Wolałabym żeby zrobił to na dworze- spojrzałam na niego.
-Jest już późno i ciemno, więc pójdę z tobą- zaproponował blondasek. Wyszczerzyłam się i pokiwałam głową.

~Zayn~ 

Chwile po tym kiedy Alex i Niall wyszli słychać było nie określony bliżej dźwięk i śmiech tamtej dwójki. Po chwili zjawili się w domu. Demon wyglądał już normalnie. Ali i Horan nadal się z czegoś śmiali.
-Z czego ta radość?- zapytał Li.
-Demon doszyć szybko zwrócił cały cukier- powiedziała Al z wielkim wyszczerzem.
-I co w tym śmiesznego?- zapytała Dan.
-To, że puścił pawia na samochód Harrego- brunetka nie wytrzymała i ponownie zaczęła się śmiać z blondynkiem.
-Cooo?- pisnął lokaty i popędził przed dom. -No nie, znowuuu?!- zawył. Teraz śmiali się już wszyscy. Harry wszedł do łazienki. Po chwili wyszedł z niej z wiadrem i gąbką. -Do dzisiaj nie mogę domyć tamtej plamy w pokoju- jęknął, a my ponownie wybuchnęliśmy śmiechem. Śmialiśmy się tak nie wiem ile, ale zrobiło się na prawdę późno. Po jakiejś godzinie każdy leżał już w swoim łóżku. Patrzyłem bezczynnie w sufit myśląc. W końcu postanowiłem zdzwonić do Soph.
-Hej kochanie- powiedziała. Usłyszałem tylko jej głos, a już mi weselej.
-Cześć słońce- wyszczerzyłem się.
-Mam nadzieję, że nie wkurzyłeś się za tamto zdjęcie?- zapytała nieśmiało.
-Na początku trochę się zdziwiłem, ale później wszystko się wyjaśniło- nadal patrzyłem w sufit.
-To dobrze. To miał być tylko żart- zaśmiała się.
-Haroldowi nie za bardzo się spodobał- wróciłem wspomnieniami do dzisiejszego popołudnia.
-Kiedy wracacie?- zapytałem.
-A co już tęsknisz?- zaśmiała się.
-Potwornie- przygryzłem wargę.
-Chyba jutro. Jakoś wytrzymasz?- zapytała.
-Postaram się- powiedziałem, a ona się zaśmiała. -Kocham cię wiesz?- zapytałem.
-Wiem, ja ciebie też- odpowiedziała. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę po czym się rozłączyłem. Była 1 w nocy, a ja leżałem bezczynnie na łóżku i patrzyłem w sufit. Ktoś cicho zapukał w drzwi. Spojrzałem w tamtym kierunku. Stała w nich Ali w luźnej, białej koszulce i zielonych spodenkach Nialla. Włosy miała związane niedbale w warkocz. Uśmiechnęła się do mnie, a ja odpowiedziałem jej tym samym.
-Nie możesz spać co?- usiadła obok wręczając mi kubek kakałcia. Pokiwałem przecząco głową. Alex przyglądała mi się chwilę po czym uśmiechnęła się biorąc kolejny łyk. -Znam Soph, nie musisz być zazdrosny. To mądra, zakochana w tobie po uszy dziewczyna. Wie co robi- spojrzała na mnie przeszywająco. Wytrzeszczyłem oczy. Skąd ona wie, że jestem zazdrosny? Czasami się jej boję.
-Ale skąd ty…?- zapytałem.
-Mam swoje sposoby- zaśmiała się.
-Czemu nie śpisz?- zmieniłem temat.
-Od jakiegoś czasu mam przeczucie, że stanie się coś złego. To nie daje mi spokoju. Nie mogę spać po nocach- spojrzała za okno.
-Ale w jakim sensie?- spojrzałem na  nią.
-Nie wiem. Po prostu to czuję i wiem, że to stanie się prędzej czy później- nadal patrzyła w jakiś odległy punkt.
-Nie przejmuj się tym. Na pewno minie- odstawiłem kubek na szafkę.
-To nie minie. Z każdym dniem to uczucie się pogłębia. Codziennie budzę się ze świadomością, że moim bliskim może stać się coś okropnego. Nie mam pojęcia kiedy, gdzie. Wiem tylko, że to nadejdzie, a ja będę wobec tego bezsilna- spojrzała na mnie. Po policzku spłynęła jej pojedyncza łza. Przytuliłem ją mocno.
-Ciii- gładziłem ją po głowie.
-Zayn, boje się- wyszeptała. Nie powiedziałem nic tylko przytuliłem ją mocniej. Przytulałem ją tak długo dopóki nie usłyszałem jej równego oddechu. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju Nialla. Horan akurat się obudził.
-Co jest?- zachrypiał.
-Nie mogła spać. Ja też nie spałem. Przyszła do mnie pogadać- położyłem ją na łóżku. -Porozmawiaj z nią- spojrzałem na blondaska. On pokiwał głową i przykrył Al szczelnie kołdrą. Wyszedłem z pokoju i udałem się do własnego. Położyłem się na łóżku. Rozmyślałem nad tym co powiedziała mi Alex. Ona naprawdę się tym przejęła. Boi się tego strasznie. Tego co może przynieść jutro. Pochłonięty myślami zasnąłem.

Następny, trochę dziwny. No cóż... Mamy 40 rozdział, ponad 18 tysięcy wyświetleń i 60 obserwujących.
MASSIVE THANKS YOU !!!
Naprawdę dzięki wam bardzo, bardzo, bardzo, bardzo! ;3 Z tej okazji kilka gifow! ^.^
To tyle.
Trzymajcie się mebli i do następnego!
Łejtajcie na necta! ;3