poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział 50


TRZY LATA PÓŹNIEJ

~Niall~

Od zaręczyn minęły dwa lata. Dzisiaj jest dwudziesty siódmy czerwca- urodziny Alex, a dzisiaj coś jeszcze. Kolejny raz spojrzałem na zegarek. Strasznie się spóźniają. Wszyscy do tego czasu zdążyli się pobrać. Liam i Danielle pobrali się trzy lata temu. Mają trzyletniego synka Dannego. Ma brązowe oczy i kręcone włosy w kolorze ciemny blond. Kocha koszule w kratę i boi się łyżeczek. Tych małych. Louis i Eleanaor również nie próżnowali. Zaraz po ślubie, El zaszła w ciąże. Mają teraz trzyletnią córeczkę Mandy. Dziewczynka ma szaroniebieskie oczka po tatusiu i ciemne włosy po mamusi. Ma świra na punkcie marchewek i pasków. Jest najbardziej ruchliwa. Wszędzie jej pełno. Aktualnie goni Dannego z łyżeczką w ręce śmiejąc się głośno. Następni w kolejce byli Zayn, Sophie, Harry i Emily. Wzięli wspólny ślub. Zayn i Sophie mają dwuletniego synka Cedrika. Chłopiec ma ciemną karnację, kakaowe oczy i ciemne włosy. Wszędzie nosi ze sobą grzebień, który dostał od taty na wypadek gdyby popsuła się mu fryzura i zawsze nosi na sobie bejsbolówki. Harry i Emily mają dwuletnią córeczkę July. Ma niebieskie oczka i burzę czarnych loczków. July zawsze nosi ze sobą paczkę żelek i strasznie lubi koty. Aktualnie ucieka przed Cedrikiem trzymając w rączce jego grzebień. Cedrik natomiast ściska w dłoni jej żelki. Laura i Jason mają rocznego synka Matta. Matt jak na razie nie wykazuje żadnych dziwacznych cech, które mógłby odziedziczyć po rodzicach. Nick i Diana pobrali się pół roku temu. Aktualnie Diana jest w piątym miesiącu ciąży. To dziewczynka. Po mojej prawej stronie stali rozmawiający chłopacy oprócz Harrego, Liama i Louisa. Liam czekał na Alex przed kościołem, a Louis stał z druhnami na końcu kościoła. Zgodziliśmy się by został naszą druhną. Dziewczyny wydawały się być strasznie zainteresowane słowami Louisa. Pani Payne chwilowo zajmowała się Mattem i z uśmiechem na ustach przyglądała się biegającym dziecią. Za jej plecami siedziała cała rodzina Alex. Po prawej stronie kościoła siedziała moja rodzina. Zjawiło się ich sporo. Nerwowo rozejrzałem się po kościele. Mandy ubrana w sukienkę w paski grała w July ubraną w sukienkę w kwiatki w łapki. Danny ubrany w koszulę w kratę uciekał przed ściskającym w rączce łyżeczkę Cedrikiem ubranym w bejsbolówkę. Mimowolnie się uśmiechnąłem. Nerwowo chodząc w tą i z powrotem co chwilę spoglądałem na zegarek. Kiedy pochwyciłem zdenerwowane spojrzenie księdza uśmiechnąłem się przepraszająco.
-Za chwilę przyjadą- zapewniłem. –Oby- dodałem szeptem. Po chwili chodzenia zatrzymałem się i poprawiłem czarny smoking, który, nie chwaląc się, leżał na mnie idealnie. Po chwili drzwi od kościoła otwarły się i wparował przez nie zdyszany Harry, a za nim Demon. Pies podszedł do mnie i usiadł merdając ogonem.
-Dostarczyłem pannę młodą- oznajmił Harry i stanął obok reszty świadków. Dałem znak organiście by zaczął grać. Gdy w kościele zabrzmiały pierwsze nuty marszu weselnego wszyscy goście wstali. Ja stałem odwrócony do nich tyłem. Po chwili jednak odwróciłem się i ujrzałem Alex całującą w policzek Liama. Chłopak uśmiechnął się do niej i podszedł do reszty świadków. Al w białej sukni i w tej fryzurze wyglądała olśniewająco. Alex z gracją podciągnęła odrobinę w górę suknie i wspięła się po schodkach. Mojej uwadze nie umknęło, że na nogach miała czerwone trampki. Uniosłem brwi i uśmiechnąłem się do niej kiedy stała obok. Ona mrugnęła do mnie i ciągle się uśmiechając spojrzała na księdza, który rozpoczął ceremonię. Po godzinie wyszliśmy z kościoła jako małżeństwo. Wszyscy rzucali w nas ziarenkami ryżu i drobniakami. Śmiejąc się wsiedliśmy do czarnego samochodu i odjechaliśmy. 

~Alex~

Dwie godziny przed ślubem postanowiłam zacząć przygotowania. Oczywiście dziewczyny i mama chciały mi pomóc lecz ja wygnałam je z pokoju i sama zajęłam się sobą. Na początek weszłam do wanny. Kiedy się w niej zanurzyłam zamknęłam oczy i starałam się odprężyć. Za dwie godziny biorę ślub z facetem, którego kocham całym sercem, lecz mimo to się denerwuję. Harry ma po mnie przyjechać za jakieś półtorej godziny, więc musze się sprężać. Po jakimś czasie jednak oczy same mi się zamknęły.
Obudziło mnie walenie w drzwi.
-Alex jesteś tam? Przyjechałem trochę wcześniej żeby mieć pewność, że zdążymy. Siedzisz tam od dziesięciu minut i się nie odzywasz!- krzyczał Harry.
-Wybacz chyba zasnęłam!- powiedziałam.
-Streszczaj się. Masz jeszcze godzinę do ślubu!- odparł. Szybko się wykąpałam, wytarłam, umalowałam, uczesałam i założyłam suknie. Wyszłam z łazienki i zastałam Harrego jedzącego żelki. Przez te trzy lata wcale się nie zmienił. Tak ja reszta. Nadal są zgrają nienormalnych debili, ale moich. Demon leżał obok niego patrząc na żelki. Zaśmiałam się i włożyłam białe szpilki. W końcu Harry zaszczycił mnie spojrzeniem. –Ślicznie wyglądasz- uśmiechnął się.
-Dziękuję- odwzajemniłam uśmiech. –Jestem gotowa. Możemy jechać- oznajmiłam. Hazza wstał z kanapy i zaprowadził mnie do samochodu. Kiedy próbował go zapalić, on go nie wysłuchał. Lokaty próbował go zapalić kilka razy, ale nic z tego. –Coś nie tak?- zapytałam. Hazza spojrzał na mnie i się wyszczerzył.
-Będziemy musieli iść z buta- oznajmił.
-Co?!- uniosłam zdziwiona brwi.
-Samochód się zepsuł. Żeby tam dotrzeć musimy iść z buta, bo teraz żadnej taksówki nie złapiemy- wzdrygnął ramionami. Wysiadłam z samochodu i spojrzałam na swoje szpilki.
-Zaraz wracam- mruknęłam i wróciłam do domu. Szpilki zamieniłam na czerwone trampki pod kostkę. Pamiętam ten dzień kiedy opowiadałam Niallowi jak widzę naszą przyszłość. Była tam mowa o założeniu czerwonych trampek na ślub. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Kiedy miałam już trampki na nogach wróciłam do Harrego.
-Gotowa?- zapytał. Skinęłam głową. –Będziemy musieli biec- oznajmił. Uniosłam brwi. –Żeby zdążyć musimy się streszczać- wyjaśnił. Westchnęłam i zaczęłam biec w kierunku kościoła. Demon oczywiście za nami. Za jakieś pół godziny powinnyśmy być na miejscu. Ślub zaczyna się za dziesięć. Super. Mega zmęczeni i spóźnieni dotarliśmy do kościoła. Liam spojrzał na nas pytająco, a ja machnęłam na to ręką. Lokaty wszedł do środka. Po chwili Liam zaprowadził mnie do ołtarza. Po całej ceremonii wesele miało się odbyć na jakiejś polanie. Ponoć Danielle znalazła wspaniałe miejsce na urządzenie wesela. Po jakimś czasie nasz samochód zatrzymał się na polanie. Goście wysiadali z samochodów i nam gratulowali. Kiedy przyszła kolej na Lou, Mandy i El, Tommo rzucił się nam na szyję.
-To było takie piękne!- zawył. Zaśmiałam się i poklepałam go po plecach. El uśmiechnęła się do nas przepraszająco i złożyła życzenia wcześniej odciągając od nas swojego męża.
-Wszystkiego najlepszego!- powiedziała uśmiechnięta Mandy chrupiąc marchewkę.
-Dziękuję kochanie- cmoknęłam ją w policzek.
-Jeszcze buzi od wujka i muszę iść. Danny siedzi bezczynnie przy stole, więc wezmę resztę i pobawimy się w łyżeczkowego berka- uśmiechnęła się. Zaśmialiśmy się. Strasznie przypominała Louisa.
-Chodź tu skrzacie- Niall pocałował ją w policzek, a ona po chwili pobiegła do reszty dzieci. Po chwili Danny uciekał przed nimi krzycząc i śmiejąc się na zmianę. Kiedy otrzymaliśmy od wszystkich życzenia i prezenty poszliśmy na parkiet. Przez cały wieczór tańczyłam z każdym po kolei. Dobrze, że miałam te trampki, bo gdybym miała szpilki na nogach to chyba by mi odpadły stopy. Zmęczeni po weselu wróciliśmy do domu. Chłopacy byli trochę wstawieni. Tylko dziewczyny, Liam, Niall i ja byliśmy trzeźwi. Dlatego to my przywieźliśmy wszystkich do domu. Słuchając śpiewów chłopaków zasnęłam wtulona w mojego męża.

Wiem, wiem, nawaliłam. Przepraszam, ale po prostu na serio nie miałam czasu, a jak już miałam czasu to komputer był zajęty albo nie miała siły. PRZEPRASZAM. 
Jeszcze jedna sprawa. Skoro to PRZEDOSTATNI rozdział, możecie oczywiście dać komentarzy więcej niż 15. Nikt was nie ogranicza. teraz nie muszą wszyscy. Po kolejnym czyli już ostatnim rozdziałem, będę Was prosić by wszyscy skomentowali. Ale nie teraz. 
No i teraz to coś czego nazwy nie pamiętam, a o czym zapomniałam poprzednim razem.

Każdy nominowany powinien:

-podziękować nominującemu na jego blogu
-pokazać nagrodę The Versatile Blogger u siebie
-ujawnić 7 faktów o sobie
-nominować 10 blogów, które Twoim zdaniem na to zasługują
-poinformować o tym fakcie, autora nominowanego bloga
Także dzięki wielkie za wszystkie nominacje !

Hmm, czyli jeśli nominowały mnie 3 osoby to powinnam ujawnić... 21 faktów o sobie. Hm, to zaczynamy.
1. Mam jakieś 172 cm wzrostu.
2. Moje oczy są zielono-brązowo-żółte, ale stwierdziłam, że to określenie jest za długie, więc mówię po prostu że są dinozaurowe.
3. Jadłam żelki kilogramami, ale kiedy rozchorowałam się od nich i wymiotowałam przez cały dzień, stwierdziłam, że to zbyt wiele o ograniczyłam je do minimum.
4. Na głowie mam burzę poskręcanych sprężyn w kolorze jasnej czerni lub ciemnego brązu.
5. Nie lubię i średnio radzę sobie z przedmiotami ścisłymi.
6. W odróżnieniu od moich rówieśniczek nie miałam jeszcze chłopaka. A chciałabym przypomnieć, że pod koniec czerwca skończę 15 lat.
7. Lubię być sama i zawsze, gdy jestem sama słucham muzyki, piszę lub po prostu siedzę rozmyślając.
8. Przez cały dzień potrafię nic nie zjeść i praktycznie nigdy nie jestem głodna. (nie licząc poranków)
9. Nie uważam, że mam jakiś super talent pisarski.
10. W przyszłości planuję wyprowadzić się do Londynu i pomimo tego co mówią wszyscy, i tak kiedyś tam zamieszkam.
11. Jestem marzycielką, która z reguły stąpa mocno po ziemi, ale często chodzi z głową w chmurach.
12. Nie znoszę wychowania fizycznego i gier zespołowych.
13. Nie jestem wygimnastykowana i mam problemy z utrzymaniem równowagi czasem nawet, gdy chodzę.
14.Jestem niezdarna i niekiedy mam takie dni, gdy wszystko wypada mi z rąk.
15. Mogłabym godzinami siedzieć na parapecie wpatrując się w drzewa, pola, lasy, ludzi.
16. Często zdarza się, że maniakalnie gram w Pokemon Fire Red i Heroes of Might and Magic III lub V. (wbrew pozorom to nie są jakieś głupie internetowe gry)
17. Jestem leniem.
18. Nadal dzielę pokój z moją siedemnastoletnią siostrą, która ciągle robi bałagan.
19. 10 godzin snu to dla mnie za mało.
20. Wolę nie gotować, bo to może skończyć się źle.
21. Gdy mi gorące lub, gdy zjem coś pikantnego swędzą mnie brwi i mam wypieki na twarzy.
Wreszcie, wszystko.
Wybaczcie, ale nie chce mi się nikogo nominować i mu pisać, że go nominowałam i tak dalej. Jak już wcześniej wspominałam, jestem leniem.
Hm, to tyle.
Jeszcze raz przepraszam!
Łejtajcie, ostatni już raz, na nexta.